Nie kradną! Zabierają... [zwiastun]
Wszystko to kwestia semantyki. Jedni powiedzą, że bezczelnie kradną, inni stwierdzą, że po prostu przywłaszczają sobie to, na co mają ochotę. Czasami z faktycznej potrzeby (biedacy, żebracy), a czasami dla zabawy. To kwestia na dłuższą dyskusję, ale zabawne jest, że zastępowanie nazwy właściwej jakąś inną (zazwyczaj bardziej łagodną, neutralną) jest na porządku dziennym (np. prostytutka - call girl). Wy też nie kradniecie, tylko zabieracie? Tak jak bohaterowie filmu Takers?