Dlaczego dziś nie robi się takich rzeczy? World of Xeen to jedna z najciekawszych gier wideo w historii, właśnie ze względu na swoją budowę i pomysł. Bo niełatwo połączyć dwa oddzielne RPG-i w jedną pozycję, nieprawdaż?

bESNVtLV

Dlaczego dziś nie robi się takich rzeczy? World of Xeen to jedna z najciekawszych gier wideo w historii, właśnie ze względu na swoją budowę i pomysł. Bo niełatwo połączyć dwa oddzielne RPG-i w jedną pozycję, nieprawdaż?

Na World of Xeen natknąłem się jakiś czas temu, ale zainteresowałem się nim na poważnie dopiero dzięki czytelnikom Gameplaya. Sam pomysł na grę jest genialny w swojej prostocie i wykonaniu – jest to połączenie Might & Magic 4 oraz Might & Magic 5, zabójcza mieszanina, jakich dziś się już nie robi. Nie skończyłem i nie skończę nigdy wszystkich Might & Magic, ale w tej chwili World of Xeen wydaje mi się najlepszym odcinkiem tej serii. Dlaczego?

Wyobraźnia i zawartość, proszę państwa, wyobraźnia i zawartość. Wielkim problemem dzisiejszych, dużych cRPG-ów jest to, że starają się trafiać do jak najszerszego grona, po prostu tracąc na poziomie skomplikowania lub siląc się przesadnie na realizm, z czego nie wychodzi nigdy nic dobrego, przynajmniej jak dla mnie.

bESNVtLX

Xeen nie sili się na realizm ani nie stara się trafiać do jak najszerszego grona graczy, bo został stworzony w czasach, kiedy PC kupowaliśmy dla gier z PC, konsole dla gier z konsoli, a na automaty się chodziło pograć w to, czego w domu nie można było mieć. Dla gier różnych, a nie tańszych, ładniejszych, wygodniejszych i niestety uproszczonych wersji naszych ukochanych gatunków.

To jest gra, która nie wstydzi się tego, że nią jest. I chociaż puryści serii mnie zapewne za to zabiją, to Might & Magic 4&5 można spokojnie określić jako (bardzo nietradycyjne) drużynowe hack&slashe FPP, z puzzlami, zagadkami i toną questów – zabawne, dziwaczne, pełne nawiązań do najbardziej kliszowej fantastyki, ale również klimatyczne, ogromne, wymagające i ciekawe.

Jako dziecko bałem się tej okładki. (Fot. Hardcore Gaming)
Jako dziecko bałem się tej okładki. (Fot. Hardcore Gaming)

Przyznam szczerze, że Xeen jest tak przyjemnym tytułem także ze względu na swoją oprawę – bo to po prostu ładne, kolorowe piksele, a nie digilizowane foty, dziwaczne 3D czy kwadraty, jakie obserwowaliśmy potem w serii. Seria przeżyła wiele wzlotów i upadków, dzisiaj mało kto pamięta o RPG-owych odcinkach, jednak o tym warto. Po prostu miło się patrzy, miło się słyszy, miło się gra. Ale po kolei.

bESNVtMd

<strong>Światy pełne mocy</strong>

Yes, "worlds", I say. More and more evidence points to the conclusion that Enroth is not the only place in this universe where there is life. Tales from before the Silence speak of many living among the stars. Yes, it sounds impossible to think that one could live on a light in the sky, but consider that these stars may be like our sun. If this is so, then why can't these suns shine on other places like Enroth?

Światy Might & Magic, znane w Polsce głównie ze świetnego Heroes of Might & Magic III, to intrygujące połączenie klasycznej fantastyki z elementami SF. Czuć to. Czuć to w wielu starszych grach tej serii, które nie odniosły sukcesu takiego jak Heroes, ale wstydem jest ich nie znać. Czuć to w Xeen, gdzie bogowie nie zawsze są bogami, zaś potęga magii może nie do końca okazywać się potęgą czarów.

