Jak nie nudzić innych? (cz. I )

Strona głównaJak nie nudzić innych? (cz. I )
21.05.2009 11:00
znudzona
znudzona
Sabina Stodolak
Sabina Stodolak

(czyli dlaczego nie pytać ?dlaczego")

Czy jesteś nudziarzem czy też duszą towarzystwa? Większość z nas, uważa się oczywiście za niezwykle interesujących partnerów do rozmowy. Niestety większość z tej większości, jest w poważnym błędzie. Oczywiście, bycie nudziarzem zależy nie tylko od Ciebie, ale również od Twojego partnera w rozmowie. Jeśli zaczniesz blondynie w białych kozaczkach i z gołym pępkiem wyjaśniać co oznacza samopodobieństwo fraktali, lub dlaczego Wong Kar Wai jest Twoim ulubionym reżyserem, a za to nie wiesz kim jest Jacykow - będziesz najnudniejszym ?frikiem" jakiego spotkała w życiu. Innymi słowy - nudny partner w rozmowie to nie ten, który mówi nudne rzeczy, lecz ten który nudnie o nich opowiada.

Jak zatem nie zostać nudziarzem albo przynajmniej odrobinę poprawić swoje umiejętności, aby nie każdy z Twoich rozmówców na imprezie, po 5 minutach konwersacji zaczynał gryźć syfon?

(czyli dlaczego nie pytać ?dlaczego")

Czy jesteś nudziarzem czy też duszą towarzystwa? Większość z nas, uważa się oczywiście za niezwykle interesujących partnerów do rozmowy. Niestety większość z tej większości, jest w poważnym błędzie. Oczywiście, bycie nudziarzem zależy nie tylko od Ciebie, ale również od Twojego partnera w rozmowie. Jeśli zaczniesz blondynie w białych kozaczkach i z gołym pępkiem wyjaśniać co oznacza samopodobieństwo fraktali, lub dlaczego Wong Kar Wai jest Twoim ulubionym reżyserem, a za to nie wiesz kim jest Jacykow - będziesz najnudniejszym ?frikiem" jakiego spotkała w życiu. Innymi słowy - nudny partner w rozmowie to nie ten, który mówi nudne rzeczy, lecz ten który nudnie o nich opowiada.

Jak zatem nie zostać nudziarzem albo przynajmniej odrobinę poprawić swoje umiejętności, aby nie każdy z Twoich rozmówców na imprezie, po 5 minutach konwersacji zaczynał gryźć syfon?

Najważniejsza zasada - większość z nas kocha mówić (a w szczególności kobiety). Dlatego NIGDY nie będziemy uważać za osobą nudną tego, kto pozwolił nam mówić o sobie. Pamiętając o tej najważniejszej zasadzie 50% sukcesu jest już Twoje.

Pytania otwarte vs zamknięte - swojemu rozmówcy staraj się zadawać pytania otwarte zamiast zamkniętych. Zachęcają one do dłuższej wypowiedzi - a zgodnie z zasadą pierwszą, im więcej Twój rozmówca mówi, tym bardziej się angażuje w rozmowę i tym mniej uważa Cię za nudziarza. Co to są pytania zamknięte? To takie na które można dać jednoznaczną krótką odpowiedź. np Lubisz gruszki? Przeciwieństwem tego jest pytanie otwarte zachęcające do dłuższej wypowiedzi. Zobaczmy na przykładzie:

Rozmowa z pytań zamkniętych:

A: "Lubisz gruszki?"

B: "Tak"

A: "Ja też"

B: ?Uhmm"

A: ?Zielone czy żółte?"

B: ?Zielone"

A: ?Ja żółte"

B: ?Uhmmm"

A: ?A w kompocie lubisz?"

B: ?Tak" (w tym momencie, osoba B rozgląda się za : opcją ratunku i możliwością ucieczki - osobowość bierno - unikająca, lub ostrym przedmiotem - osobowość agresywna, nożem do seppuku - osoba z tendencjami autodestrukcyjnymi)

Rozmowa z pytań otwartych:

A: ?Jakie owoce lubisz"

B: ?A różne...bardzo gruszki lubię"

A: ?Ja też lubię gruszki. Najbardziej te żółte i dojrzałe - są takie soczyste. A jakie Ty lubisz najbardziej?"

