Na film czy do kina [premiery 11 lutego]

Na film czy do kina [premiery 11 lutego]10.02.2011 08:12
Na film czy do kina [premiery 11 lutego]
Ireneusz Podsobiński

Walentynki przed nami, więc ten weekend należy zdecydowanie do kobiet. Płeć piękna będzie się mogła w końcu zemścić za wszystkie wybuchy, strzelaniny i inne "durnoty". Nadchodzi miłości czas, a co więksi pantoflarze z pokorą ruszą do kina na wszelakie romansidła. Zgodnie z oczekiwaniami, tych w ten weekend nie zabraknie. Na szczęście jeden dystrybutor pomyślał też o prawdziwych mężczyznach, bo inaczej nie przeżylibyśmy kolejnego tygodnia.

| Prawdziwe męstwo

I kolejny mocny kandydat do Oskara wchodzi na ekrany naszych kin. Amerykanie kochają remaki (wiem, wiem, można to uznać także za ekranizację książki), ale czasami im nawet wychodzą. Dowodem była doceniona Infiltracja, dowodem jest także przeróbka hitu z Johnem Waynem. Jeśli wierzyć recenzjom, Jeff Bridges w roli głównej wspina się na wyżyny aktorstwa. Western ma się dobrze, bracia Coen także. Oceny nie pozostawiają złudzeń: zachwyceni się zarówno widzowie (IMDb 8.2/10), jak i krytycy (Rotten Tomatoes 95%).

*

| Romansidła, które bym obejrzał

Z czterech romantycznych premier ewentualnie (podkreślam "ewentualnie", by coś nie przyszło mojej dziewczynie do głowy ;) dwie bym obejrzał.

Numero uno to Miłość i inne używki. Lubię aktorów w głównych rolach, a ponadto kategoria R zobowiązuje. Zamiast typowego romansidła mamy parę trochę na przekór tego typu produkcjom - sprzedawca viagry i dziewczyna chora na Parkinsona. Szkoda tylko, że oceny studzą (IMDb 6.6/10, RT 49%) - "dorosły" romans, ale scenariusz trochę kulawy. Cóż, bywa...

Za to dziwią mnie przeciętne oceny Pary na życie. Nowy film Sama Mendesa (American Beauty, Droga do szczęścia) nie jest źle oceniany, ale po takim reżyserze spodziewałbym się więcej - IMDb 7.2/10, RT 67%. Z recenzji wynika, że podróż głównych bohaterów jest słodka (spokojne, to raczej nie "słodkość" typowych romansideł), ale nierówna. Może jednak zaryzykujecie - w końcu osoba Mendesa mimo wszystko o czymś świadczy.

*

| Romansidła, które ominę szerokim łukiem

Nad kolejnymi dwoma pozycjami z okazji Walentynek nawet nie będę się zastanawiał. Polska komedia (ponoć "czarna") Cudowne lato z fantastycznym taglinem ("Lato mija, a ja niczyja") i wszystko jasne. Już sam plakat jest karykaturalny. Te słodkie kolory, "cudowna komedia" (kiedy w końcu skończą im się przymiotniki?) i sex bomba - wybaczcie, ale Kasia Figura od lat nie jest już seksowna (a kiedyś to kwestia gustu). Jestem pewien, że kilku z Was zostanie zmuszonych do pójścia na to dziełko, więc czym prędzej ostrzeżcie (lub o dziwo zachęćcie) innych.

Następnie mamy musical Burleska z Christiną Aguilerą i Cher. Nie dość, że nie przepadam za tym gatunkiem, to jeszcze kolejna piosenkarka próbuje swoich sił w aktorstwie. O dziwo z recenzji wynika, że nie idzie jej najgorzej, ale za to film jest pełen klisz i zmarnowanego potencjału. Oceny mówią same za siebie: IMDb 6.1/10, RT 37%.

*

| Sea Rex 3D. Podróż do prehistorycznego świata

Czy przypadkiem nie pisałem ostatnio, że weekend bez 3D to zmarnowany weekend? Tym razem nie ma co prawda dużej premiery, lecz dokumentalny film o zamierzchłych czasach. Nie wiem jednak, czy jest sobie czym głowę zawracać. Zwiastun wygląda bardzo biednie - niektóre programy na Discovery mają lepszą animację. Wygląda mi to na zwykłą próbę wyłudzenia kilku groszy od fanów trzeciego wymiaru i dinozaurów.

382203089137465170
Źródło zdjęć: © [źródło](http://niezlekino.pl/images/2011/02/sea_rex.jpg)

Foto: Impawards, Filmweb

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)