Nienawiść, chamstwo i agresja. Grażyna Żarko pokazuje prawdziwy obraz internautów?

Strona głównaNienawiść, chamstwo i agresja. Grażyna Żarko pokazuje prawdziwy obraz internautów?
23.07.2012 14:00
Grażyna Żarko wzbudziła skrajne emocje (Fot. YouTube.com)
Grażyna Żarko wzbudziła skrajne emocje (Fot. YouTube.com)

Grażyna Żarko w kilkunastu umieszczonych na YouTube filmach komentowała rzeczywistość, prezentując się jako stereotypowy „moher”. Wywołała tym falę chamstwa i nienawiści. Choć kontrowersyjna postać była zręcznie przygotowaną prowokacją, powiedziała o internautach więcej niż wszystkie mądre badania i komentarze razem wzięte.

Grażyna Żarko w kilkunastu umieszczonych na YouTube filmach komentowała rzeczywistość, prezentując się jako stereotypowy „moher”. Wywołała tym falę chamstwa i nienawiści. Choć kontrowersyjna postać była zręcznie przygotowaną prowokacją, powiedziała o internautach więcej niż wszystkie mądre badania i komentarze razem wzięte.

Na początek kilka klipów, które dają obraz tego, co publikowała w Sieci Grażyna Żarko (wszystkie filmy znajdziecie na jej profilu):

Dzisiaj o piosence Kokoko Euro Spoko

Odpowiedzi do gadu gadu

Dzisiaj kilka rad dla nauczycieli

Te i inne filmy szybko stały się w Sieci przebojem. Internauci nie wiedzieli, że uczestniczą w sprytnie przygotowanej prowokacji. Grażyna Żarko nie istnieje. Wymyślili ją Grzegorz Cholewa i Bartłomiej Szkop, którzy wcześniej zasłynęli ze stworzenia innej charakterystycznej postaci, Barbary Kwarc.

Organizując najnowszą prowokację, pomysłodawcy starannie wybrali aktorkę i głoszone przez nią poglądy. Choć filmy wyglądały na amatorskie nagrania, były szczegółowo zaplanowanym dziełem profesjonalistów, uwiarygodnionym brawurową rolą Anny Lisak, która przekonująco zagrała „moherową” Grażynę.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pod filmami pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy komentarzy, z których większość utrzymana była w podobnym tonie – był to jeden wielki bluzg. Nie było chyba obelgi, która nie padłaby w stronę Grażyny Żarko, ani słów nadmiernie obraźliwych, by nie skierować ich pod jej adresem.

Projekt nie został jednak przerwany z powodu eskalacji nienawiści i gróźb, składanych przez niektórych użytkowników Sieci, ale z powodu wpadki. 10 lipca w Internecie pojawił się film demaskujący akcję:

VLOG #28 - Grażyna Żarko ZDEMASKOWANA! :O

Zdemaskowanym twórcom Grażyny Żarko pozostało jedynie ujawnić się, a kulisy prowokacji zostały przedstawione m.in. w tym filmie:

Gr@żyna

Gdy czytam o fali skruchy, jaką zaczęli wyrażać internauci po ujawnieniu mistyfikacji, mam mieszane uczucia. Być może jestem niesprawiedliwy, ale odnoszę wrażenie, że chwila refleksji pojawiła się wraz z wyjaśnieniem, że Grażyna Żarko nie jest „moherem” i tylko grała. Rola i aktorska kreacja zostały jej wybaczone, a ludzie, którzy w najbardziej ordynarny sposób komentowali jej filmy, pławią się teraz w pozornym katharsis.

Internauci, którzy bez skrępowania uwolnili swoją nienawiść i grubiaństwo, przepraszają teraz panią Annę. Organizują nawet zbiórkę w serwisie Indiegogo - chcą ufundować jej wczasy. Tylko czy to cokolwiek zmienia?

Zastanawiam się, czy podobne opamiętanie nadeszłoby, gdyby Grażyna grała swoją rolę do końca, pozostając twardogłowym „moherem”? Czy również po jakimś czasie nadeszłaby skrucha i fala przeprosin albo konstatacji, że na świecie jest miejsce dla ludzi o różnych, nawet dość osobliwych poglądach? Nie sądzę.

Źródło: Media2.pl

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)