Legendy RPG: Gothic

Gothic troszeczkę inaczej (Fot. World of Gothic)
Gothic troszeczkę inaczej (Fot. World of Gothic)
Piotr Rusewicz

20.04.2012 19:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gothic był odważnym, pionierskim przedsięwzięciem. Samo tworzenie technologii gry zajęło 4 lata, a jak piszą twórcy – seria zaczęła przynosić zyski dopiero wraz z premierą dodatku do Gothic 2. Pomimo ogromnego kultu w krajach takich jak Niemcy czy Polska seria jest wciąż słabo znana na całym świecie. A szkoda.

Gothic był odważnym, pionierskim przedsięwzięciem. Samo tworzenie technologii gry zajęło 4 lata, a jak piszą twórcy – seria zaczęła przynosić zyski dopiero wraz z premierą dodatku do Gothic 2. Pomimo ogromnego kultu w krajach takich jak Niemcy czy Polska seria jest wciąż słabo znana na całym świecie. A szkoda.

Pierwszy Gothic pojawił się w 15 marca 2001 r. i około rok później wylądował także w Polsce. Nie skłamię, jeżeli powiem, że lata 1997-2002 uważam za świetne pięciolecie dla gatunku, obfitowało ono we wspaniałe gry na PC, PlayStation, w wejście GBA, nowe pozycje na PlayStation 2, nowe marki, dobre kontynuacje.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

W czasie prac autorzy inspirowali się dziesiątkami innych gier RPG, jednakże żadne z nich nie zdominowały ich wizji świata. W pewien sposób Gothic był ostatnią szansą dla niemieckiego RPG – wbrew pozorom ciekawej gałęzi gatunku, która wydała kilka wspaniałych produkcji, ale szybko zaczęła podupadać ze względów finansowych. Gothic przykuwał uwagę tamtych mediów i spokojnie można zaryzykować stwierdzenie, że uratował wielu niemieckich twórców gier wideo. Podobno pracowano także nad wersją na pierwszego Xboxa, ale ta nigdy się nie pojawiła, a szkoda, ponieważ mogłaby pomóc w zdobyciu nowych rynków zbytu.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

Sukces w Polsce gra zawdzięcza kilku rzeczom: otwartemu światu, dobrej lokalizacji, cenie oraz dodawaniu jej do licznych pism, słabej pozycji konsol na ówczesnym rynku, wysokiej pozycji gatunku w Polsce. Wbrew pozorom Polacy często potrafią zignorować wielkie hity lub pokochać gry zapomniane przez szeroki świat, a Gothic stał się ulubionym teamem wielu polskich graczy. Powstały liczne strony, pochlebne recenzje, ale także negatywne opinie o serii (jak krytyczne spojrzenie na dwójkę przygotowane przez jednego z blogerów Gameplay).

„Nie interesuje mnie twoje imię” - Xardas

Najważniejszym aspektem pierwszego Gothica było to, że okazał się tytułem… ogromnym. Ze świecą było szukać tak dopracowanej, dużej gry o świecie, po którym mogliśmy beztrosko chodzić w tamtych czasach. Gothic zaoferował ogromną krainę pełną żyjących postaci, potwory podążające własnymi ścieżkami i dziesiątki sekretnych lokacji. Nawet to, że tak wiele miejsc w niej nie dokończono, opuszczono dodawało jej smaczku – ponieważ, podobnie jak przy grach From Software, gracz musiał się domyślać, co się stało. O co chodzi. Dlaczego nie ma więcej śladów? Czasami jeden obraz wbija się w umysł bardziej niż tysiąc słów.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

Dla wielu graczy było to pierwsze spotkanie z pełnym voice-actingiem, który przecież nawet dzisiaj nie jest standardem w grach wideo! A tutaj były dziesiątki linii dialogowych, NPC-ów reagujących na poczynania gracza czy mówione dialogi u każdej, nawet mało znaczącej postaci. Pamiętam, jak po grze w pierwszego Gothica uderzyło mnie w (swoją drogą naprawdę dobrym) Final Fantasy XII to, ile postaci tam nie mówi. Wciąż są RPG-i w 3D, w których nie ma czytanych linii dialogowych.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