B ?Te zielone, są bardziej twarde i chrupiące" (rozmówca mógłby odpowiedzieć ?zielone" i skończyć, ale działa na niego zasada wzajemności - Ty wytłumaczyłeś powód lubienia, więc rozmówca się czuje w obowiązku zrobić to samo).

A: ?A w jakiej formie najczęściej jadasz gruszki?"

B: ?A to różnie. Najczęściej surowe, ale czasem w kompocie. I marynowane też lubię. Szczególnie z dziczyzną.. no i Absolut gruszkowy uwielbiam."

Unikaj pytań typu ?kiedy", ?gdzie", ?po co", ile" -staraj się unikać wszystkich pytań, które umożliwiają rozmówcy odpowiedź jednym słowem. Tym bardziej zaś tych, które wymuszają taką odpowiedź. (np. ?Ile zapłaciłeś za te buty?" ?Gdzie teraz idziesz?")

Za to pytaj ?jak", ?w jaki sposób" - dawaj rozmówcy przestrzeń do tego by opowiadał, by musiał się zastanowić, by myślał. Jeśli zaangażujesz go intelektualnie, to nawet jeśli jest misiem o bardzo małym rozumku, będzie czynnie uczestniczył w rozmowie. A jeśli w coś angażujemy nasz czas, to nie lubimy mieć poczucia że go marnujemy - dlatego ktoś kto spędzi z Tobą 30 minut, z własnej woli, rozmawiając o gruszkach, nie będzie uważał że była to najnudniejsza rozmowa w jego życiu.

Pułapki pytania ?dlaczego" - najgorszym z możliwych pytaniem, jest pytanie ?dlaczego". Przede wszystkim, pytanie ?dlaczego" niesie ze sobą negatywny ładunek emocjonalny. Z reguły pytamy ?dlaczego" wtedy, kiedy oskarżamy, obwiniamy, jest nam źle. Zdanie ?dlaczego to zrobiłeś?" nie jest zwykłym neutralnym zdaniem -dla większości z nas, osoba które to zdanie wypowiedziała, ma żal lub pretensje do swojego rozmówcy. Stąd, jeśli my zadajemy komuś pytanie zaczynające się od słowa ?dlaczego" większość z nas interpretuje je jako oskarżenie.

Porównajcie dwie wypowiedzi:

?Dlaczego idziemy na Wolverina, a nie komedię?" i ?Jest jakiś powód dla którego wolisz dziś obejrzeć Wolverina niż komedię?" Oba pytania pytają o to samo - w pierwszym jednak widzimy wyraźnie, że osoba która pyta, sama wolałaby iść na komedię. W drugim pytaniu, osoba pytająca jest zainteresowana powodami wyboru filmu, a o tym czy woli komedię czy Rosomaka nie mamy pojęcia, tak?

Pytanie ?dlaczego" zmusza do tłumaczenia i indukuje poczucie winy - dlatego słysząc je automatycznie czujemy się nieco gorzej, czujemy jakbyśmy coś zrobili źle, nie tak jak trzeba. W skrajnych wypadkach rozmowa z ?dlaczego" może wyglądać tak:

A: ?Dlaczego mnie kochasz Misiu?"

B: ?Hę? A mam nie kochać?"

A*: ?Nie, tylko się tak zastanawiam dlaczego"*

B: ?Bo tak! Czy ty zawsze musisz mieć jakiś problem?"

A: ?Nie krzycz na mnie! Wiecznie tylko krzyczysz, odezwać nie można się w tym domu"

B: ?No Tobie akurat gęba się nigdy nie zamyka!!!"

itd...aż do momentu pytania ?Gdzie moja siekiera, przeciągłego ?auuuu" i syreny karetki pogotowia...a miało być tak romantycznie. A bezpieczniej było zapytać - ?Co ci się we mnie podoba Misiu...pewnie też skończyłoby się w łóżku - tyle że nie szpitalnym".

fot.: Sara Medved

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)