Dyskretny urok sztuki filmowej. Podróż czerwonego balonika

Twórczość reżysera filmu, Hou Hsiao-Hsiena, mogliśmy dotychczas poznać dzięki takim tytułom, jak Kwiaty Szanghaju, Cafe Lumiere, czy Trzy miłości. Obok Anga Lee, którego nikomu już dziś przedstawiać nie trzeba, oraz Tsai Ming-lianga (Good bye, Dragon Inn, Kapryśna chmura i Nie chcę spać sam), jest on obecnie najważniejszym przedstawicielem nurtu Drugiej Nowej Fali w kinie tajwańskim. I chyba nie trzeba mieć wątpliwości co do tego, że zakwalifikowanie owych twórców do jednego nurtu kina jest jak najbardziej trafne. W ich filmach znajdziemy bowiem wiele podobieństw. Najistotniejszym jest przede wszystkim charakterystyczny styl oraz określony stosunek do przedstawianego na ekranie świata. Reżyserzy tajwańskiego kina nowofalowego tworzą kino niesamowicie nastrojowe i zmysłowe.

Magda B.

U każdego z nich mamy do czynienia z innym rodzajem nastrojowości i sensualizmu, które mają nieco podobny rodowód. Tsai Ming-liang tworzy obrazy nadrealistyczne, sytuujące się gdzieś na cienkiej granicy między jawą i snem, a może raczej - teatralną sceną i publicznością. Ang Lee jest realistą, który głęboko wierzy w to, co widzi, choć również chętnie estetyzuje rzeczywistość i ubiera ją w rozmaite maski i kostiumy, pochodzące z różnych epok i niepodobnych do siebie światów. Zaś Hou Hsiao-Hsien jest reżyserem, który wierzy chyba przede wszystkim w obraz. Pragnie on pokazać rzeczywistość w jej możliwie najpełniejszym kształcie, ale zdaje się, że w jego filmach jest ona całkowicie poddana filmowości i samemu procesowi tworzenia. U podłoża twórczości każdego z tych reżyserów leży głęboka wiara w sztukę filmową, która czasem jest prawdziwsza niż życie. Filmowe odzwierciedlenie tej wiary Ang Lee i Tsai Ming-liang doprowadzili właściwie do perfekcji. Zaś Hsiao-Hsien jest na dobrej do tego drodze, co udowadnia właśnie Podróżą czerwonego balonika, swoim ostatnim filmem, który już od przyszłego piątku będziemy mogli oglądać w kinach.

Twórczość reżysera filmu, Hou Hsiao-Hsiena, mogliśmy dotychczas poznać dzięki takim tytułom, jak Kwiaty Szanghaju, *Cafe Lumiere, *czy Trzy miłości. Obok Anga Lee, którego nikomu już dziś przedstawiać nie trzeba, oraz Tsai Ming-lianga (Good bye, Dragon Inn, *Kapryśna chmura *i Nie chcę spać sam), jest on obecnie najważniejszym przedstawicielem nurtu Drugiej Nowej Fali w kinie tajwańskim. I chyba nie trzeba mieć wątpliwości co do tego, że zakwalifikowanie owych twórców do jednego nurtu kina jest jak najbardziej trafne. W ich filmach znajdziemy bowiem wiele podobieństw. Najistotniejszym jest przede wszystkim charakterystyczny styl oraz określony stosunek do przedstawianego na ekranie świata. Reżyserzy tajwańskiego kina nowofalowego tworzą kino niesamowicie nastrojowe i zmysłowe.

U każdego z nich mamy do czynienia z innym rodzajem nastrojowości i sensualizmu, które mają nieco podobny rodowód. Tsai Ming-liang tworzy obrazy nadrealistyczne, sytuujące się gdzieś na cienkiej granicy między jawą i snem, a może raczej - teatralną sceną i publicznością. Ang Lee jest realistą, który głęboko wierzy w to, co widzi, choć również chętnie estetyzuje rzeczywistość i ubiera ją w rozmaite maski i kostiumy, pochodzące z różnych epok i niepodobnych do siebie światów. Zaś Hou Hsiao-Hsien jest reżyserem, który wierzy chyba przede wszystkim w obraz. Pragnie on pokazać rzeczywistość w jej możliwie najpełniejszym kształcie, ale zdaje się, że w jego filmach jest ona całkowicie poddana filmowości i samemu procesowi tworzenia. U podłoża twórczości każdego z tych reżyserów leży głęboka wiara w sztukę filmową, która czasem jest prawdziwsza niż życie. Filmowe odzwierciedlenie tej wiary Ang Lee i Tsai Ming-liang doprowadzili właściwie do perfekcji. Zaś Hsiao-Hsien jest na dobrej do tego drodze, co udowadnia właśnie Podróżą czerwonego balonika, swoim ostatnim filmem, który już od przyszłego piątku będziemy mogli oglądać w kinach.