Might & Magic 4 & 5 World of Xeen - Gameplay Video

Xeen to ogromne jaskinie pełne pradawnej wiedzy, miasta w chmurach rządzone przez potężne byty, walka za pomocą magii i technologii, walka, jakiej nie sposób zapomnieć, i to wielkie pole bitwy pomiędzy dobrem i złem. Tak, jest tutaj sporo nawiązań do literatury fantasy sprzed lat, tak, są odwołania do filmów i innych gier, wreszcie tak – nie zawsze wygląda to bardzo profesjonalnie. Ale jest niesamowicie zabawne i klimatyczne. Piękne kapłanki, gadające lustrzane węże, questy zajmujące długie godziny – tutaj jest to wszystko, tutaj to się rodziło, tutaj to doskonaliło swoją formułę.

bESNVtMe

Xeen jest czymś, czego brakuje dzisiaj w grach, ogromnym kawałkiem RPG-a, gdzie na gracza czeka tona przygód. Może (z naciskiem na może) Skyrim ze wszystkimi dodatkami i kilkoma modami nam to zaoferuje. A może nie – Xeen jest skierowany do fanów gier starszych, dungeon crawlerów i 2D. Dla fanów gier dobrych.

<strong>Magia i Moc</strong>

You talk about dream with tower and wizard? Fubar have same dream! But wizard voice strange. Like... like from long way away.

383623828717454186

Pierwsze trzy części Might & Magic wykorzystywały sprytnie formułę legendarnego Wizardry, nie za wiele dodając od siebie. Czwórka to zmieniła, doskonaląc wszystko z poprzedników i wprowadzając wspaniały, duży, otwarty świat. Cloud of Xeen przenosił gracza do krainy Xeen, gdzie musiał pozbyć się pewnego złego władcy, co oczywiście nie było proste, bo wymagało artefaktu. Chociaż gra chodzi na silniku poprzednika, to wygląda wprost wspaniale, a wraz z piątą częścią definitywnie zamyka ten kawałek historii.

(Fot. Something Awful)
(Fot. Something Awful)

O ile fabuła jest z pozoru prosta i naiwna, to questy mogą pokazać pazur, chociaż tak naprawdę największa frajda to poczucie rośnięcia w siłę i eksploracja świata – ogromnego terenu, gdzie nie brakuje dla nas niespodzianek oraz odwołań do poprzedników. Spośród tych dwóch części serii czwórka jest grą mocniej nastawioną na walkę, a mając do dyspozycji ogrom czarów, technik i typów broni, nie ma w tym nic złego. Frajdę sprawia różnorodność oraz liczba wrogów, możliwości zwyciężania, ogrom klas, ras, NPC-ów, wszystkiego. Porażające jest to, jak wielkie gry tworzono lata temu, i to, że większość budżetu dziś idzie na grafikę.

(Fot. Something Awful)
(Fot. Something Awful)

Przyznaję bez bicia – ta gra pobudza wyobraźnię i sprawia mi więcej przyjemności niż Skyrim. Tutaj lochy są duże i skomplikowane, wrogowie liczni i różnorodni. Tutaj czuję, że to gra, w której się bawię, a zarazem, która nie pozwala na takie głupoty jak wiele dzisiejszych produkcji. Poza tym świat, chociaż klasyczny, to trzyma się bardziej kupy niż w grach na obecne maszynki. Jak by to nie brzmiało, to wspaniale uzupełniał mi się ten tytuł z Final Fantasy XIII-2 na zasadzie przeciwieństw – piękna, prosta gra i moloch sprzed lat. Wymuskana gra na konsole kontra staroć na PC. Dwa ciekawe systemy walki. Jeżeli nie lubicie starszych gier, próbujcie traktować je jako poboczne dania, a może się okazać, że świetnie uzupełniają się z nowymi hitami.

bESNVtMf

Piątka poszła w stronę czwórki, zmieniły się jednak lekko art-style, co wyszło tylko na dobre… szczególnie gdy się je połączyło. Piąta część to przede wszystkim wyższy poziom trudności oraz więcej puzzli. Kiedy dojdzie się do mięska, szybko okazuje się, że piątka skupia się mocniej na historii i puzzlach, czasami wymagając najpierw ruszania łbem, dopiero potem mordowania. W piątce istnieje też coś rozpalającego me serce – loch zaprojektowany na bazie krzyżówki, wymagający sporej dozy główkowania.

