(Nie)zapomniany Internet. Kafejki internetowe: piękne czasy, które na szczęście minęły

Zdjęcie kafejki internetowej pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie kafejki internetowej pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek

12.03.2015 08:00, aktual.: 16.04.2015 11:00

Wagary na początku XXI wieku? Dla wielu odpowiedź była jedna: tylko w kafejce internetowej!

Staram się być antynostalgiczny. Dość często mówi się, że kiedyś wszystko było super, nie to co teraz. Moim zdaniem jest inaczej i naprawdę mamy szczęście, że żyjemy dziś i mamy dostęp do rzeczy, o których parę lat temu nawet nam się nie śniło.

Kafejka internetowa

Nie inaczej jest z kafejkami internetowymi. Bardzo dobrze, że ich nie ma. To świetnie, że komputery i tablety są ogólnodostępne, a Internet mamy nawet w lodówce. Za nic w świecie nie powróciłbym do czasów, kiedy multiplayer w grach był tylko tam, w kafejkach.

Nie tęsknię, ale nawet dziś imponuje mi pomysł na kafejki internetowe. Ile radości nam, młodym chłopakom, dało to, że za grosze możemy razem pograć w nowe, często niedostępne dla nas gry (nie każdy miał komputer, podobnie jak Internet) i uczyć się Internetu. No bo co to było - 2 zł za godzinę?

Obraz

Wystarczyło nie jeść śniadania w szkole - tak robił nasz kolega, który pieniądze na jedzenie wydawał w kafejce. Dzięki temu zamiast siebie, karmił swoją postać w Tibii. Na 2,5h gry wystarczyło. Później szedł do domu i załatwił 5-10 zł od babci czy mamy. I wracał. Tibia była jego życiem. Poważnie. Nic innego wtedy nie robił. Lekcje? Poziom sam się nie wybije.

Tibia rządzi

To gra, która kojarzy mi się z kafejkami najbardziej. “Moje czasy” przypadają na okres, w którym kafejki miały złote czasy, a największą popularnością cieszyła się właśnie Tibia. 99% stałych bywalców grało tylko w Tibię. Tylko o Tibii rozmawiało.

Dziś historię “zaatakował matkę krzesłem, bo chciała mu zabronić grę w Tibię” śmieszą, ale… coś mogło w nich być. Wspomniany kolega mógł kupić komputer, gdyby dał sobie spokój z graniem na jakieś 2-3 miesiące i wrzucał pieniądze do skarbonki. Ale całą kasę zostawiał w kafejce. Był wściekły, gdy nie mógł pójść, bo akurat przyjechała dawno niewidziana ciocia. Albo była klasówka.

Obraz

Częściej był przy stanowisku niż w szkolnej ławce. A kiedy się pojawiał mówił tylko o Tibii. W tym niezrozumiałym dla nas języku. My też graliśmy, też chodziliśmy do kafejki, kiedy było okienko albo gdy wszystkie wagarowe miejscówki były spalone. Ale woleliśmy odpalać Counter-Strike’a albo “Małysza”, czyli Deluxe Ski Jumping. My jednak byliśmy gośćmi. Tam grało się przede wszystkim w tego okropnego, nudnego, brzydkiego “erpega”. I to godzinami.

Łatwo powiedzieć: siedzieli przy komputerze zamiast grać w piłkę nożną albo jeździć rowerze. Chociaż większość z nich miała na liczniku naprawdę wiele godzin, to jednak kafejka, poza nielicznymi wyjątkami, była dodatkiem. Najpierw się grało w piłkę, a potem szło do kafejki. Albo odwrotnie.

Złota era kafejek internetowych

Taki prosty pomysł na biznes. Dwanaście komputerów, drobna sumka za godzinę korzystania i interes się kręcił, bo chętni walili drzwiami i oknami. Nawet rano było tłoczno, bo niektórzy zamiast matematyki albo biologii woleli strzelać albo ubijać stwory. Dziwicie im się?

Obraz

Sporo grania, bardzo fajnego, bo wspólnego, ramię w ramię. Moja drużyna siedziała w jednym rzędzie, przeciwnik - w drugim. Gdzie tak jest dzisiaj? To prawda: nigdzie.

Ale nie, nie zamieniłbym się. Nawet jeśli słuchawki i mikrofon to nie kompan siedzący obok. Piękne czasy lokalnego biznesu miały swój niewątpliwy urok, ale teraz jest dobrze tak, jak jest. Mamy Internet u siebie, multiplayer bez wychodzenia z domu.

Wspominam kafejki i trudno wyjść z podziwu, jaki postęp technologia poczyniła. Internet jest wszędzie. W domu, w telefonie, w pociągu, na pokładzie samolotu. Chociaż, i tu też można sobie powspominać “stare czasy”, za multiplayer znowu się płaci. Na PlayStation 4 i Xbox One. Chichot historii.

Oczywiście gdzieniegdzie kafejki jeszcze są. Można w nich coś wydrukować, sprawdzić Internet. Ale to nie to samo. Tamta era minęła. I dobrze. W swoich czasach dała nam wiele frajdy, ale dziś cieszmy się z tego, co mamy.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)