Jego tytuł i fabuła stanowią nawiązanie do pięknego filmu Alberta Lamorisse'a,* Czerwony balonik* (1956). Przedstawiał on historię chłopca, wędrującego po Paryżu ze swoim wiernym towarzyszem - tytułowym czerwonym balonikiem. Hsiao-Hsien również przenosi nas do Paryża, tym razem tego bardziej współczesnego. Jednym z bohaterów filmu także uczynił on małego chłopca, któremu w paryskich wojażach towarzyszy czerwony balonik. Balonik nie zjawił się jednak w jego życiu przypadkiem, lecz - dzięki historii opowiedzianej chłopcu przez jego nową, tajwańską opiekunkę o imieniu Song. Już od momentu pierwszego spotkania, Simon, Song i czerwony balonik, wędrują razem po mieście.

Tej trójce towarzyszy jeszcze jeden, bardzo ważny bohater tej opowieści - a mianowicie kamera, którą wciąż nosi ze sobą Song. Dziewczyna przyjechała do Paryża na studia w szkole filmowej i, tak jak Hsiao-Hsien, zainspirowana historią z filmu Lamorisse'a, postanawia ona nakręcić film właśnie w tym mieście. W filmie poznajemy lepiej jeszcze jedną postać - matkę Simona, Suzanne (Juliette Binoche). Suzanne nie potrafi do końca pouładać swojego życia, którego problemy zdają się ją przerastać. Pracuje jako aktorka w teatrze lalek, może więc czasem porzucić swoją zwykłą egzystencję i wcielić się na chwilę w magiczne postaci z bajek. Dzięki marionetkom przenosi się do innego świata, nieco mniej banalnego i trudnego - wtedy właśnie znajduje w sobie równowagę. Podobnie zresztą dzieje się w momentach, gdy patrzy na film, nad którym pracuje Song, lub gdy słucha muzyki granej przez synka na pianinie.

Hsiao-hsien Hou, Le Ballon Rouge trailer

Mamy tu do czynienia z wyrażeniem głębokiej, modernistycznej wiary w sztukę, która ocala nas przed jednoznacznością i szarością świata. Narratorzy tej opowieści filtrują ten świat właśnie przez obraz. Obserwują go i próbują zrozumieć, a zapośredniczając go przez fantazję sztuki, nabierają do niego nieco dystansu. Simon i Song stają się tu współczesnym uosobieniem postaci flâneura, spacerując po mieście obserwują rzeczywistość, nie wchodząc w nią głębiej. Zdaje się zresztą, że nie mają wcale takiej potrzeby. Wystarczą im proste impresje, zachwyt nad zmieniającym się światem. I zwykła kontemplacja chwili.

Hsiao-Hsien, tak jak jego bohaterowie, uważnie obserwuje ten prosty, zwykły świat. Chętnie przygląda się nieistotnym z pozoru szczegółom, filmuje dyskretne, prawie niezauważalne piękno codzienności. Opowiada nam prostą historię, zdominowaną nieco - może dla niektórych widzów za bardzo - przez obrazy i ich znaczenie. Nawiązując do dzieła Lamorisse'a, robi on tak naprawdę autotematyczny film o powstawaniu filmu właśnie. Warto poddać się jego urokowi i razem z nim odbyć nostalgiczną podróż do miasta, w którym kino się narodziło. Warto też, razem z jego bohaterami, przystanąć na moment i na spokojnie przyjrzeć się naszemu zabieganemu światu.

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
Zwierzęce kolosy ze słupów energetycznych. Za nimi pierwsze testy
Zwierzęce kolosy ze słupów energetycznych. Za nimi pierwsze testy
"Ujawniamy lokalizacje". Znaleźli Złoty Pociąg?
"Ujawniamy lokalizacje". Znaleźli Złoty Pociąg?
Arabia Saudyjska zamraża budowę megabudowli. Postępy było widać z kosmosu
Arabia Saudyjska zamraża budowę megabudowli. Postępy było widać z kosmosu
Lepiej z niego zrezygnuj. Twoja pralka ci za to podziękuje
Lepiej z niego zrezygnuj. Twoja pralka ci za to podziękuje
Jak zrezygnować z subskrypcji SMS? Praktyczny poradnik
Jak zrezygnować z subskrypcji SMS? Praktyczny poradnik
PLLuM wspiera administrację i mObywatela. NASK ujawnia szczegóły
PLLuM wspiera administrację i mObywatela. NASK ujawnia szczegóły
Jaka temperatura do snu? Eksperci mówią jasno
Jaka temperatura do snu? Eksperci mówią jasno
Karta graficzna marzeń okazała się pułapką. Oszuści przeszli samych siebie
Karta graficzna marzeń okazała się pułapką. Oszuści przeszli samych siebie
Sprawdź dowód osobisty. Może mieć ważny symbol
Sprawdź dowód osobisty. Może mieć ważny symbol
Sztuczna inteligencja dorównuje ludziom w kreatywności? Wyniki badań zaskakują
Sztuczna inteligencja dorównuje ludziom w kreatywności? Wyniki badań zaskakują
Szaflary trafiają w energetyczne złoto. Odwiert geotermalny bije rekordy
Szaflary trafiają w energetyczne złoto. Odwiert geotermalny bije rekordy
Zabija w minutę. Nie ma smaku ani koloru
Zabija w minutę. Nie ma smaku ani koloru
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