Gry na serio. Do czego służą gry komputerowe w wojsku i biznesie?

Strona głównaGry na serio. Do czego służą gry komputerowe w wojsku i biznesie?
06.11.2013 13:00
VBS2
VBS2
Olga Drenda
Olga Drenda

Symulacje ataku terrorystycznego, choroby, negocjacji biznesowych – są i takie gry. Na czym polega serious gaming i do czego służy?

Symulacje ataku terrorystycznego, choroby, negocjacji biznesowych – są i takie gry. Na czym polega serious gaming i do czego służy?

Gdy Kara Stone, angielska artystka, przygotowywała nieskomplikowaną gierkę o nazwie MedicationMeditation, miała na celu odtworzenie stanu umysłu osoby cierpiącej na depresję. Bardzo prosta graficznie gra składa się z kilku poleceń: zażyć leki, powtarzać sobie afirmujące zdania, zastanawiać się nad sobą, oddychać głęboko albo mówić do wirtualnego terapeuty.

W tej grze nie ma poziomów, punktów ani nagród, właściwie nigdy się nie kończy. Jej celem jest uświadomienie przeciętnemu obserwatorowi z zewnątrz, na czym polega choroba. MedicationMeditation to jedna z tzw. serious games, czyli gier komputerowych, które nie służą rozrywce, tylko edukacji, leczeniu albo treningowi różnych umiejętności.

Zasadą działania poważnych gier jest symulacja jakiegoś zjawiska: choroby, sytuacji konfliktu, awarii. Stoi za nimi przekonanie, że zaangażowanie odbiorcy w sytuację pozwala lepiej opanować jakąś umiejętność niż pochłanianie suchych dawek wiedzy. Zazwyczaj są nieskomplikowane i pozbawione rozbudowanej fabuły, ponieważ ich twórcy kierują je do szerokiego odbiorcy, niekoniecznie zainteresowanego grami komputerowymi.

Biznesmeni i terroryści

Nie dziwi też fakt, że grami jako narzędziem treningowym zainteresował się świat biznesu. Idea grywalizacji jako sposobu zarządzania firmą cieszy się coraz większą popularnością, więc powstają też wirtualne symulatory poświęcone rozwijaniu umiejętności niezbędnych pracownikom. W holenderskiej grze Houthoff Buruma the Game, stworzonej na potrzeby jednej z największych lokalnych korporacji, zadanie polega na ćwiczeniu umiejętności negocjacyjnych. Celem gracza jest nakłonienie akcjonariuszy do sprzedaży udziałów.

Pomysł poważnych gier podchwycono szybko tam, gdzie strategia liczy się najbardziej, czyli w wojsku. Jednym z popularniejszych symulatorów jest BioChemFX, symulujący w czasie rzeczywistym rozprzestrzenianie się broni biologicznej i chemicznej, a także scenariusze ratunkowe. Interaktywny symulator pola walki, Virtual Battlespace Systems, który jest wykorzystywany przez armie USA, Wielkiej Brytanii i Australii, powstał na bazie silnika zastosowanego m.in. w Operation Flashpoint.

W realiach globalnego terroryzmu powstają również symulatory dla cywilnych użytkowników: w September 12, stworzonej przez Newsgaming, zadaniem gracza jest strzelanie do terrorystów, którzy ukrywają się wśród tłumu. Gra jest nieskomplikowana, jednak zadanie jest o wiele trudniejsze, niż może się wydawać na początku.

Czy to działa?

Do jakiego stopnia poważne gry mogą spełnić pokładane w nich nadzieje? Niektórzy krytycy uważają, że mechanizm gry nadmiernie upraszcza złożone sytuacje, przez co przestaje ona pełnić funkcję wiernego symulatora rzeczywistości – ta w końcu rzadko bywa czarno-biała.

Czy to prawda? Zdrowy rozsądek podpowiada, że udział w jakiejś czynności działa skuteczniej niż bierny odbiór. Osobiście nie skreślałabym też popularnych, rozrywkowych gier jako niepoważnych – akurat pisząc ten tekst, rzucam jednym okiem na Skyrim, który obfituje w rozterki etyczne i próby charakteru, co czyni grę całkiem dobrym materiałem pomocniczym dla ambitnego psychologa. Dodatkowo badania Simone Kühn z Instytutu Maxa Plancka wykazały, że gry wideo pomagają rozwijać wyobraźnię przestrzenną i zdolność do myślenia strategicznego, więc można mniemać, że jakieś korzyści odnosimy, grając w cokolwiek.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)