Kazik atakuje twórcę znanego serwisu dla fanów. Dlaczego lider Kultu nie lubi Sieci?

Kazik (Fot. Flickr/Igor Stawiarski/Lic. CC by-sa)
Kazik (Fot. Flickr/Igor Stawiarski/Lic. CC by-sa)
Wojtek Wowra

04.05.2011 11:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Kilka tygodni temu Kazik Staszewski próbował pozwać dziennikarza i blogera Piotra Miączyńskiego. Teraz menedżer muzyka napuścił prawników na twórcę niezależnej strony dla fanów Kultu.

Kilka tygodni temu Kazik Staszewski próbował pozwać dziennikarza i blogera Piotra Miączyńskiego. Teraz menedżer muzyka napuścił prawników na twórcę niezależnej strony dla fanów Kultu.

Ofiarą akcji padł administrator witryny staszewski.art.pl. Otrzymał on od menedżera Kazika żądanie usunięcia banerów z serwisu. Jeśli za tydzień reklamy nadal będą na stronie wisieć, sprawą zajmą się prawnicy.

Na stronie staszewski.art.pl pojawił się otwarty list do muzyka, w którym napisano m.in.:

Przez dziesięć lat tworzyłem serwis internetowy poświęcony Twojej twórczości www.staszewski.art.pl, poświęcając swój czas, nierzadko pieniądze, ale przede wszystkim wkładając w tę pracę dużo serca i wysiłku. Nigdy nie domagałem się z tego tytułu jakichkolwiek przywilejów czy szczególnego traktowania.

Menedżer Kazika chce nie tylko usunięcia reklam, ale także czegoś dużo bardziej absurdalnego. Ponownie cytuję list otwarty twórcy serwisu:

W oparach absurdu musiało narodzić się także Twoje drugie, tygodniowe ultimatum, abym żonie Twojego starszego syna dał stały dostęp do mojego serwisu na FaceBooku w celu... lepszej promocji ich wspólnej działalności wydawniczej.

Z wypowiedzi Kazika na forum Kultu wynika, że popiera on działania swojego menedżera. Muzyk twierdzi m.in., że w serwisie mogą pojawić się reklamy "fabryk broni czy wódy".

Administrator umyje wtedy ręce i stwierdzi, że nie ma kontroli nad banerami. Taka argumentacja świadczy oczywiście o niezrozumieniu zasad, na jakich opiera się program Google AdSense.

Fani zespołu są działaniami Kazika zbulwersowani. Szczególne rozbawienie budzi żądanie udostępnienia strony na Facebooku.

Jakie jest Wasze zdanie na temat całej afery? Czy takie działania ze strony osoby, która zawsze uważała się za część kontrkultury i krytykowała przemysł muzyczny ("Mój wydawca jest złodziejem...") to hipokryzja?

Aktualizacja:

Załączam link do wątku na forum Kazik.pl, w którym wypowiada się m.in. administrator serwisu staszewski.art.pl. Robi to, mimo że wcześniej obiecywał sobie, że wspomniany wyżej list otwarty będzie ostatnim jego głosem w sprawie.

LeeQS zwraca uwagę na to, że nie zarabiał na stronie WWW. Zyski z reklam przeznaczał na opłacanie hostingu. Obecność boksów AdSense została rzekomo wcześniej zaakceptowana przez menedżera Kazika.

Właściciel serwisu staszewski.art.pl opublikował też korespondencję na temat dostępu do fanpage'u. Zwrócił uwagę na to, że aby publikować na stronie newsy, nie trzeba być administratorem.

Z tych informacji wynika, że celem akcji menedżera Kazika było nadanie witrynie staszewski.art.pl mniej komercyjnego charakteru (brak reklam).

Zupełnie nie wzięto jednak pod uwagę kosztów, które musi ponosić właściciel strony, aby utrzymać ją w Sieci. Kosztów, które w żaden sposób nie obciążają Kazika.

Lider Kultu niszczy więc medium, które za darmo go promuje. Niezależnie od tego, jak dobre ma intencje.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)