Amerykański kaznodzieja, Cedric Miller, który stwierdził, że używanie Facebooka jest grzechem, nieoczekiwanie stał się bohaterem seksskandalu. Co przeskrobał kontrowersyjny duchowny?
Wielebny Miller stwierdził, że w jego liczącej 1100 osób wspólnocie już 20 par wpadło w małżeńskie tarapaty z powodu znajomości zawartych za pomocą Facebooka. W związku z tym zasugerował wiernym skasowanie kont w serwisach społecznościowych.
Pastor zastrzegł, że dostrzega wiele korzyści związanych z social mediami – sam korzysta z Facebooka, aby podtrzymać kontakt z sześciorgiem (!) swoich dzieci. Mimo to duchowny uznał, że korzystanie z serwisów społecznościowych może prowadzić do odnowienia dawnych znajomości, a w konsekwencji do rozbicia małżeństw.
Wniosek jest więc prosty – Facebook to zło, a zło należy zwalczać. Ewentualnym odstępstwem od tej reguły mogą być, według pastora, co najwyżej wspólne konta małżeńskie.
Amerykańskie media szybko odkryły, że radykalna postawa pastora może wynikać z jego osobistych doświadczeń – jego żona miała w 2003 r. romans z kościelnym, a w seksualnych zabawach kochanków brał udział również… sam wielebny!
W takim kontekście nawoływania pastora do rezygnacji z mediów społecznościowych można uznać za rażący przykład hipokryzji.
Historia, którą żyją obecnie dziennikarze w USA, doskonale wpisuje się w zmiany, jakie wprowadzają w nasze życie serwisy społecznościowe.
Łatwość i wygoda nawiązywania kontaktów sprawiają, że znikają dotychczasowe bariery – każdy z nas może bez wychodzenia z domu poznać w ciągu kilku dni więcej osób niż jego dziadkowie przez całe życie.
A Wy co sądzicie o wpływie, jaki social media mogą mieć na życie rodzinne?
Źródło: AllFacebook