Nadgryzione jabłko pozbawione magii – co się dzieje z reklamami Apple?

Zdjęcie logo Apple pochodzi z serwisu Shutterstock. Autor: Lester Balajadia
Zdjęcie logo Apple pochodzi z serwisu Shutterstock. Autor: Lester Balajadia
Władysław Krakowiak

10.08.2015 17:20, aktual.: 12.08.2015 00:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Każdy wie, że podstawą dobrej sprzedaży jest reklama. Nikt nie kupi sprzętu w ciemno, ale jeżeli go dobrze zaprezentujesz, nawet produkt średniej jakości okaże się hitem. Apple ma te obie rzeczy - sprzęt i marketing. Albo raczej miał.

Bynajmniej nie chodzi mi o jakość sprzętu nadgryzionego jabłuszka. Każdy kto miał z nim styczność wie, że dbałość o detale, wykończenie, komponenty i cała estetyka są niemal wzorowe. Ciężko znaleźć konkurencję dla giganta z Cupertino. Ale nie chodzi o jakość czy też piękno.

Głównym powodem zakupu była ta cała otoczka, która bardzo wyraźnie wpływała na odbiór klientów. Ja sam jestem tego bardzo dobrym przykładem, lecz nie strona internetowa i nie sklep przekonały mnie do ich urządzeń, a właśnie reklama.

Zdjęcie iPhone’a 4S pochodzi z serwisu Shutterstock. Autor: George Dolgikh
Zdjęcie iPhone’a 4S pochodzi z serwisu Shutterstock. Autor: George Dolgikh

„Say hello for the most amazing iPhone yet ”

Pierwszą reklamą jaką zobaczyłem była prezentacja iPhone 4s. Chociaż to nie jest odpowiednie słowo. Bardziej pasuje tutaj słowo „pokaz”, tak jak pokaz sztucznych ogni, czy magii. Właśnie to słowo „magia” jest tym właściwym wyrazem. Nie ma tutaj żadnego chwalenia się parametrami, ani opinii innych ludzi w stylu: „o jakie to jest fajne, najlepszy telefon!” W trzydziestu sekundach są pokazane przypadkowe osoby korzystające z telefonu podczas różnych, nieoczekiwanych zdarzeń.

Bez zbędnej narracji, bez wkurzających napisów, które męczą wzrok i odwracają uwagę od samej reklamy. Spokojna muzyka w tle zupełnie nie denerwowała, była wręcz kojąca. Na koniec jedno proste zdanie: „say hello for the most amazing iPhone yet”. Dla mnie to chyba jedna z najlepszych reklam Apple w ogóle, która pokazuje nie to jaki ten telefon jest wspaniały, ale to, że pomaga ludziom uprościć życie. To chyba wystarczający argument.

Nowe nie znaczy lepsze...

Wraz z premierą piątej generacji iPhone'a pojawiły się też nowe reklamy. Tutaj zmiany są bardziej subtelne. Różnice pomiędzy scenariuszami reklamy są niewielkie – ma oddawać emocje użytkowników telefonu. Gołym okiem widać, że twórcy wzorowali się na poprzedniczce. Skoro wcześniejsza była bardzo dobra, to po co to zmieniać? Mimo wszystko koncept reklamy trochę się różnił, ponieważ o samym telefonie prawie w ogóle nic nie ma.

Gdyby nie oddzielna reklama trwająca dwie i pół minuty i przedstawiająca telefon, w ogóle bym nie wiedział z czym mam do czynienia, oprócz tego że mogę słuchać muzyki. Tak samo jest z drugą, bliźniaczo podobną zajawką telefonu, w której zamiast słuchać muzyki ludzie robią zdjęcia i kręcą filmy. Wszystko wygląda naprawdę dobrze, tylko po co dzielić to na części, skoro można połączyć to w jedność?

...czasami wręcz znacząco gorsze

Patrząc na ostatnie wyczyny producenta jabłek, można dojść do wniosku, że zupełnie zapomnieli jak reklamować swój produkt. Chcecie przykład? Proszę bardzo, wystarczy zacytować wspaniałomyślny slogan „if it's not an iPhone, it's not an iPhone”. Jeszcze nie wystarczy? No to jedziemy dalej.

Spokojna muzyka została zastąpiona jakimś dziwacznym bitem zrobionym z przypadkowych ścieżek w 15 minut, który nie dość że nie pozwala się skupić, to po prostu denerwuje. Do tego narracja, która z uporem twierdzi, wręcz chwali, że prawie wszyscy użytkownicy są zadowoleni. W to akurat śmiem wątpić.

No i ostatni problem, który mnie bardzo denerwuje: zbyt chaotyczne przemieszczanie się telefonu po ekranie. Praktycznie nie sposób zobaczyć go w całości na dłużej niż 3 sekundy. Może od tego rozboleć głowa. Daruję już sobie opis jeszcze jednej, prawie identycznej reklamy, która w zasadzie mówi o niczym, tak jak poprzedniczka.

Naprawdę zastanawiam się, co piarowcom strzeliło do głowy żeby wyprodukować coś takiego? Już pominę ten slogan, który chyba chcieli dostosować do poziomu społeczeństwa (z drugiej strony można poczuć się urażonym), ale w porównani z poprzednikami ta reklama nie ma niczego na swoją obronę.

Ciekawy przypadek Apple z Cupertino

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź trochę zaskakuje, ale też daje do myślenia. Przyczyną tak nagłego spadku „jakości” w reklamie jest fakt, że Apple postanowiło samemu produkować spoty reklamowe, a nie korzystać z pomocy agencji reklamowej TBWA\Chiat\Day. Rezultat mówi sam za siebie.

Zastanawia mnie jednak, kto poczynił taki, a nie inny krok, ponieważ chęć oszczędzenia pieniędzy brzmi jak abstrakcyjny żart. Wiem tylko jedno, że jeżeli w przyszłości Apple będzie dalej reklamować swoje produkty, to staną się one zwykłymi gadżetami pozbawionymi duszy, a przede wszystkim „magii”.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (14)