Kryptozoologia. Co wiemy o gatunkach, które nie istnieją?

Strona głównaKryptozoologia. Co wiemy o gatunkach, które nie istnieją?
16.01.2013 09:00
Yeti
Yeti

Yeti, chupacabra czy Wielka Stopa - kto z nas nie słyszał o tych stworzeniach? Choć brakuje dowodów potwierdzających istnienie mitycznych gatunków, nie słabnie zainteresowanie zwierzętami znanymi jedynie z legend, trudnych do zweryfikowania relacji czy niewyraźnych zdjęć.

Yeti, chupacabra czy Wielka Stopa - kto z nas nie słyszał o tych stworzeniach? Choć brakuje dowodów potwierdzających istnienie mitycznych gatunków, nie słabnie zainteresowanie zwierzętami znanymi jedynie z legend, trudnych do zweryfikowania relacji czy niewyraźnych zdjęć.

Kryptozoologia - poszukiwanie nieznanego czy zaplecze szarlatanów?

Kryptozoologia to dziedzina nauki lub pseudonauki, zajmująca się gatunkami zwierząt, na których istnienie nie ma wiarygodnych dowodów. Skąd zatem pomysł, by zajmować się czymś, o czym nie wiadomo, czy istnieje? Inspiracją są w tym przypadku nieweryfikowalne relacje, różne mity, stare opowiadania czy zapiski.

Dlaczego kryptozoologia może być zarówno nauką, jak i pseudonauką? Wszystko zależy do tego, w jaki sposób jest uprawiana. W pierwszym przypadku poszukiwania nowych gatunków są prowadzone z poszanowaniem zasad charakteryzujących badania naukowe.

Z drugim przypadkiem mamy do czynienia, gdy warsztat naukowy jest ignorowany, a poszukiwacze nowych gatunków formułują kategoryczne wnioski na podstawie poszlak czy dowodów, których nikt poza nimi nie uznaje za wiarygodne.

Nieposkromiona wyobraźnia starożytnych

Choć sam termin kryptozoologia jest stosowany od niedawna, to jej początków można szukać w najdawniejszych czasach - jest tak stara jak cywilizacja. Gdyby traktować serio starożytne źródła, ziemię zaludniałyby np. ptaki stymfalijskie - stworzenia o żelaznych dziobach i skrzydłach, z którymi w ramach jednej ze swoich prac musiał uporać się Herakles.

Przedstawicielem starożytnej menażerii jest również chimera - potwór o głowie lwa, osadzonej na tułowiu kozy zakończonym ogonem węża. Jak przystało na wyjątkową bestię, jej pokonanie wymagało wyjątkowych środków - poradził sobie z nią Bellerofont, dosiadający kolejnego nietypowego stworzenia - uskrzydlonego konia, Pegaza.

Qilin (Fot. Livejournal.com)
Qilin (Fot. Livejournal.com)

Pomysłowość starożytnych na tym się jednak nie kończyła. Bogini Atena musiała zatem walczyć z Meduzą - uskrzydlonym potworem z włosami w postaci jadowitych węży, którego wzrok zamieniał w kamień. Żeglarze przekraczający Cieśninę Mesyńską drżeli ze strachu przed Charybdą i Skyllą - potworami morskimi, z których pierwszy zasysał wodę wraz z okrętami, a drugi miał sześć głów, w każdej z nich po trzy rzędy zębów i zjadał wszystko, co tylko znalazło się w jego zasięgu.

Potwory istniejące w mitologii greckiej nie były jedynymi. Własnych dorobiła się niemal każda cywilizacja, choć w większości przypadków stwory były po prostu kompilacjami złożonymi z fragmentów ciał różnych zwierząt o niekiedy wyjątkowo dużych rozmiarach. Wystarczy wspomnieć chińskiego Qilina z głową smoka, rogami jelenia, łuskami ryby, kopytami wołu i ogonem lwa czy hebrajską trójkę niemożliwych do pokonania potworów: Behemota, Lewiatana i Ziz.

Kraken - postrach żeglarzy

Wiara w niesamowite stwory nie zniknęła wraz ze starożytnością. Przekonanie o ich istnieniu znajdziemy m.in. w legendach skandynawskich. Choć statki bywały dla wikingów drugim domem, nawet oni obawiali się morskich odmętów, a raczej tego, co może się w nich kryć - krakena.

Wzmianki o nim pojawiają się m.in. w islandzkich sagach z XIII wieku czy w napisanym w 1250 roku Konungs skuggsjá - kompendium wiedzy przeznaczonym dla przyszłego króla Norwegii. W późniejszych przekazach kraken jest opisany bardziej szczegółowo, jako potwór, którego ze względu na wielkość można było pomylić z wyspą.

Wygląd przypisywany krakenowi przedstawia go jako gigantyczną ośmiornicę, zdolną zatopić statek wirem powstającym przy zanurzeniu albo chwytającą statek swoimi mackami i wciągającą go w głębinę.W opowieściach tych, powielanych w późniejszych latach np. przez Juliusza Verne'a, może tkwić ziarno prawdy. Co pewien czas udaje się dostrzec, sfilmować lub wyłowić morskie stworzenia o wyjątkowo dużych rozmiarach i rozpiętości ramion sięgającej kilkunastu metrów. Spotkanie z nieco mniejszym okazem można zobaczyć na poniższym filmie. Robi wrażenie!

Smoki

Kolejnym stworzeniem pojawiającym się w legendach wielu zakątków świata jest smok. Smoki były znane już starożytnym i zazwyczaj były wariacją na temat wielkiego gada. Niekiedy, poza umiejętnością latania czy ziania ogniem, wykazywały również wysoką inteligencję i znajomość magii lub ludzkiej mowy.

O tym, jak mocna była wiara w istnienie tych stworzeń, dobitnie świadczy m.in. ich opis umieszczony w pierwszej polskiej encyklopedii "Nowe Ateny". Smok jest tam opisywany jako jedno ze zwierząt, z wymownym ostrzeżeniem: "Smoka zabić trudno, ale starać się trzeba". Jeśli wierzyć legendom, smoki występowały również na terenie obecnej Polski.

Poza najbardziej znanym i opisywanym w wielu starych źródłach Smokiem Wawelskim dwie inne bestie zamieszkiwały m.in. w Kotlinie Kłodzkiej - jedna na górze Łysiec, a druga w wydrążonej w ziemi jamie pod lipą we wsi Żelazno. Co ciekawe, zarówno Smok Wawelski, jak i ten z góry Łysiec zostały zabite w podobny sposób - za pomocą zwierzęcia wypchanego siarką. W odmienny sposób zszedł z tego świata smok z Żelazna - zabiła go, strzelając z łuku, Waleska - legendarna założycielka Kłodzka. Według niektórych źródeł była zarazem córką Kraka i siostrą Wandy.

Nessie - ikona popkultury

Z odległej przeszłości, w której - gdyby wierzyć legendom - panoszyło się tyle dziwnych stworzeń, że wymienienie ich byłoby zapewne dłuższe od tego artykułu, przenieśmy się w czasy współczesne. Choć wiemy o naszej planecie i przyrodzie nieporównywalnie więcej niż nasi przodkowie, wcale nie położyło to kresu wierze w fantastyczne stworzenia. Z jednej strony morskie głębiny nadal pozostają niezbadane, z drugiej - trudno nadal wierzyć w istnienie krakena. Zatonięcia statków, które dawniej przypisywano by potworowi, są uzasadniane znacznie bardziej prawdopodobnymi przyczynami.

Prawdopodobnie najbardziej znanym współcześnie mitycznym stworem jest potwór z jeziora Loch Ness, czyli Nessie. Wzmianki o nim sięgają początków średniowiecza, jednak międzynarodowa sława zaczęła się dopiero w 1933 roku, gdy pojawiła się pierwsza relacja w prasie. W tym samym roku zrobiono pierwsze zdjęcie jakiegoś kształtu, utożsamianego z wodnym stworem, a w kolejnych latach udało się uchwycić Nessie na kilku filmach i zdjęciach.

Nessie - Loch Ness Monster footage May 28 2007

Tylko czy aby na pewno był to słynny potwór? Nawet na tych zdjęciach, które nie były mistyfikacjami, zarejestrowane kształty są na tyle mało wyraźne, że weryfikacja tego jest niemożliwa, a zoolodzy nie doszli do porozumienia, co na nich widać. Podjęto za to liczne badania naukowe mające potwierdzić lub zaprzeczyć, że w Loch Ness żyje jakieś nietypowe i ponadprzeciętnie duże zwierzę. Ich wyniki nie są jednoznaczne - podczas niektórych zarejestrowano jakieś niezidentyfikowane obiekty poruszające się w wodzie, a podczas innych nie stwierdzono niczego niezwykłego.

Co istotne, brak czegokolwiek nietypowego wykazały również najnowsze, zorganizowane na największą jak dotąd skalę badania z 2003 i 2004 roku. Nadal nie wiadomo, czy Nessie to plejozaur, który jakimś cudem przetrwał do naszych czasów, wielka ryba, gad czy też raczej efekt pareidolii - zjawiska, za sprawą którego dopatrujemy się znanych kształtów w przypadkowych obrazach. Bez wątpienia jest za to dla okolic jeziora Loch Ness turystyczną żyłą złota.

Yeti i inne dwunożne istoty

Kolejnym szeroko znanym, a zarazem mitycznym gatunkiem jest yeti, nazywany człowiekiem śniegu. Europejczycy po raz pierwszy zetknęli się z opowieściami o tej zamieszkującej Himalaje istocie dopiero na początku XIX wieku. Później natrafiano na różne niezidentyfikowane i przypisywane yeti ślady stóp, a z czasem pojawiły się relacje ze spotkań z tym stworem.

Nie wiadomo, czym może być yeti. Większość legend i relacji podaje, że jest to większy od człowieka humanoid pokryty długim futrem. Poza niemożliwymi do zweryfikowania relacjami, poszlakami wskazującymi na jego istnienie bywają znajdowane ślady stóp. Przez długi czas za dowód istnienia yeti uznawano fragmenty tkanek przechowywane w tybetańskich klasztorach. Współczesna nauka pozwoliła na weryfikację rzekomych dowodów. Większość okazała się należeć do niedźwiedzi lub małp, jednak niektórych próbek nie dało się przypisać do żadnego ze znanych gatunków.

Nie wiadomo zatem, czy yeti to w rzeczywistości znany albo nieznany nauce gatunek niedźwiedzia, małpy czy może - to chyba najbardziej fantastyczna teoria - istota ludzka. Brakuje również dowodów potwierdzających, że jakiś górski, dwunożny stwór w ogóle istnieje.

Co istotne, himalajski yeti ma swoich krewniaków na całym świecie. Doniesienia o podobnych istotach pochodzą m.in. z Syberii (alma), Ameryki (Wielka Stopa), Sumatry (orang-pendek, który dla odmiany jest bardzo niewielkiego wzrostu) czy Australii (yowie).

Chupacabra

Przedstawicielem najnowszej generacji mitycznych stworzeń jest chupacabra - wysysacz kóz. Pierwsze relacje o pojawieniu się tajemniczego stwora pochodzą z początku lat 90. Geograficzny zasięg zgłoszeń ogranicza się do terenów pomiędzy Chile a południem Stanów Zjednoczonych, choć jedna z obserwacji pochodzi z Polski, z Kornelina pod Sochaczewem, gdzie tajemnicze zwierzę miało wybić stado kóz .

Nazwa stworzenia sugeruje, że wysysa ono krew lub wnętrzności swojej ofiary. Niecodzienny jest również wygląd tego stwora. Choć relacje nie są zgodne, ma przypominać niewielkiego, mniej więcej metrowego gada z kolcami na grzbiecie, poruszającego się na tylnych nogach. Inne doniesienia porównują chupacabrę z pozbawionym sierści psem lub kojotem, a mimo skromnych rozmiarów zwierzę ma przeskakiwać 6-metrowe przeszkody.

Najbardziej fantastycznie brzmią jednak próby wyjaśnienia, czym może być to zwierzę. Niektóre wskazują na znane drapieżniki, które ewentualnie mogły być zdeformowane przez jakąś chorobę. Hipotezy znacznie mniej przyziemne sugerują, że jest to jakiś kosmita lub domowe zwierzę przybyszów z Kosmosu - teorię tę mają uwiarygadniać obserwacje dziwnych zjawisk i obiektów towarzyszących pojawianiu się chupacabry.

Przedstawione tu zwierzęta to tylko niewielka, najbardziej znana część gatunków wzbudzających zainteresowanie kryptozoologów. Długą listę stworzeń, których istnienia nie potwierdzono w żaden wiarygodny sposób, można znaleźć m.in. w serwisie Kryptozoologia.pl. Czy próby weryfikacji przynajmniej niektórych z nich mają sens? Sądzę, że tak, o ile zachowuje się przy tym zdrowy rozsądek i szuka prawdy, a nie taniej sensacji.

Dowodem na to mogą być potwierdzane co pewien czas nowe gatunki. Nie ma wśród nich okazu tak spektakularnego jak poznane na początku XX wieku okapi, ale wystarczy wspomnieć o pająku ze szponami (Trogloraptor marchingtoni), którego odkryto dopiero w poprzednim roku, czy rozpoznanym na Borneo w grudniu 2012 roku nowym gatunku naczelnych - małpiatek Lori.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)