A przecież polska wersja językowa także została przygotowana nad podziw porządnie. Co prawda nie jestem wielkim fanem kilku aktorów, których tam dostaliśmy, ale nie da się po prostu nie doceniać ogromnej roboty przy spolszczeniu Gothica. Powiem więcej – uważam, że bez Gothica nie mielibyśmy także Wiedźmina, bo to Gothic przetarł u nas szlak dla takich gier, pokazał wiele rozwiązań i nauczył graczy kochać otwarte cRPG.

„Jestem Ur-Shak. Jestem Syn Ducha, ludzie mówią: szaman” – Ur-Shak

Gothic rozpoczyna się w ciekawej formie więzienia. Bohater zostaje zrzucony za  Magiczną Barierę, która odcięła skazańców w Górniczej Dolinie od reszty cywilizowanego świata. Nikt nie może jej przejść, więc jest to świat, w którym rządzą więźniowie, ale świat odcięty, zbuntowany, szukający sposobu ucieczki. Ze względu na specjalne właściwości magicznej rudy wydobywanej za barierą istnieje jednakże wymiana ze światem zewnętrznym… ale także różne frakcje mające odmienny punkt widzenia na tę sprawę. Bohater jest zamknięty z przestępcami, potężnymi orkami, demonami, szalonym magiem… i wielką misją!

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

W świecie Gothica, świecie rządzonym przez króla Rhobata II, nie ma jednak miejsca na przypadki. Bariera rzekomo się rozrosła – kłamstwo. Śniący to dobry bożek – kłamstwo. Trzeba radzić sobie samemu – na szczęście kłamstwo. Pierwszy Gothic w bardzo ładny sposób rozwinął systemy frakcji, wprowadzając do swojego świata różne obozy/ideologie, do których można się przyłączyć. Chociaż gra jest generalnie liniowa, to tak naprawdę pokazuje pazur przy zadaniach pobocznych oraz przy wyborach metod działań – i za to nie sposób nie mieć do niej sympatii.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

W grze występuje Stary Obóz, na wzór miast zza bariery, najbardziej ułożony, zhierarchizowany, przypominający świat zewnętrzny. Co więcej, członkowie Starego Obozu nawet nie planują ucieczki, ponieważ dzięki magicznej rudzie handel u nich kwitnie. Spowodowało to rozłam i powstanie Nowego Obozu, anarchistycznego ugrupowania pragnącego wysadzić Barierę z pomocą Magów Wody. Wydobywa on rudę nie do handlu, ale do zniszczenia magii, która ich więzi. Trzecim obozem jest Obóz na Bagnie, czyli Bractwo Śniącego, które wyznaje dziwny kult Śniącego mającego ich zbawić. Ludzie tam są mamieni przez swoich guru, palą bagienne ziele oraz oddają się praktykom religijnym.

Obraz

Każdy obóz zaprojektowano bardzo realistycznie – ma kluczowe miejsca, ściśle wskazane sposoby wyżywienia, własne źródła zaopatrzenia, ale także ważne postaci, przedmioty i własną ideologię, linię polityczną, problemy. Kojarzy mi się to ze świetnymi pod tym względem grami Spiderweb, co pokazuje, że wcale nie trzeba milionów, żeby robić gry o ciekawym, złożonym świecie. Gothic może nie był specjalnie brutalnym tytułem, ale przedstawiał świat przestępców, gdzie atakowano bez powodu, gdzie brakowało kobiet, gdzie żyło wielu, wielu niebezpiecznych ludzi. Do dziś nie do końca wiadomo, za co wtrącono tam Bezimiennego, ale jak stwierdził szef projektu Mike Hoge: „Nie ma ludzi niewinnych”.

