Namiętnie, obsesyjnie i całkiem zwyczajnie. Rozmawiamy z polskimi grającymi kobietami

Dragon Age
Dragon Age
Marta Wawrzyn

09.05.2013 15:30, aktual.: 13.01.2022 11:57

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jedne znają tylko Simsy na Facebooku, inne codziennie siedzą w świecie Warcrafta albo potrafią spędzić kilka dni bez przerwy z grą strategiczną. Jeszcze inne grają dużo, ale rozsądnie, ostrożnie dobierając tytuły, którym poświęcą swój czas. Mało która uważa się za graczkę, większość nie lubi być pytana o to, czy grają inaczej niż faceci. Jak w takim razie grają kobiety? Spytaliśmy je!

Jedne znają tylko Simsy na Facebooku, inne codziennie siedzą w świecie Warcrafta albo potrafią spędzić kilka dni bez przerwy z grą strategiczną. Jeszcze inne grają dużo, ale rozsądnie, ostrożnie dobierając tytuły, którym poświęcą swój czas. Mało która uważa się za graczkę, większość nie lubi być pytana o to, czy grają inaczej niż faceci. Jak w takim razie grają kobiety? Spytaliśmy je!

Magda i trzy dni budowania cywilizacji

Zaczęło się od Magdy, mojej koleżanki, która na co dzień zajmuje się uczeniem dzieci angielskiego w podstawówce. Magda opowiedziała mi, jak kiedyś, jeszcze na studiach, spędziła trzy albo cztery dni, grając w Civilization. Było to dobrych 10 lat temu, gry wyglądały jeszcze dużo biedniej. Zresztą, nie ma to znaczenia. Magda budowała swoją cywilizację, przez kilka dni niewiele jedząc, prawie nie śpiąc i niemal zupełnie nie odklejając się od komputera.

Nie pamięta już, czy osiągnęła jakieś sensowne rezultaty. Grała w tym czasie w różne strategie: Europę Universalis, The Settlers, Cezara i kilka podobnych tytułów. Po tym, jak zdała sobie sprawę z tego, że gra doprowadziła ją do stanu, w którym nie przypominała normalnego człowieka, dała sobie z nią spokój ze strachu przez uzależnieniem. "Tak po prostu z dnia na dzień przestałaś grać?" - pytam. "Tak po prostu. Z dnia na dzień" - mówi.

Czy kobiety uzależniają się od gier?

I jeszcze takie coś: "Świat jest grą. O kobietach uzależnionych od gier komputerowych". Czytam, czytam, a sensownej, naukowej odpowiedzi na moje pytanie brak. W końcu dokopałam się do badań uniwersytetu Stanforda, które dowodzą, że kiedy męski mózg ma kontakt z grą, wykazuje on znacznie większą aktywność obszarów odpowiedzialnych za nagradzanie aniżeli mózg kobiecy. Co by znaczyło, że to jednak faceci uzależniają się łatwiej.

Ale to wcale nie oznacza, że kobiety uzależnić się nie mogą. Mogą i to bardzo, czasem tak bardzo, że zabijają własne dzieci, kiedy te im przeszkadzają w graniu. Ale oczywiście nie można traktować tego jako reguły.

Pozostańmy więc na Ziemi i zmieńmy pytanie: czy kobiety grają inaczej niż mężczyźni? Z badań Q Interactive wynika, że po pierwsze, kobiety grają coraz więcej. A po drugie, faktycznie grają inaczej. Przede wszystkim nie interesują się aż tak nowymi grami i konsolami najnowszej generacji. Wolą gry facebookowe, takie jak FarmVille czy Mafia Wars. Grają w nie nałogowo – aż 54% grających w nie kobiet mówi, że robi to każdego dnia.

Tylko 42% grających kobiet uważa się za graczki. Większości nie zależy na takiej etykietce. Nie widzą też za bardzo różnicy między Xboksem a PlayStation. Ot, to konsola i to konsola.

Aśka i Dragon Age razy siedemnaście

O to, czy faktycznie kobiety grają inaczej, zapytałam kilka znajomych dziewczyn. Joanna Sosnowska, dziennikarka należącego do Gazety.pl serwisu Technologie powiedziała mi, że przeszła Dragon Age'a szesnaście albo siedemnaście razy. Pierwszą część. Drugą część skończyła w weekend. I to tyle? To tyle. "Nie jestem nałogowym graczem. Gram szaleńczo i namiętnie tylko w kilka tytułów - właśnie w Dragon Age albo w Asassin's Creed" – mówi.

Dragon Age
Dragon Age

Czy zdarza jej się sięgać po inne gry? Jak najbardziej. "Ale jeśli nie wkręcę się w nie w ciągu pierwszej godziny albo dwóch, to rezygnuję. Tak było z Wiedźminem 2. Jedynkę przeszłam całą trochę na siłę, żeby zobaczyć, dlaczego ta gra jest na ustach wszystkich. A w dwójce przeszłam chyba tylko pierwszy rozdział i odpuściłam. Swego czasu grałam też w Gothic" – opowiada.

"Uzależniasz się od gier?" - pytam. "Nie mam za bardzo czasu na granie. Znam siebie i wiem, że mogę wsiąknać w grę i na przykład przestać wychodzić z domu, co przydarzyło mi się przy okazji Asasyna. Albo przestanę jeść, co z kolei przytrafiło mi się właśnie przy Dragon Age'u" - mówi Joanna.

