Czy publikacje naukowe powinny być w Sieci za darmo? Tego chce polski rząd

Strona głównaCzy publikacje naukowe powinny być w Sieci za darmo? Tego chce polski rząd
25.12.2012 18:04
Uwolnić publikacje naukowe? (Fot. Flickr/ afroboof/Lic. CC by-sa)
Uwolnić publikacje naukowe? (Fot. Flickr/ afroboof/Lic. CC by-sa)
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce, żeby publikacje na temat badań przeprowadzonych za publiczne pieniądze, były dostępne w Internecie bezpłatnie dla każdego, kto chce je przeczytać. Jak ma to działać w praktyce i co na tym zyskamy?

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce, żeby publikacje na temat badań przeprowadzonych za publiczne pieniądze, były dostępne w Internecie bezpłatnie dla każdego, kto chce je przeczytać. Jak ma to działać w praktyce i co na tym zyskamy?

Na Wykopie przed świętami pojawiła się depesza Polskiej Agencji Prasowej, w której wiceminister nauki prof. Maria Elżbieta Orłowska mówiła, że rząd chce, aby wszyscy Polacy mieli za darmo dostęp do publikacji naukowych. Obecnie wydajemy 160-170 mln zł rocznie, żeby się z nimi zapoznać.

Co więcej, z Wirtualnej Biblioteki Nauki, mogą korzystać pracownicy uczelni i studenci, ale już na przykład właściciele firm – które też często odpowiedzialne są za innowacje – dostępu do niej nie mają. Ministerstwo chce, żeby to się zmieniło.

Jak to ma działać?

W ten sposób możemy także wzmocnić współpracę nauki z gospodarką. Najnowsze, często przełomowe wyniki badań będzie mógł bowiem znaleźć np. inżynier zatrudniony w zakładzie przemysłowym czy przedsiębiorca działający w obszarze nowych technologii. Zainteresowani tym powinni być również sami autorzy publikacji. Kiedy ich artykuły znajdą się w otwartym dostępie, to na pewno więcej osób je przeczyta.

Fundusze na przejście polskich publikacji naukowych na model open access mają się znaleźć w budżecie na 2014 rok. Czy wydawcy na tym stracą? To niestety możliwe, zwłaszcza na początku. Ministerstwo zamierza negocjować stawki z wydawnictwami na poziomie całego kraju, co oznacza, że dla naukowców zainteresowanych publikacją stawka byłaby wszędzie taka sama.

Bo Unia Europejska tak chce

Komisarz UE ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes mówiła, że:

Wydajemy setki miliardów euro na badania w Europie i musimy zapewnić, by ich wyniki przynosiły możliwie jak największe efekty. Kluczem jest ponownie internet. Chcemy otworzyć dla wszystkich badania fundowane przez UE i namawiamy kraje UE, by postąpiły podobnie.

Według pani komisarz to logiczne, że jeżeli podatnik zapłacił za jakieś badania, powinien mieć dostęp do ich wyników. Poza tym na nowym modelu skorzystać mają specjaliści (lekarze, inżynierowie itd.) oraz małe firmy – a co za tym idzie cała gospodarka. Unijni biurokraci wyliczyli, że 3 mld euro inwestycji będzie mogło wygenerować 500 mld euro dla gospodarki.

Komisarz przyznała, że wydawcy mogą mieć problem. Ale powinni sobie dać radę, w końcu:

Od wieków wykazują się sprytem w swoim biznesie i jestem przekonana, że przy wykorzystaniu nowych modeli biznesowych będzie tak dalej.

Jak Wam się podoba pomysł uwolnienia publikacji naukowych w całej Unii? Czy open access faktycznie stanie się kołem napędowym gospodarki, czy takie majstrowanie sprawi tylko, że stracą wydawcy i autorzy?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)