Facebook udostępni twoje dane i wykorzysta cię w celach reklamowych

źródło: http://blog.larrybodine.com
źródło: http://blog.larrybodine.com
Olga Drenda

03.09.2013 13:00, aktual.: 13.01.2022 10:46

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Facebook broni się przed zarzutami wściekłych użytkowników, publikując listę wniosków od władz o udostępnianie danych i zmieniając regulamin. Z Polski nadeszły 233 zapytania o konta. Czy ludzie wciąż będą chętnie spędzać czas w tym serwisie społecznościowym? O czym trzeba pamiętać i na co uważać?

Facebook broni się przed zarzutami wściekłych użytkowników, publikując listę wniosków od władz o udostępnianie danych i zmieniając regulamin. Z Polski nadeszły 233 zapytania o konta. Czy ludzie wciąż będą chętnie spędzać czas w tym serwisie społecznościowym? O czym trzeba pamiętać i na co uważać?

Internetowi giganci – Google i Facebook - nie mają ostatnimi czasy dobrej prasy. Najpierw afera wokół PRISM podsyciła i tak niemały już globalny strach przed inwigilacją, później Facebook musiał się tłumaczyć z wykorzystywania danych swoich użytkowników w reklamach, za co został ukarany grzywną w wysokości 20 mln dolarów. Fakt, że potentaci Sieci mogą żonglować danymi swoich użytkowników, jak im się tylko podoba, budzi zrozumiałe obawy.

Czas na jawność

Zgodnie z pierwszym opublikowanym Global Government Requests Report do 30 czerwca 2013 Facebook otrzymał zapytania o dane niemal 38 tysięcy użytkowników. Z zestawienia możemy się dowiedzieć, o dostęp do ilu kont pytały władze i ile procent wniosków rozpatrzono pozytywnie.

Kto jest ciekawski?

Ze strony Facebooka taki ruch ma zapewnić opinię publiczną, że działania firmy są przejrzyste, a dane osobowe znajdują się pod należytą ochroną. Serwis twierdzi, że każdy wniosek jest poddawany rygorystycznej kontroli, a bezpodstawne żądania są odrzucane.

„Odmawiamy udzielenia zgody w przypadku, gdy znajdujemy niezgodności z prawem, unikamy również zbyt obszernych lub niejasnych zapytań” - mówi Colin Stretch, główny prawnik Facebooka.

„Gdy musimy udzielić odpowiedzi, podajemy jedynie podstawowe dane, takie jak nazwisko”. Ostatnie zdanie odnosi się do prawa federalnego USA, które nakłada na serwis obowiązek udzielenia informacji.

Nic o nas bez nas

„Facebook ujawnił te dane, które były dla niego wygodne” - mówi cytowany przez gazetę Mieczysław Koczokowski z Krajowego Stowarzyszenia Ochrony Informacji Niejawnych.

Co jest źródłem takich wątpliwości? Przede wszystkim fakt, że nie wiemy, czego dokładnie dotyczyły zapytania i pod jakim zarzutem władze domagały się ujawnienia danych obywateli. Jak pisze Adi Robertson z TheVerge.com, „lista dotyczy wniosków o wszelkie rodzaje informacji (...) od wezwań policyjnych dotyczących e-maila włamywacza, po tajne sądowe nakazy ujawnienia adresów IP opozycjonistów”. Te niejasności są powodem coraz mniejszego zaufania wobec portali społecznościowych - nie wiemy, o co dokładnie mogą nas podejrzewać, więc wszyscy czujemy się podejrzani.

Zapłacisz twarzą

Wygląda na to, że Facebook postanowił zagrać ze swoimi użytkownikami w otwarte karty – przynajmniej do pewnego stopnia. Dalszy rozwój wydarzeń może być bardzo interesujący: osoby mające konto w serwisie mogą pogodzić się ze zmianami, może też nastąpić masowa ewakuacja albo... powrót do Internetu sprzed 10 lat, kiedy zamiast własnych nazwisk używaliśmy nicków.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)