(Fot. Hardcore Gaming)
(Fot. Hardcore Gaming)

Problemem piątki okazał się jednak jej poziom trudności – gracz bez znajomości serii nie miał szans. Gracz bez własnej drużyny miał duży problem. Gracz z własną drużyną mógł mieć pod górkę. Podobno dlatego wymyślono coś genialnego w swej prostocie - połączenie obu gier w jedność, razem z dokończeniem ich historii.

<strong>Świat Xeen</strong>

Clouds of Xeen i World of Xeen można połączyć w jedną grę. Oddzielnie są bardzo dobre, razem stają się świetne. Rozbicie to podobno było skutkiem ograniczonego czasu i pieniędzy, jednak z kilku względów wyszło grze na dobre. Nawet na bardzo dobre.

bESNVtMg

Świat Xeen skończył pierwszą wielką historię w serii, przy okazji w kilku momentach zaskakując. Możliwość przechodzenia pomiędzy dwoma kampaniami, a także dodatkowa historia na końcu nie tylko zapewniły zabawę na miesiące, lecz pokazały także, że można sensownie i fajnie łączyć gry w jedno. Świat Xeen zawiera nie tylko elementy z obu części, ale ma też własną kampanię, przeciwników i czary. I jest powodem istnienia tej gry na liście legend RPG.

Might & Magic: World of Xeen - A Review, because the demand is so great

Dlaczego warto w nią zagrać? Jest to najlepszy, największy i najciekawszy klasyczny pecetowy tytuł z otwartym światem, wywodzący się z dungeon crawlerów, w jaki grałem obok Betrayal At Krondor. Dwa różne typy art-stylu również urozmaicają rozgrywkę, muzyka jest naprawdę przyjemna i wątpię szczerze, czy kiedykolwiek zobaczę w tej grze wszystko. Przy okazji - wydawano ją także jako całość, chociaż zdobycie jej w wersji pudełkowej graniczy z cudem.

Yes! That's exactly what it was like. And no matter what I did, the dreams just wouldn't stop. Two or three times a week for two months, starting about eight months ago. And the morning after the last dream... well, you know what happened to Newcastle, don't you?

Skąd to brać? Gra jest dostępna na GOG.com, razem z częściami 1., 2. i 3., za 10 dolarów. Niezły deal w sumie, szczególnie że polska antologia „Kroniki Might & Magic” zawiera gry dopiero od szóstej części. Chociaż WoX nie zaskoczy dzisiaj wielu graczy, to mimo wszystko warto. Warto, bo nie jest drogi, bo jest inny, ma ogromny świat, bo to klasa B w dobrym tego słowa znaczeniu.

Chciałbym sequel z takim stylem (Fot. Gamefaqs)
Chciałbym sequel z takim stylem (Fot. Gamefaqs)

Brakuje mi gier, takich jak WoX, Chrono Trigger czy Blood, prostych, a zarazem genialnych w pomyśle. Oczywiście gra miała problemy – w zasadzie dzięki skakaniu pomiędzy światami była czasami za łatwa, balans leżał, można było się pogubić w wątkach. Dziś brakuje też intuicyjnego podejścia do questów, ale… to minimalne wady.

Gra jest świetna. Po prostu nie robi się czegoś takiego teraz. Nie ma odwagi na rynku pełnym łatwych RPG. Ta gra jest ogromna, odważna, ciekawa i wcale nie tak przestarzała, jak mogłoby się wydawać. Więc spokojnie można ryzykować kupno ;)

**Warto zajrzeć: **

Komentarze (3)
bESNVtMT