Assassin’s Creed: Unity - Rewolucja francuska i Wieża Eiffla. Nie liczy się historia, ważny jest mit

Assassin’s Creed: Unity - Rewolucja francuska i Wieża Eiffla. Nie liczy się historia, ważny jest mit
10.11.2014 17:02
Assassin’s Creed: Unity - Rewolucja francuska i Wieża Eiffla. Nie liczy się historia, ważny jest mit
Adam Bednarek
Adam Bednarek

Choć Assassin’s Creed: Unity rozgrywa się przede wszystkim w czasie Rewolucji Francuskiej, to nie brakuje też misji prosto z czasów II wojny światowej. Absurd? Potęga mitu!

Przez błędy systemu (kto grał w serię Assassin’s Creed, ten mniej więcej wie, o co chodzi) trafiamy w różne okresy historyczne. W Assassin’s Creed: Unity akcja zawsze rozgrywa się w Paryżu, ale nie zawsze w czasie rewolucji francuskiej.

Widać to na jednym ze zwiastunów, kiedy główny bohater wspina się po Wieży Eiffla i jako asasyn strzela z CKM-u do nadlatujących samolotów.

Assassin’s Creed Unity: Time Anomaly | Trailer | Ubisoft [NA]

Bzdura? Na pierwszy rzut oka tak. I na drugi w sumie też. Bo chociaż jakiś sens w tym jest i twórcy całkiem zgrabnie to sobie wymyślili, to i tak trochę nam to wszystko się gryzie. Rewolucja francuska, a potem Wieża Eiffla i II wojna światowa.

Paryż symbolem wojny

Internet się śmieje z “głupiego Ubisoftu”, który musi wszystko wcisnąć, nawet jeśli pasuje do siebie średnio. Ubaw można mieć też z głupich graczy, którzy nie bardzo kojarzą historię i bez Wieży Eiffla nie będą wiedzieli, że trafią w grze do Paryża. A tak, mają symbol jak z pocztówki, od razu mniej więcej wiadomo, gdzie, co i jak.

A mnie do śmiechu nie jest. Prędzej do podziwu. I takiej zwykłej, sympatycznej zazdrości. Francuzi, chociaż w trakcie II wojny światowej mieli w porównaniu do nas jak u pana Boga za piecem, dzisiaj uchodzą za symbol oporu, walki przeciwko okupantowi.

Pewnie, można dyskutować o honorze, ale fakty są takie, że Francuzi zjedli ciastko i… mają ciastko. Uratowali Paryż przed zniszczeniem, było u nich w miarę bezpiecznie, a na dodatek, poza internetowymi żartami, raczej białej flagi się nie wypomina.

382893321049828339

Za to szuka okazji do pokazania ich walki z faszystowskim okupantem. Jak Paryż, to Wieża Eiffla. Jak historia, to II wojna światowa. I tak, drogą prostych skojarzeń, wychodzi, że będąc w stolicy Francji, nie da się nie pokazać, że miasto było przygniecione niemieckim butem. Jest Paryż, więc musi być II wojna światowa, bo tak wszystkim wbito do głów. I co z tego, że robisz grę o rewolucji francuskiej - od legendy nie uciekniesz.

Potęga mitu. Czy wyobrażacie sobie, że robiąc grę rozgrywającą się w okolicach Polski, ktoś powie: tam musi znaleźć się wojenny wątek! Oczywiście, że nie, bo “Polska nie jest bohaterem zbiorowej świadomości o wojnie”, jak ładnie ujął to Piotr Gnyp w jednej z twitterowych dyskusji. Francja jest, co pokazuje drugowojenny wątek wpleciony w historię o francuskiej rewolucji.

The Saboteur Gameplay Trailer

A my już pewnie nigdy nie będziemy. Za to możemy grać i zazdrościć Francuzom, że mit pracuje za nich. Oni nie muszą się przypominać, wszystko zrobi się samo. Automat. Myślisz Paryż, widzisz wojnę. W grach tak to właśnie działa.

Konsekwencje II wojny światowej są dla Polaków oczywiste. Mogłoby się wydawać, że po tylu latach liczy się to, co jest teraz. Tymczasem nawet gra czy Facebook nie daje zapomnieć, że wojnę tak naprawdę przegraliśmy. Także, mówiąc brzydko, wizerunkowo.

II wojna światowa w Internecie

Ostatnio na Facebooku natknąłem się na prostą gierkę o nazwie… Red Army. W logo gry jest charakterystyczna czerwona gwiazda, w awatarze generał z czapką z sierpem i młotem. Jeśli się dba o historyczne realia, to trudno od tego uciec i teoretycznie nie ma się czego czepiać. Ale z drugiej strony zdjęcia na profilu gry, pokazujące dzielnych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy całują dziewczęta… No cóż, my znamy Armię Czerwoną z nieco innej strony.

382893321050287091

Problem w tym, że tylko my to znamy. A reszta? Reszta nawet nie mrugnie okiem, chociaż przy podobnej grze o III Rzeszy i swastyce w logo nikt o "historycznych realiach" by nie pamiętał.

Historię piszą zwycięzcy. A reszta powtarza to, co się nauczyła. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo kultywować mit. Szkoda, że my swojego nie mamy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (7)