Po debacie Tuska z internautami: Prace nad rejestrem stron niedozwolonych zamrożone

Strona głównaPo debacie Tuska z internautami: Prace nad rejestrem stron niedozwolonych zamrożone
05.02.2010 17:31
Fot. Flickr/Lic. Attribution-Share Alike 2.0
Fot. Flickr/Lic. Attribution-Share Alike 2.0
Andrzej Biernacki
Andrzej Biernacki

Po godzinie 14.00 rozpoczęła się planowana od dawna debata między premierem Donaldem Tuskiem a przedstawicielami internautów i blogosfery. Celem było wypracowanie kompromisu w związku z nowelizacją ustawy hazardowej i wprowadzeniem Rejestruj Stron i Usług Niedozwolonych. Tusk opuścił już salę obrad.

Po godzinie 14.00 rozpoczęła się planowana od dawna debata między premierem Donaldem Tuskiem a przedstawicielami internautów i blogosfery. Celem było wypracowanie kompromisu w związku z nowelizacją ustawy hazardowej i wprowadzeniem Rejestruj Stron i Usług Niedozwolonych. Tusk opuścił już salę obrad.

Debatę można było oglądać na żywo w telewizji internetowej Onetu. Na początek głos zabrał Donald Tusk. Zapewnił, że spotkanie będzie miało realny wpływ na ustawę - jeśli internauci przedstawią sensowne argumenty.

14:25. Pierwsza głos zabrała Katarzyna Szymielewicz, prawniczka, działaczka organizacji pozarządowych, aktywistka. Zwróciła uwagę na niepokojące tendencje w prawodawstwie, których celem jest ograniczenie swobody w sieci.

Zdaniem Szymielewicz te propozycje są wdrażane niejako przy okazji, bez społecznych konsultacji. Prawniczka słusznie zwróciła uwagę na to, że nowelizacja ustawy mogłaby prowadzić do naruszenia podstawowych norm konstytucyjnych.

14.35. Swoją wypowiedź rozpoczął Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska. On również poruszył kwestię braku społecznych konsultacji podczas prac nad Rejestrem. Wyraził nadzieję, że dzisiejsza debata to początek szerszej dyskusji na temat rozwoju społeczeństwa informatycznego.

14.38. Lipszyc skończył. Na razie nudy. Pora na komentarze użytkowników Onetu.

14.40. Pierwsza riposta Tuska. Premier zapewnia, że korzysta z internetu i orientuje się w sprawach sieci. Wskazuje na "konflikt argumentów" - ci sami ludzie mówią, że ustawa będzie nieskuteczna, a jednocześnie straszą cenzurą.

14.42. Nadal trwa "logiczny rozbiór argumentów". Donald tłumaczy, że jego celem jest jedynie skuteczne ściganie przestępstw, które nie budzą litości w realu. Pojawia się motyw "nielegalnie budowanego kasyna". No dobrze, ale co to ma wspólnego z tematem dzisiejszej dyskusji? ;)

14.45. Tusk: "Zakładanie, że skutkiem tej ustawy jest cenzura jest - nie obraźcie się - nadużyciem". Sugeruje, że zgodnie z logiką użytkowników sieci jakakolwiek ingerencja państwa w WWW prowadziłaby do cenzury.

14.47. Głos zabrał Marek Hołyński z Polskiego Towarzystwa Informatycznego. "Ustawa hazardowa przelała czarę goryczy". Słuszny wniosek: Rejestr można łatwo obejść, zmienić domenę czy serwer. Potrafi to zrobić dziecko z gimnazjum. Nowe prawo jest zbędne, bo już istnieją narzędzia do walki z e-hazardem i pedofilią.

14.55. Głos zabrał przedstawiciel firm telekomunikacyjnych. Znowu nudy. "W czym jest tak naprawdę problem?".

14.58. Nadal nie wiem w czym problem. "Problem hazardu w internecie jest marginalny". To po co ta ustawa? ;) Zamykanie stron nic nie da, trzeba zacząć śledzić przepływy pieniędzy, ustalać tożsamość organizatorów gier.

15.01. Pora na komentarze z Flakera i Twittera. "Branża hazardowa ucieknie za granicę". Prędzej my uciekniemy :D. Argument historyczny: "Ludzie w Polsce cenią wolność, my wszystko będziemy robić, aby tę wolność zachować". Brzmi prawie jak groźba ;).

15.05. Marcin Osman, bloger: "Elity władzy nie są przesiąknięte internetem". Pytanie do premiera: "Czym dla pana jest internet?". "Instrument pozyskiwania i wymiany informacji" - padła odpowiedź. Tusk połknął szczotkę? ;)

15.07. "Gdyby maniacy motoryzacji pisali ustawy o ruchu drogowym nasze życie zamieniłoby się w piekło". Pierwszy dobry argument premiera tego popołudnia. Zaraz potem totalna porażka - Donald zwala winę na swoich ludzi. "Gdybym ja pisał ustawę swobody obywatelskie byłyby dla mnie najważniejsze". Klęska!

