Bezzałogowe statki latające (bsl) to kategoria sprzętu, którą każdy rozsądny generał bierze po uwagę, gdy szykuje się na współczesny konflikt zbrojny. Ich rozwój jest piorunująco szybki, a nowinki pojawiają się dosłownie co kilka tygodni.
Francuskie siły powietrzne są zadowolone z użycia bsl Harfang nad Libią. Harfangi odbywały 15-godzinne loty rozpoznawcze z bazy Sigonella. Harfang to wersja izraelskiego IAI Heron. Zasięg do 200 km, pułap 7,5 km i czas lotu do 1 doby.
Także ChRL zbroi się w bsl własnej konstrukcji, np. BZK-005, zwanego na wyrost, chińskim Predatorem. Do sieci trafiły zdjęcia BZK-005 rozbitego w prefekturze Xingtai pod koniec sierpnia.
Eksportowy RQ-4E Euro Hawk dla Luftwaffe. Republika Korei też zabiega o RQ-4, mimo niechęci USA. RQ-4 zwiększyłby potencjał wojskowy Korei, ale przy pułapie 20 km i prędkości przelotowej 650 km/godz i tak nie może bezkarnie latać nad ChRL ani KRLD.
Niemiecki Rheinmetall Defense i Israel Aerospace Industries zaliczyły udany test transmisji danych w czasie rzeczywistym z niemieckiego bsl KZO do bsl IAI Harop przy pomocy systemu WABEP. Jego rozwój umożliwi powstanie rozpoznawczo-uderzeniowego bsl dla Bundeswehry.
Watchkeeper First Flight
W czasie DSEi 2011 Thales UK i QinetiQ zademonstrują możliwości bsl Watchkeeper w oparciu o typowy lot nad Afganistanem. Przy okazji chwaląc się potencjałem centrum bsl w Aberporth w Walii. Watchkeeper to konwersja izraelskiego Elbit Hermes 450.