Chłopcy grający w GTA i FIFĘ mają gorsze wyniki w szkole? Tak - ale to nie wina gier

Chłopcy grający w GTA i FIFĘ mają gorsze wyniki w szkole? Tak - ale to nie wina gier
Adam Bednarek

26.11.2014 18:16

Rodzic patrząc na badania Instytutu Badań Edukacyjnych może się zmartwić, bo dowiaduje się, że granie w GTA, FIFĘ czy Minecrafta nie pomaga w nauce. Tylko czy na pewno tak jest? I tak, i nie.

“Próbowaliśmy sprawdzić, czy uzdolnienia albo osiągnięcia szkolne, które badaliśmy kilka lat wcześniej, wiązały się z tym, po jakie tytuły sięgali uczniowie – mówi autor analiz Kamil Sijko z IBE”. W ankiecie wzięło udział prawie 6 tys. uczniów.

Do jakich wniosków doszli badacze? Przygotowali listę najpopularniejszych gier i charakterystykę uczniów, którzy w nie grają. Oto wybrane wyniki - o wszystkich grach dowiecie się ze strony akcji:

Zagrajmy w Minecraft z Modami #1 - WTF !? Bandyci !! - Sezon 1

  • FIFA – grają w nią zwykle chłopcy (92 proc.) o poziomie inteligencji nieznacznie gorszym od średniego. Nieznacznie gorzej radzili sobie z czytaniem i pisaniem, lepiej za to z matematyką.
  • Counter-Strike – to gra wybierana przez chłopców (91 proc.). Grający w nią byli w gorszej sytuacji materialnej, mieli słabsze wyniki w pisaniu i czytaniu oraz niższy zmierzony poziom inteligencji.
  • Need for Speed – grają w nią chłopcy (96 proc.), którzy znajdowali się w gorszej sytuacji materialnej, gorzej radzili sobie z czytaniem niż rówieśnicy.
  • Grand Theft Auto – gra wybierana przez chłopców (87 proc.), którzy dużo słabiej radzili sobie z pisaniem, matematyką i czytaniem. Mieli też niższy poziom inteligencji.
  • Sims – tę grę wybierają dziewczynki (83 proc.). Grające w ten tytuł miały wyższe osiągnięcia szkolne w pisaniu i czytaniu. Miały też lepszą sytuację rodzinną i wyższy poziom inteligencji na tle rówieśników.

Autorzy badań podsumowują je stwierdzeniem: “Zdaniem badacza ostateczny wniosek jest raczej taki, że gry generalnie nie wpływają dobrze na osiągnięcia w szkole”.

GTA V - "Wprowadzenie do świata Grand Theft Auto V" PL

To bardzo głupi wniosek.

I szkodliwy. Wyobrażam sobie, że wyniki tych badań dostaną się w ręce rodziców, których syn ma kiepskie oceny w szkole, wagaruje i nie jest wzorem do naśladowania dla rówieśników. Zobaczą, że gra w FIFĘ i GTA, więc dodając dwa do dwóch wyjdzie im, że jeśli zabiorą kabel od komputera, to ich pociecha wreszcie zacznie się dobrze uczyć. No bo teraz przeszkadzają w tym gry.

Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że chłopcy interesujący się piłką nożną mają gorsze wyniki w szkole, a dziewczynki, które grają w siatkówkę uczą się lepiej. Tyle że wpływ dyscyplin na ich oceny jest raczej minimalny, a dzieje się tak dlatego, że większość dziewczyn uczy się lepiej od chłopców. Wiem to z doświadczenia.

Z doświadczenia wiem też, że większość chłopców czy to w mojej klasie, czy w innych szkołach miało słabe oceny, uczyło się tak sobie, miało problemy z nauką. A dziewczyny - odwrotnie. I nieważne, czy jakiś chłopak grał w Tibię, a dziewczyna w Simsy, czy nie.

NEED FOR SPEED RIVALS | E3 Gameplay Trailer [HD]

Bierze się dwie niepowiązane ze sobą rzeczy. A raczej nie zależne na tyle, by wyciągać tak daleko idące wnioski. To, że słabi uczniowie grają w gry, to tak samo naturalna kolej rzeczy jak to, że słabi uczniowie jeżdżą autobusami albo lubią pomidorówkę. Po prostu - większość tak robi, więc oni siłą rzeczy też.

W każdej klasie tych gorszych, słabszych albo przeciętnych jest więcej niż genialnych i pilnych. W społeczeństwie też tak jest. I skoro w autobusie MPK więcej jest średniaków niż mądrych, to czy ktoś wysnułby wniosek, że jeżdżenie autobusem ogłupia albo nie pomaga i nie rozwija? Raczej nie. A grom ten podobny, paskudny wniosek się wciska.

“I pewnie w różnych zakresach tak się dzieje, jednak w zderzeniu z ocenami szkolnymi granie w gry zdaje się nie przynosić pozytywnych efektów” - mówi Kamil Sijko. A ja jestem pewny, że gdyby chłopak, który ma słabe oceny, w gry nie grał, to i tak nie osiągałby lepszych wyników.

Wcale nie twierdzę, że gry nie mają złego wpływu na dzieci. Nie uważam też, że mają wyłącznie dobry. Ale w tym przypadku gry są pierwszym winnym, bo najłatwiej zrzucić na nie odpowiedzialność. “No tak, Jasiek ma kiepskie oceny, bo dużo siedzi przy komputerze”.

Tyle że jakby nie siedział, to dużo grałby w piłkę. Albo włóczył się po osiedlu. Albo czytałby dużo komiksów. Albo leżałby w łóżku i patrzył się na ścianę.

Counter-Strike: Global Offensive Trailer

Problem w takich przypadkach zawsze jest dużo poważniejszy, jednak, nie wiedzieć czemu, ani rodzice, ani nauczyciele, ani badający nie chcą go dostrzec. To naprawdę nie jest tak, że uczniowie są słabi, bo mają gry. Może rodzice nie poświęcają im wystarczająco dużo czasu? Może czegoś nie rozumieją i wstyd im się przyznać? A może szkoła uczy źle, niewłaściwie? Nie potrafi dotrzeć do tych słabszych, gorszych, mniej pewnych siebie?

Ale po co zagłębiać się w takie niewygodne tematy. Lepiej podrzucić dorosłym wyniki badań, z których wynika, że po GTA nie ma się dobrych ocen. A rodzic da karę na komputer i będzie zadowolony: no, to teraz czerwony pasek.

Oj, będzie zdziwienie.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (28)