15.10. Tomasz Barbaszewski, Przewodniczący Rady Ekspertów Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Nadużywa słowa "pamiętać" :). Wierzy w dobre intencje ustawodawcy, ale "ustawodawcy nie rozlicza się za intencje". Prawo ma bronić słabszego, bo silniejszy po prostu "da w pysk".

15.14. Internauci piszą o "nie do końca kontrolowanej reakcji społeczeństwa" na ustawę hazardową. Rewolucja na bank! :D. Piotr Mikołajski, bloger, zwraca uwagę na bardzo ogólny i niejasny charakter wielu proponowanych przepisów. Udowadnia brak wyobraźni władzy.

15.19. Riposta Tuska. Tłumaczy, że o wszystkim i tak będzie decydował sąd. "Jeśli kiedyś dojdzie do władzy ktoś złowrogi, to i tak wprowadzi cenzurę" - niezależnie od tego czy ustawa będzie wtedy obowiązywała. Słodkie.

15.26. Premier skończył. Wszyscy się obudzili. Głos zabrał Marcin Cieślak, prezes Internet Society Poland. Wrócił argument naruszania konstytucji przez ustawę - opinię tę podziela Krajowa Rada Sądownictwa. Tryb pseudosądowy nie wystarcza.

15.31. Do akcji wchodzi bloger Piotr Waglowski. Pyta o brak uzasadnienia do ustawy, porusza problem braku konsultacji. "Gdzie jest ostateczna treść ustawy?". Tusk gorszy od Łukaszenki, który daje lepsze gwarancje procesowe.

15.40. Wypowiada się przedstawiciel Kancelarii Premiera. Znowu nie wiem na czym polega problem.

15.48. Przedstawiciel nadal gada. Niech ktoś mu przerwie!

15.50. Uff, skończył. Teraz rząd zapewnia, że "nie ma mowy o odcinaniu internautów od sieci bez wyroku sądu". Powołuje się na dyrektywy Parlamentu Europejskiego. "Kwestia tego, że jesteśmy Chinami albo Koreą też jest nieprawdziwa".

16.00. Panie i panowie zaczynają rozmieniać się na drobne. Trwa dyskusja o Pobieraczku. Poza tym: "Czy sędzia będzie w stanie w ciągu 6 godzin ustalić, czy dana witryna faktycznie zawiera pornografię?"

16.08. Kolej na Kamila Wiszowatego, prezesa zarządu Fundacji Projekt Polska. Mówi o granicy między wolnością a bezpieczeństwem. "Dopiero zaczęliśmy etap dyskusji" - dodaje. Tusk załamany? ;).

16.17. Wypływa sprawa poufności negocjacji w ramach Unii Europejskiej. Rząd komentuje: ta ustawa nie jest o internecie, ale o hazardzie. To tylko sieciowe przedłużenie uregulowań, które obowiązują w realu. Głos Tuska zdradza zniecierpliwienie.

16.23. Tusk skończył.

16.24. Jednak nie. Po prostu tak się wszystkim wydawało.

16.26. Tuska podsumowali. "Do rekordu 13 godzin jeszcze daleko" :D.

16.30. Jakiś bloger dostał głos. Czekał na niego dwie i pół godziny! Nie mówi nic nowego, więc kończymy naszą relację na żywo.

Aktualizacja:

Po 17.00 premier Tusk opuścił salę obrad. Blogerzy i eksperci trafili pod opiekę ministra Boniego. Dyskusja nadal trwa, ale w zasadzie trudno z niej wywnioskować coś sensownego.

Podsumowanie:

Na pierwszy rzut oka sukces:

Prace nad rejestrem zostaną zamrożone, do czasu porozumienia pomiędzy rządem a przedstawicielami społeczeństwa internautów. Ustawa w części hazardowej będzie biegła możliwie szybko, jednak kwestia Rejestru Stron Niedozwolonych będzie "wyjęta" z tej ustawy.

Piątkowa debata oraz zamieszanie wokół ustawy hazardowej ujawniły jednak wiele patologii. Pomijam brak umiejętności rządu w zakresie odpowiedniego "zapakowania" pomysłu i przekonania do niego ludzi. Ignoruję nawet kwestię kompetencji czy ich braku u ludzi, którzy przepisy wymyślili.

Koncentruję się za to na skali makro. W Polsce nie ma nowoczesnego, przejrzystego mechanizmu tworzenia prawa. Konsultacje społeczne to na co dzień fikcja. Czasami od święta organizuje się jakieś igrzyska, żeby uspokoić wzburzony motłoch.

Skoro nie ma nowoczesnego mechanizmu tworzenia prawa, nie ma też nowoczesnego prawa. Rozwiązania są kopiowane na ślepo od innych rządów, istniejące przepisy nie są egzekwowane. W ramach walki z krętaczami powstają bardzo szczegółowe mechanizmy prawne, których nie da się stosować w praktyce.

Dochodzi do łączenia przepisów, które nie mają nic ze sobą wspólnego (pedofilia i hazard). Przyczyną tego jest zapewne całkowity brak wyobraźni elit, które produkują ładnie wyglądające paragrafy. Potem okazuje się, że można je obejść w pięć minut :(.

Źródło: Onet.tv

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)