Para aktorów liczy na to, że "The End of Medicine" zwróci uwagę całego świata na problem nowoczesnej hodowli zwierząt. A to prawdziwa puszka Pandory.
Jeśli chcemy ograniczyć ryzyko pandemii, jedzmy mniej mięsa. A najlepiej nie jedzmy go w ogóle
O ile źródłem pochodzenia koronawirusa były tzw. mokre targi, na których handlowano dzikimi zwierzętami, to równie dużym powodem do niepokoju są przemysłowe hodowle zwierząt. Naukowcy odkryli bowiem nowy wariant świńskiej grypy - oznaczony jako G4 - który może być zdolny do wywołania pandemii. Wirusa znaleziono w próbkach pobranych ze świń w chińskich rzeźniach.
– To przypomnienie, że jesteśmy stale narażeni na ryzyko pojawienia się nowych patogenów i że zwierzęta hodowlane mogą być źródłem wirusów pandemicznych – skomentował ten fakt na portalu The Guardian James Wood, szef wydziału weterynarii Cambridge University.
Produkcja "The End of Medicine" ruszyła jesienią 2019 roku, a więc przed pandemią, ale w najbliższym czasie wydźwięk filmu będzie zupełnie inny. Dokument ma zadebiutować jeszcze w tym roku i wystąpi w nim wielu ekspertów oraz naukowców. "Nauka jest niepodważalna" - podkreślają twórcy.
Joaquin Phoenix już podczas rozdania Oscarów udowodnił, że może zwrócić uwagę całego świata na problem, który dotyka każdego.
- Odłączyliśmy się od świata natury. Wielu z nas jest winnych egocentryzmowi, że jesteśmy centrum wszechświata. Przyszliśmy na świat i plądrujemy jego dobra naturalne. Czujemy, że mamy prawo zapłodnić sztucznie krowę, ukraść jej dziecko, mimo że nie da się nie słyszeć jej krzyku udręki. A potem odbieramy jej mleko, które przeznaczone jest dla cielaka i wlewamy je do naszej kawy czy płatków śniadaniowych - mówił Phoenix.
Aktor przyznał, że najważniejsze, co dała mu filmowa popularność, to możliwość mówienia o najważniejszych sprawach. Pozostaje się cieszyć, że robi z niej użytek.