Agnieszka i wszystko. I dużo tego wszystkiego

"Akurat złapałaś mnie na graniu w Tomb Raidera" – pisze Agnieszka w odpowiedzi na mój e-mail. Agnieszka chyba nie obrazi się, jeśli nazwę ją typowym geekiem. Ma nawet własnego bloga, gdzie pisze o grach, filmach i serialach science fiction. Gra dużo, ale nie traci przy tym głowy:

Bez kilkunastu godzin w tygodniu się nie obędzie, przy czym nie uznaję istnienia czegoś takiego jak "pogram przez godzinę". Dwie, trzy godziny za jednym razem to standard, w weekendy zdarza się oczywiście dłużej. Nie czuję jednak potrzeby grania codziennie - kilka dni przerwy nic mi nie zrobi. Dużo zależy tu też od rodzaju gry, bo zazwyczaj przyciągają mnie tytuły przede wszystkim fabularne. Stąd spore umiłowanie do cRPG i jRPG.

W co gra Agnieszka?

Aktualnie najwięcej frajdy dostarczają mi przygodowe gry zręcznościowe z rodzaju Uncharted, a z nowych Prince of Persia czy inne z perspektywy trzeciej osoby. Dawniej interesowały mnie również survival horrory, ale gatunek ewoluował w zupełnie innym kierunku. Z drugiej strony lubię też budować miasta w grach strategiczno-ekonomicznych, tak na uspokojenie.
Prince of Persia
Prince of Persia

No tak... I jeszcze filmy, i mnóstwo seriali. "Jak ty znajdujesz czas na pracę?" - pytam. "Ścisłą dyscypliną. Oczywiście, zdarza mi się tak wciągnąć, że nie potrafię odłożyć pada do środka nocy, ale udało mi się wyrobić w sobie pewną dyscyplinę. Gra nie zając, nie ucieknie" - tłumaczy.

Ania i "gry facebookowe mnie nudzą"

Anna Malarska też zdecydowanie należy do geekowskiego środowiska. I ona również gra dużo. W co? "Przede wszystkim cRPGi, takie jak Baldur's Gate, Icewind Dale, Neverwinter Night, a także z nowszych Skyrim, Oblivion, Star Wars Force Unleashed, Knights of the Old Republic" – wylicza. No i jeszcze strategie: Twierdza, Tropico, Settlers III, Heroes of Might and Magic 3 , Diablo, obie części Wiedźmina. Gry facebookowe? "Grałam w FarmVille, ostatnio w Game of Thrones i Dragon City. Ale bardzo szybko mi się nudzą takie gry" - opowiada.

Obraz

Jak już gra, to porządnie: "Nie lubię grać tylko godzinę, więc do gry siadam, gdy mam świadomość, że mogę poświęcić więcej czasu, czasem nawet pięć, sześć godzin". Czy zdarza jej się grać, aż padnie? "Jeśli mnie rozgrywka wciągnie, to oczywiście nie mogę się doczekać, aż znajdę chwilę, żeby zagrać. Ale nigdy kosztem obowiązków" - mówi. Kobiety grają rozsądnie?

Iza i bardzo dużo Warcrafta

Izabela z Warszawy jest fanką World of Warcraft. Zdarza jej się sięgać po inne tytuły, na przykład Wiedźmina albo Simsy. Generalnie jednak liczy się przede wszystkim WoW. Ile gra? "Dwa, trzy wieczory rajdowe w tygodniu. Wieczór rajdowy oznacza zaczęcie o 18:00 i koniec około północy" – wyjaśnia. A w inne dni? W inne dni też. "Godzinkę, czasem dwie, czasem więcej. Dobra, często więcej". Zdarza jej się też spędzać z grą całe weekendy.

Czy potrafi przesadzić z graniem? Mówi, że nie:

Czasem zarywam noc, ale nie iść do pracy to mi się nie zdarzyło. To tylko gra przecież. Miałam natomiast sygnały od przyjaciół, że znikam - że nie chcę się z nimi spotykać, nie chcę wychodzić z domu.

Kobiety grają bardziej?

"Raz gra wychodziła w piątek, więc powiedziałam w pracy, że jestem chora i zostałam w domu, żeby grać" – mówi inna moja rozmówczyni. Ogromna większość twierdzi jednak, że odróżnia prawdziwy świat od świata gry i nie ma problemu z wyjściem z domu albo zajęciem się pracą czy nauką, jeśli trzeba.

Niemal wszystkie oburzają się, dziwią bądź denerwują, kiedy pytam, czy ich zdaniem kobiety grają inaczej. "Każdy gracz to człowiek, a człowiek poza biologiczną różnicą we płci i wszystkim, co się z nią wiąże, ma jeszcze własne, dopasowane pod siebie zainteresowania, poglądy i charakter. Różnice w sposobie grania przypisałabym więc głównie im. Fakt, że standardowa kobieta wybierze do grania Simsy, a standardowy facet wybierze Call of Duty to kwestia upodobań, poniekąd nakierowanych przez płeć, ale nie o nich decydująca. Ja na przykład równie chętnie postrzelam do kosmitów jak zbuduję prosperującą farmę, bo lubię oba typy rozrywki" – mówi Agnieszka Jędrzejczyk.

"Z tego co mi wiadomo dziewczyny bardziej wolą gry strategiczne niż strzelanki albo RPG-i" – dodaje Ania Malarska. Iza, ta od WoW-a, skupia się na czymś troszkę innym:

Panowie, nie kontemplujcie nas

I dodaje:

Mnie raczej zastanawia to, dlaczego męscy gracze często podchodzą do kobiet, które grają, z jakimś rodzajem nabożeństwa. "Wow, ty Grasz???" (tak, przez duże G). Tak, czasem gram. I naprawdę wolałabym, żeby polecali mi jakieś DLC do Dragon Age'a, zamiast kontemplować to zjawisko.

No właśnie, drodzy panowie. Nie ma tu czego kontemplować – jak wynika z badań firmy Newzoo 44% polskich graczy to kobiety. Czas zacząć się do nas przyzwyczajać.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)