Mroczna strona serwisów społecznościowych. Na Instagramie i Facebooku handlują bronią

Mroczna strona serwisów społecznościowych. Na Instagramie i Facebooku handlują bronią
24.10.2013 13:00
Mroczna strona serwisów społecznościowych. Na Instagramie i Facebooku handlują bronią
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Serwisy aukcyjne zakazują handlu bronią, więc internauci przenoszą się do sieciowych społeczności. Odpowiednio otagowane ogłoszenia można znaleźć na Instagramie, Facebooku i Twitterze. Kupujący zazwyczaj nie muszą przejmować się żadnymi pozwoleniami.

Serwisy aukcyjne zakazują handlu bronią, więc internauci przenoszą się do sieciowych społeczności. Odpowiednio otagowane ogłoszenia można znaleźć na Instagramie, Facebooku i Twitterze. Kupujący zazwyczaj nie muszą przejmować się żadnymi pozwoleniami.

Aby sprzedać jakiś przedmiot online, nie potrzebujemy już żadnej platformy e-commerce. Wystarczy serwis społecznościowy, którego przecież i tak używają prawie wszyscy. Możemy oczywiście popytać znajomych, czy ktoś nie chciałby kupić tego, czego chcemy się pozbyć, możemy też użyć hashtaga w rodzaju #forsale i czekać, aż klient sam się zgłosi.

Komu karabin, komu?

Na razie jeszcze nie jest tak, że wszyscy próbują sprzedawać niechciane przedmioty w serwisach społecznościowych. Ale wystarczy wpisać #forsale w wyszukiwarkę Twittera czy Instagrama, by zobaczyć, że trend się pojawił i zapewne będzie się umacniał. Ludzie próbują sprzedać różne rzeczy: markowe ciuchy, sprzęt elektroniczny.

The Verge donosi, że w serwisach społecznościowych handluje się też bronią. I podaje przykłady z Twittera, Facebooka i Instagrama. Nie jest to żaden żart, sprzedawana jest prawdziwa broń, a oferty nie znikają, co oznacza, że nikt autorom takich ogłoszeń banów nie wręcza.

390131054914580213
390131054914645749

Mroczna strona sieciowych społeczności

Ale duża część tego rynku to nielegalny obrót bronią, to znaczy sprzedawcami i kupującymi są osoby, które nie mają prawa tego robić. Serwisy społecznościowe na razie nie reagują. I tak mijają kolejne tygodnie. Gdyby to była matka z dzieckiem przy piersi, już dawno zdjęcie by usunięto. Broń wisi i wygląda na to, że na razie wisieć będzie.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)