(Fot. World of Gothic)
(Fot. World of Gothic)

Urzekająca jest liczba terenów oraz życie świata gry. Ogromne doliny, wspaniałe lasy, świątynie czy kopalnie budzą emocje z wielu powodów. Jednym z nich są dla mnie Orkowie – w żadnej grze, filmie, książce nigdy nie bałem się Orków. Orkowie w Gothicku to niebezpieczne góry mięsa, potężni wojownicy, ale także inna, ciekawa kultura, która ma własne wierzenia, cele, zwyczaje. Walka z Orkiem to nie byle przelewki i jedną z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy w pierwszym Gothicu było dla mnie pokonanie pierwszego z nich w wyrównanej walce.

Obozowe życie także wygląda dobrze – ludzie chodzą, gotują, rozmawiają, czyszczą broń, wytwarzają narzędzia. Czujesz, że jesteś tylko trybikiem, a nie wielkim herosem (nawet jeżeli nim jesteś). W historii gry jest też jeden, bardzo, bardzo ciekawy zwrot, który można łatwo przegapić. Można doszukać się prawdziwego powodu postawienia bariery. Ciekawego powodu.

„Nie interesuje mnie, kim jesteś” – Diego, podczas pierwszego dialogu w grze

Gothic to dla mnie przede wszystkim zabawa – także ze względu na liczne uproszczenia i błędy gry. Wbieganie w strzeżone lokacje z mieczem w dłoni, strzelanie w Orków ze skały, ściąganie potworów do miasta, zmienianie się w żuka celem zasuwania po całej krainie, toporny system walki – wszystko to daje kupę zabawy do dzisiaj. Grę można bezczelnie oszukiwać (np. kradzież materiałów po pobiciu kowala), ale też świetnie się nią bawić.

Pomimo że sprzedaż nie była tak wielka, jak być powinna, to prasa doceniła jedynkę – średnia na GameRankings wynosi 79,35%, a średnia na Metacritic to 81, czyli całkiem nieźle. Gra ma także wysoką pozycję na GOG.com, gdzie teraz chyba najlepiej ją kupić. Szczególnie że przecież ciągle powstają wspaniałe modyfikacje, również polskie. Z całego serca polecam Mroczne Tajemnice, które wprowadzają dziesiątki nowości, świetne rozwiązania, nowe questy i lepszą oprawę.

Cholerny golem, który mnie mocno bił :( (Fot. World of Gothic)
Cholerny golem, który mnie mocno bił :( (Fot. World of Gothic)

Na koniec wydam straszne oświadczenie – Gothic nie należy do moich ulubionych gier. Ale należy do gier, które moim zdaniem powinno się pokazywać zarówno graczom, jak i twórcom gier wideo. Z takich tytułów powinny czerpać pozycje większe, droższe, otoczone (często niesłusznym!) kultem. Często zapomina się, że recenzje mają za zadanie także polepszać medium – pokazywać, gdzie coś zrobiono dobrze, a gdzie źle. Szkoda, że pomimo tylu lat to Gothic ma wciąż dziesiątki cech, których brakuje nowym, wielkim RPG-om.

Obraz

Nieważne, czy się Gothica lubi, czy nie, należy mu oddać szacunek – zrobił wiele dla branży gier wideo. W moim przekonaniu pierwsza część to także ta najlepsza, najciekawsza i najbardziej pionierska. O ile uważam, że dwójka podążyła podobnymi ścieżkami, tak wraz z nadejściem trójki gwiazda serii przybladła. Co prawda duchowym spadkobiercą stał się Risen, budzący mieszane odczucia, ale to wciąż nie to samo. Chociaż trzeba oddać sprawiedliwość, że zbliżający się Risen 2 ma szansę stać się prawdziwym, wspaniałym następcą Gothica. A co lepsze, po skończeniu Risen 2 to właśnie autorzy serii odzyskają prawa do  Gothica. I podobno ma on powrócić do formuły dwóch pierwszych części!

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)