HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach!

Mysz Pulsefire FPS to pierwszy gryzoń marki HyperX. Producent przyłożył się do swojego debiutu: mysz oferuje nie tylko świetną jakość wykonania, ale – przede wszystkim – wzorowe działanie.

HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach! 1
Łukasz Michalik

Mysz testowana na zawodowcach

Doniesienia na temat myszy, przygotowywanej przez HyperX, już od kilku miesięcy budziły zainteresowanie. Należąca do Kingstona marka umiejętnie je podsycała, udostępniając mysz m.in. w czasie IEM 2017. Nie był to jednak oficjalny debiut, ale – jeśli wierzyć producentowi – „rozpoznanie bojem”, czyli udostępnienie wersji testowej w celu zebrania doświadczeń i opinii zawodowych graczy.

Trudno mi oceniać, ile w tym rzeczywistego zbierania danych, a ile sprytnej akcji marketingowej, ale gdy w końcu mysz HyperX Pulsefire FPS doczekała się oficjalnego debiutu, pierwsze wrażenie, bazujące na oficjalnych materiałach producenta, było bardzo dobre.

FPS Gaming Mouse - HyperX Pulsefire FPS

Nic zatem dziwnego, że niecierpliwie czekałem na możliwość przetestowania gryzonia, chcąc zweryfikować własne wyobrażenia, a przede wszystkim zderzyć zapowiedzi producenta z realiami. Było warto!

Pierwsze wrażenie

Czarne pudełko, w jakim sprzedawana jest mysz, kryje w sobie plastikową wytłoczkę, dzięki której po otwarciu gryzoń jest ładnie wyeksponowany, dając do zrozumienia, że mamy do czynienia ze sprzętem z nieco wyższej półki. W środku znajdziemy minimalną ilość makulatury, której i tak nikt nie czyta, oraz samą myszkę.

HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach! 2
HyperX Pulsefire FPS

Mysz – na pierwszy rzut oka wyglądająca jak ładniejszy klon Razer Deathadder Elite - została wykonana z czarnego, lekko matowego tworzywa, a boki urządzenia z twardej, przyjemnej w dotyku gumy. Do dyspozycji dostajemy 6 przycisków, obsługiwanych przez przełączniki Omrona, które powinny zapewnić 20 mln bezproblemowych kliknięć.

Podświetlana na czerwono, pokryta antypoślizgową gumą rolka przesuwa się lekko, ale z wyraźnym klikiem, pod względem precyzji stawiając poprzeczkę bardzo wysoko – scroll działa lekko, ale nie przesunie się bez naszego udziału nawet o milimetr.

Mniej więcej jedną trzecią dolnej powierzchni myszki zajmują skuteczne ślizgacze. Mysz wyposażono również w stały, 1,8-metrowy przewód z wtyczką USB 2.0, zabezpieczony czarno-czerwonym oplotem. Przewód jest na tyle sztywny, że jego nadmiar nie plącze się na biurku. Sercem gryzonia jest natomiast sensor Pixart 3310.

HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach! 3
HyperX Pulsefire FPS

Ergonomia na dobrym poziomie

Mysz jest duża. Przy 127 mm długości, 71 szerokości i 42 wysokości waży 95 gramów, a masa jest równomiernie rozłożona. Producent zrezygnował tu z kompromisów i zawęził grupę potencjalnych użytkowników – gryzoń został wyprofilowany dla osób praworęcznych, preferujących chwyt palm grip (producent twierdzi, że mysz jest wygodna również dla chwytu claw – według mnie jest do tego trochę za duża), o raczej dużych dłoniach. Czyli dla mnie.

Tym, co może budzić nieco kontrowersji, jest brak możliwości personalizacji. O ile do głośnego kliku można się przyzwyczaić, to umieszczone pod kciukiem dwa przyciski nieco się marnują. Atutem nie jest również brak możliwości personalizacji podświetlenia: czerwone logo producenta świeci niezależnie od pory dnia, podobnie jak rolka.

