Boli mnie noga, wujek Google: lekarz cię okłamuje, to rak. Niech takie wpisy znikną z sieci!

Boli mnie noga, wujek Google: lekarz cię okłamuje, to rak. Niech takie wpisy znikną z sieci!
01.05.2014 10:06
Boli mnie noga, wujek Google: lekarz cię okłamuje, to rak. Niech takie wpisy znikną z sieci!
Adam Bednarek
Adam Bednarek

Całkiem możliwe, że już niedługo nie będzie można oceniać lekarzy. I choć pomysł wydaje się kontrowersyjny, to wbrew pozorom ma sens. Dzięki temu wyeliminuje się też głupie wpisy o chorobach.

Kuba Wandachowicz, basista nieistniejącego już zespołu Cool Kids of Death, w wywiadzie z Dużym Formatem opowiadał o swojej chorobie. Informacji o zabiegach szukał w internecie i...

*O Jezu! Czego ja się tam naczytałem! Miałem raz iść na takie badanie, które się nazywa trepanobiopsja szpiku. Jak czytałem te relacje: wielka igła wbija się w miednicę, zakrzywia, nabiera trochę kości... No to myślałem, że nie pójdę. Nałykałem się tabletek przeciwbólowych i uspokajających. Wchodziłem na zabieg spękany, a wyszedłem... roześmiany. Pani, która wchodziła za mną, mówi: "A co pan tak się śmieje?", a ja: "Proszę pani, niech pani tam idzie, to nic nie boli". Trzeba zwracać uwagę, kto jest autorem takich relacji w internecie. *

Znamy to wszyscy. Głupie, domowe sposoby na wyleczenie choroby nagle mogą mieć poważne konsekwencje. Ból nogi? To pewnie początek czegoś poważnego, na bank skończy się na amputacji. Kaszel? Oho, nowotwór się rozkręca.

Pogłoski o naszej śmierci są mocno przesadzone

Diagnoza przeważnie jest taka sama: nieważne co ci jest, za dwa tygodnie umrzesz. W internecie większość chorób to zapowiedź śmierci albo długotrwałej, bolesnej choroby. Nie wiadomo co gorsze.

381427980599508714

I niby wszyscy wiemy, że to głupoty, ale kiedy coś nas boli, to pierwsze, co robimy, to sprawdzamy Google. Z przyzwyczajenia. I wówczas okazuje się, że grozi nam coś poważnego. Lepiej już mieć naszykowany testament – radzą internetowi eksperci.

Nie oceniaj lekarza?

Gazeta Prawna napisała o sprawie lekarza, który „skarżył się na jeden z internetowych portali, publikujący krytyczne opinie na jego temat”. GIODO ponownie musi zająć się sprawą, co może skończyć się tym, że wszelkie wpisy na temat pracy lekarzy nie będą zgodne z prawem.

Dziś przetwarzanie danych osobowych jest legalne, jeżeli dotyczą jego pracy. Sprawa lekarza, o którym pisze Gazeta Prawna, może to zmienić.

Na początku się oburzyłem. Śmierdzi to cenzurą, ograniczeniem wolności słowa. Spowoduje, że o słabych lekarzach nie będzie się mówić. A dobrych się nie pochwali.

381427980599836394

Wyjdzie to nam na zdrowie

Tylko że wpisy o lekarzach mają taką samą wartość, jak te o chorobach. Czyli znikomą. Jak ktoś może oceniać pracę lekarza, nie mając wiedzy. Skąd komentujący może wiedzieć, czy dostał właściwe leki, czy leczenie przebiegało dobrze albo czy lekarz był niemiły. Może to internauta miał zły dzień?

Wszyscy zgodzimy się z tym, że wpisy o chorobach to w 99% głupoty i niepotrzebne straszenie. A skoro tak, to czemu akceptujemy to, że praca lekarzy może być oceniana niewłaściwie? Przecież oceny lekarzom mogą wystawiać ci sami ludzie, którzy po katarze wieszczą raka.

381427980600033002

Sam nie wiem, czy „zakazanie” oceniania lekarzy w internecie nam pomoże. Być może jednak zwróci uwagę na istotny fakt – miej świadomość, o czym piszesz. Jest szansa na to, że ograniczy się głupie wpisy od pseudoekspertów.

No bo jeżeli lekarz faktycznie był fatalny, a my mamy na to dowody, to publikujmy – z tego wyjdziemy bez szwanku. A jeżeli ktoś oskarża kogoś niesłusznie, to lepiej niech poniesie konsekwencje. Dla naszego zdrowia tak będzie lepiej.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)