FireChat pokonał chińską bezpiekę. Ludzie stworzyli alternatywny kanał łączności

Co pewien czas władze różnych krajów usiłują utrudnić obywatelom możliwość komunikowania się. Jeszcze niedawno wystarczyło zablokować połączenia na centralach telefonicznych albo – jak w czasie Arabskiej Wiosny – zablokować dostęp do Internetu, Obecnie skuteczne ograniczenie komunikacji jest znacznie trudniejsze. Udowodniły to protesty w Hongkonku, gdzie protestujący ludzie stworzyli alternatywną, niezależną od władz sieć łączności.

FireChat pokonał chińską bezpiekę. Ludzie stworzyli alternatywny kanał łączności 1
Łukasz Michalik

Chiński reżim kontra technologia

Protesty w Hongkongu to prawdopodobnie jedne z większych – o ile nie największe -antyrządowe wystąpienia w Chinach od czasu masakry na placu Tiananmen. O tej ostatniej za sprawą cenzury Internetu przeciętny Chińczyk nie dowie się wiele, jednak rozwój technologii sprawia, że kontrola nad komunikacją staje się dla władz coraz trudniejsza.

Po rozpoczęciu protestów władze – obok obowiązującej wcześniej blokady większości zachodnich serwisów społecznościowych – zablokowały dostępny do niedawna Instagram, aby zdjęcia z protestów nie przedostały się do Sieci. Choć łączność z Internetem ani sieć komórkowa nie zostały na razie wyłączone, to protestujący zaczęli zabezpieczać się przed taką ewentualnością.

FireChat pokonał chińską bezpiekę. Ludzie stworzyli alternatywny kanał łączności 2

Tłum tworzy sieć kratową

Pomocny okazał się fakt, że bardzo wiele osób korzysta ze smartfonów, a większość z nich, obok modułów odpowiedzialnych za połączenia telefoniczne, ma również moduł Bluetooth i WiFi.

Ten właśnie kanał komunikacji wykorzystuje aplikacja FireChat. Po jej zainstalowaniu smartfony stają się węzłami sieci kratowej, znanej również jako sieć mesh, umożliwiającymi komunikację o zasięgu do kilkudziesięciu metrów.

W sytuacji, gdy na ulicach są tysiące ludzi, sieć jest bardzo gęsta i zapewnia bezproblemowe przekazywanie wiadomości. Gdy nie ma bezpośredniej komunikacji pomiędzy węzłami, wykorzystywane są węzły pośrednie, a wyłączenie któregoś z nich sprawia, że na bieżąco tworzona jest inna trasa przesyłania danych.

W praktyce przypomina to działanie sieci P2P i jest zbliżone do założeń, jakie towarzyszyły wczesnym pracom nad Internetem. Komunikacja działa nawet wtedy, gdy poszczególne węzły są wyłączane lub tracą połączenie z innymi.

FireChat pokonał chińską bezpiekę. Ludzie stworzyli alternatywny kanał łączności 3

Władze mają problem

W ciągu ostatnich dni aplikacja odnotowała około 100 tys. pobrań dziennie, a jednoczesna liczba aktywnych węzłów sieci osiągnęła 33 tysiące. W praktyce tłum, protestujący na ulicach Hongkongu stworzył w ten sposób nową, niezależną od władz sieć łączności.

W porównaniu z wcześniejszymi protestami, gdy np. w 2011 roku w Londynie demonstranci posługiwali się przede wszystkim komunikatorem BlackBerry, jest to znaczący postęp. W czasie londyńskich protestów firma BlackBerry deklarowała ścisłą współpracę z władzami i była gotowa w każdej chwili wyłączyć ten kanał łączności (ostatecznie do tego nie doszło). W przypadku FireChata nie byłoby to możliwe, choć również i w tym przypadku daleko do ideału, bo komunikacja nie jest szyfrowana.

Władze mają – rzecz jasna – możliwość odcięcia również i tej formy komunikacji poprzez zakłócenie łączności radiowej na danym terenie, jednak sukces FireChata pokazuje, że ograniczenie komunikacji bez uciekania się radykalnych metod staje się coraz trudniejsze.

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów Boing Boing, Wired i Time.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!