Przycisk DPI również świeci, ale w tym świeceniu jest głębszy sens – barwa podświetlenia (białe, czerwone, niebieskie i zielone) odpowiada bowiem za informowanie o aktywnej rozdzielczości, odpowiednio 400, 800, 1600 i 3200 DPI.

HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach! 4
HyperX Pulsefire FPS

HyperX Pulsefire FPS – szybkość i precyzja działania

Wszystko to jest jednak mało istotne w obliczu tego, jak mysz sprawdza się w działaniu. Zgodnie z nazwą gryzonia pomęczyłem go nieco w CS:GO i kilku sieciowych shooterach, jako główny poligon testowy traktując jednak swojego ulubionego, wiekowego STALKER-a, dopalonego różnymi modami. Powrót do czarnobylskiej zony z myszą HyperX w dłoni okazał się wyjątkowo przyjemnym doświadczeniem – szybkość i precyzja gryzonia stoją na najwyższym poziomie.

Nie przypadło mi za to do gustu umiejscowienie przełącznika DPI – jest na tyle wysoko, że w czasie dynamicznej rozgrywki błyskawiczne przełączenie właściwie nie wchodzi w grę – trzeba mieć albo palce kosmity, albo przesuwać całą dłoń, by dosięgnąć przycisku. Rzecz jasna mówimy tu o czasie rzędu dziesiątek milisekund, ale przesunięcie przełącznika nieco niżej lub umieszczenie go w ogóle w innym miejscu wyszłoby dynamicznym rozgrywkom na dobre. Trudno mi zrozumieć, czym podyktowana była decyzja projektantów.

Myszka zaliczyła również testy na moim ulubionym poligonie doświadczalnym dla sensorów – kawałku odblaskowej pleksy, na której często głupieją nawet myszki renomowanych producentów. Gdy zawiódł jeden z niższych modeli Mad Catz, a Magic Mouse Apple’a działała z dziwnymi skokami będąc całkowicie bezużyteczną, HyperX Pulsefire FPS poradziła sobie ponadprzeciętnie dobrze, przez cały czas zapewniając precyzyjną kontrolę kursora.

HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach! 5
HyperX Pulsefire FPS

Mysz warta polecenia

Nie będę ukrywał, że mysz od samego początku przypadła mi do gustu. Pisząc o początku mam na myśli pierwsze zapowiedzi i informacje prasowe na jej temat, gdy zwróciłem na nią uwagę z powodu wyglądu, który niedługo później został zresztą doceniony wyróżnieniem Red Dot Award.

Gdy w końcu wpadła w moje ręce, pierwsze, pozytywne wrażenie zostało: mysz świetnie leży w dłoni, tworzywo, z którego jest wykonana, jest przyjemne w dotyku i mimo gładkości nie zbiera odcisków palców. Do tego sprzęt broni się stonowanym wzornictwem – wygląda po prostu jak solidna mysz, a nie jak zakamuflowany deceptikon, który ma ochotę ugryźć użytkownika w rękę.

Zaufanie budzi również specyfikacja z markowymi przełącznikami i dobrym sensorem (choć umieszczenie w niej modelu 3360 zrobiłoby – przynajmniej w specyfikacji – jeszcze lepsze wrażenie). Wszystko to jednak byłoby mało istotne, gdyby HyperX Pulsefire FPS nie działała tak, jak działa: mimo drobnych uwag związanych z ergonomią działanie myszki jest bliskie doskonałości.

Warto w tym miejscu podkreślić, że Pulsefire FPS to myszkowy debiut HyperX. Debiutanci bywają nieraz oceniania z taryfą ulgową i poprawką odłożoną na brak doświadczenia, ale w tym przypadku nie ma potrzeby, by dawać jakiekolwiek fory. Dostępna w sklepach w cenie około 250 złotych mysz HyperX Pulsefire FPS to solidny, dobrze zaprojektowany i doskonale działający sprzęt, który jest warty polecenia.

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE