Kultowa Nokia za 5 zł? Zakup starych komórek jest trudniejszy niż myślałem!

Kultowa Nokia za 5 zł? Zakup starych komórek jest trudniejszy niż myślałem!
02.11.2015 13:36
Zdjęcie telefonów pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie telefonów pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek
Adam Bednarek

Jeśli myślicie, że stare telefony grzecznie leżą na emeryturze i czekają, aż ktoś je przygarnie, płacąc za nie grosze, to... cóż, jesteście w dużym błędzie.

Do tego miejsca nazwa “lumpeks” nie bardzo pasuje. Sklep jest tak duży, że zawstydza niejeden butik z galerii handlowej. Kilka rzędów ubrań: kurtki, swetry, spodnie, koszulki, koszule, męskie, damskie. I jak na złość tylko jeden niewielki regał z rzeczami, które nie są ciuchami. Na nim Euro 2004 na PC za 6,5 zł, jakaś gra na PlayStation, której nazwy nie znam i nawet już nie pamiętam. Można kupić też rozwalony pilot oraz stacjonarny, przenośny telefon za 15 zł. Wygląda nawet nieźle, ale to nie komórka, której szukam.

Myślałem, że to będzie proste zadanie. Wchodzę do takiego “ciucha” jak ten, który jest mały, ciemny, zawalony ciuchami, i po pięciu sekundach znajduję starą Nokię. Albo Simensa. A może Alcatela, dokładnie takiego jak mój pierwszy telefon komórkowy? Ale nigdzie ich nie ma. Ani w tym ciasnym, mało przytulnym lumpeksie, ani tym o nazwie “London”, z flagą brytyjską na ścianie i masą ubrań ponoć prosto z UK. No cóż - widocznie Brytyjczycy mają inne sposoby, żeby pozbyć się swoich starych sprzętów.

muzeumkomorek.pl
muzeumkomorek.pl

W innych lumpeksach można kupić wszystko, ale nie telefon komórkowy. Jest spora kolekcja filmów na DVD, na dodatek całkiem nowych. Są audiobooki i książki, wszystkie po angielsku. Znaleźć można kasety magnetofonowe i te VHS. Ale starych komórek nie ma.

Stara Nokia w Lumpeksie

Skąd ten trop? - Jedna z obserwatorek mojego profilu podpowiedziała mi, że w jednym z lumpeksów leży kilka telefonów komórkowych - mówi mi Paweł Wiśniewski-Hassenpflug, twórca internetowego Muzeum Komórek. Znalezione okazy można znaleźć na profilu facebookowym. Ich stan?

Moją uwagę przykuły trzy telefony po 5 zł za sztukę. Pokazana na profilu Nokia 6210, Nokia 5110 oraz Motorola Memphis w Polsce znana jako D160. Dwa pierwsze jako klasyki brałem bez zastanowienia. Miłośnikom telefonów chyba nie trzeba tych modeli przedstawiać. Motorola ze względów sentymentalnych i blisko ‘cegłówkowych’ rozmiarów również kupiłem. Stan zewnętrzny - powiedziałbym na “5-”. Delikatne ślady użytkowania. Po powrocie do domu i weryfikacji, 6210 sprawna, bez sim-locka, bateria sprawna. Nokia 5110 sprawna, bez sim-locka, bateria niestety odmówiła posłuszeństwa. Jeśli chodzi o Motorolę - niestety wylała bateria i styki się rozpuściły. Moja kolekcja nie odrzuca jednak nie włączających się telefonów, i zakup trzech klasyków, w tym dwóch sprawnych za 15 zł uważam za bardzo udany.

Zachęceni? Będziecie jeszcze bardziej. - W dzień publikacji fotek z lumpeksu, dostałem namiar na komis wielobranżowy, w którym bywają również telefony. I tu znalazłem kilka skarbów, po 3-4 zł/ sztukę. W tym klasyk gatunku Sony Ericsson T68i. Szukajcie aż znajdziecie - namawia twórca Muzeum Komórkowego.

Mój przykład pokazuje, że nie jest to takie proste. Owszem, jest alternatywa w postaci Allegro, OLX i tego typu serwisów, ale… no cóż, to nie to samo. Sam przekonałem się, że szukanie sprzętu ma swój urok. Trzeba być cierpliwym, co może zostać wynagrodzone. Wchodzi się do “ciuchów”, które wyglądają bardzo różnie. Jedne udają ekskluzywne, drugie są jak melina, w której ciuchy są przykrywką i mają odwrócić uwagę od tego, co dzieje się na zapleczu. Ale jest jeszcze powód, dla którego lumpeksy wydają się lepsze. Ceny. Wspomniany Sony Ericsson T68i na Allegro kosztuje… 150 zł.

MuzeumKomorek.pl

A reszta? Reszty na Allegro nawet nie ma. Na OLX jest lepiej, ale i tak ceny od 20 zł w górę, na dodatek te najtańsze mogą nie działać. Za to te same modele mogą trafić się w lumpeksach. Za 3-4 zł. Robi wrażenie, prawda?

Muzeum Komórek

Żeby zbudować taką kolekcję jak Paweł Wiśniewski-Hassenpflug musielibyście mieć wyjątkowe szczęście. Albo dobrych informatorów, którzy wskażą wam miejsca, gdzie za grosze wyszperacie perełki. W tej chwili jego muzeum składa się z ponad 530 telefonów. Początki były… łatwe. - Większość telefonów dostałem - opowiada kolekcjoner - Czasem po kilka, czasem kilkanaście sztuk od znajomych. Sporo od kolegi, który pracował w komisie/serwisie GSM, w którym klienci zostawiali nienadające się naprawić telefony. Zdecydowanie najwięcej za jednym razem dostałem po likwidowanym innym komisie/serwisie z mojego miasta – tu za jednym razem przygarnąłem blisko 100 sztuk telefonów - zdradza.

Zdjęcie telefonów pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie telefonów pochodzi z serwisu shutterstock.com

Bywają też przeszkody:

Najtrudniej póki co było mi wyciągnąć od mojego kolegi popularnego Banana, czyli Nokię 8110. Zbieram telefony już dłuższy czas, a telefon został mi obiecany już kilka lat temu. Najwyraźniej ciężko było się rozstać z klasykiem z Matrixa, aż w końcu trafił na moją półkę.

Pytam Pawła, czy warto kupić sobie stary telefon komórkowy. Nie ze względów kolekcjonerskich, a praktycznych. Jego odpowiedź raczej was nie zaskoczy: pewnie, że warto. Ale nie chodzi tu o sentyment. - Przewagą telefonów nad smartfonami jest system operacyjny, a właściwie w wypadku starych, dobrych telefonów: jego brak - twierdzi twórca Muzeum Komórek - Tam nie miało się co wieszać, nie instalowało się nie wiadomo ilu aplikacji, nigdy nie zabrakło pamięci operacyjnej, nie zabrakło mocy obliczeniowej - wymienia zalety.

Wady starych telefonów

Choć Paweł sam przyznaje, że korzystanie z takich telefonów wiąże się z paroma ograniczeniami. I nie chodzi już o to, że Facebook się nie odpali, a Angry Birds nie będzie skąd pobrać. To problemy, o których już dawno zapomnieliśmy. - Jedyne czego może braknąć, to pamięci na SMS-y, które były podstawą przy połączeniach za 3 zł + VAT - wymienia kolekcjoner - Jeszcze może nie być miejsca na karcie SIM na kolejne kontakty (100 wpisów). Zresztą często telefony nie posiadają nawet pamięci na kontakty! - zauważa Paweł. Aż trudno w to uwierzyć…

  • Współczesne telefony za szybko się starzeją. Śmiało można powiedzieć, że o dzisiejszym flagowcu Samsunga czy Sony z górnej półki za kilkanaście lat nikt nie będzie pamiętał, tak jak dziś wspominamy stare Nokie, Motorole, Siemensy, Ericssony i inne - dodaje.
Zdjęcie klawiatury pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie klawiatury pochodzi z serwisu shutterstock.com

I coś w tym jest. Pamiętamy o nich nie dlatego, że były to pierwsze telefony w ogóle. Pierwsze, które kupiliśmy, dostaliśmy. Oglądam internetową kolekcję Pawła i po prostu się zachwycam. Te telefony były… inne. Oryginalne. Każdy wyjątkowy. Kombinowano z kształtem, kolorami, wyglądem. A przy tym zachowywano cechy charakterystyczne marki. Od razu wiadomo, że mamy do czynienia z Simensem, Sony Ericssonem czy Motorolą. Pal licho baterię - jeśli czegoś mi brakuje, to właśnie tego. Dzisiaj wszystko wygląda tak samo…

Z tego powodu mam ochotę dalej próbować i kupić 2-3 oryginalnie, ciekawie wyglądające modele. Choć myślałem, że będzie to dużo prostsze.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)