Orki, gady i latające wyspy. O nowej książce i polskim RPG opowiada Artur Szyndler

Orki, gady i latające wyspy. O nowej książce i polskim RPG opowiada Artur Szyndler
Źródło zdjęć: © Fot. A. Szyndler
Łukasz Michalik

01.10.2014 08:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Świat, znany z pierwszej, polskiej gry fabularnej Kryształy Czasu, powraca za sprawą książki. Twórca Kryształów, Artur Szyndler, postanowił przypomnieć popularne przed laty uniwersum, wydając cykl powieści – w planach jest aż 26 tomów. Czego możemy się po nim spodziewać i co dalej z Kryształami Czasu? O tym w wywiadzie dla Gadżetomanii opowie sam autor.

Łukasz Michalik: Okazją do naszej rozmowy jest powrót „Kryształów czasu”. Popularny w latach 90., polski system RPG wraca w postaci książki. Dlaczego fani i czytelnicy musieli tak długo czekać na powrót „Kryształów”?

Artur Szyndler: Licencja, której udzieliłem na 7 lat wydawnictwu MAG i nieporozumienia, do jakich doszło pomiędzy mną i moimi współpracownikami sprawiły, że na długi czas odciąłem się od „Kryształów Czasu”. Byłem redaktorem naczelnym wydania polskiego „Dungeons & Dragons”, „Warzone’a” od Target Games, zacząłem współpracować z Games Workshop.

Artur Szyndler
Artur Szyndler© (Fot. A. Szyndler)

Napisałem również konkurencyjny system RPG-owy. Przetestowałem go, rozegrałem dziesiątki sesji i przygotowałem do wydania. Gdy chciałem się skupić na tym nowym systemie spostrzegłem, że mimo upływu lat fani „Kryształów” nadal istnieją, istnieją strony, istnieją liczne grupy zajmujące się „Kryształami czasu” fanowsko i wszyscy ci ludzie mają do mnie pretensje, dlaczego nie zajmuję się swoim systemem.

Trudno im się dziwić, w końcu zostali bez wsparcia jego twórcy…

Na początku długo mówiłem „nie”, aż w końcu mnie przekonali. Od napisania „Kryształów” minęło ponad 20 lat, w związku z czym erpeg, jak na dzisiejsze czasy w niektórych miejscach jest już przestarzały. Co zrobić w takiej sytuacji?

Erpegi w tym czasie przestały być intratne finansowo. Około 2005 roku przestały na siebie zarabiać, większość sklepów związanych z RPG zostało zamkniętych. Miały na to wpływ hity takie jak World of Warcraft i inne gry online, a stopień piractwa sprawił, że erpegi przestały się liczyć.

Obraz
© (Fot. A. Szyndler)

Czym zawinili piraci?

Wyobraź sobie, że wydawca wydaje RPG-a, kupuje go mistrz gry, robi PDF-a, rozsyła go i przedpremierowo 90 proc. osób grających w tę grę ma już wersję PDF-ową. Na szczęście od wielu lat planowałem napisać książkę w świecie „Kryształów czasu”.

Miałem napisanych wiele rozdziałów, niektóre powstawały jeszcze w latach 80., a do tego rozpisany kompletny schemat, kręgosłup całej sagi.

Czyli fabuła jest już znana i nakreślona i wystarczy ją teraz tylko wypełnić treścią?

Fabuła jest nakreślona do tego stopnia, że potrzebuję jedynie rozpisać to, co jest w spisie treści. Mam spis treści, w którym każdy rozdział ma streszczenie. Czyli otwieram np. rozdział 13 tomu trzeciego, księga pierwsza, i wiem, że w tym rozdziale Katan i jego czarodzieje będą palili puszczę na Archipelagu Wschodnim przy pomocy takich i takich zaklęć, przy pomocy określonych nacji sprzymierzonych, a przeciwko nim będą walczyły takie i takie rasy.

Będą bitwy na latających wyspach, będą floty powietrzne, za Katanem będą szły legiony orków, a główną siłą uderzeniową będą dziesiątki najemnych czarodziejów, palących puszczę aby wróg nie miał gdzie się schować.

Obraz
© (Fot. PolakPotrafi.pl)

To będzie opis tego, jak powstał świat znany graczom RPG?

Książka pokazuje, jak powstał świat, który znają gracze erpegowi. Świat Archipelagu Wschodniego to już praktycznie pustynia, gdzie wypalono całą roślinność, a to zrobiono za czasów Katana, gdy podbijał te ziemie. To wszystko jest przygotowane, należy to tylko rozpisać dokładniej, a teraz jest bardzo dobry moment na to, by powieść pozwoliła wrócić Kryształom czasu”.

Czyli powieść ma ożywić system?

Tak, taki jest mój cel. Powieść ma przypomnieć „Kryształy”, a jednocześnie zarobić na wydanie erpega. Erpeg nie zarobi ani na siebie, ani na wydanie powieści – to ma działać w drugą stronę i powieść ma umożliwić ożywienie erpega.

Skoro przy finansach jesteśmy – trwa właśnie zbiórka w serwisie Polak Potrafi. Czy jej powodzenie jest warunkiem niezbędnym, by książka pojawiła się w księgarniach?

Sukces zbiórki nie jest warunkiem niezbędnym. Jest bardzo mile widziany, może wszystko przyspieszyć i nadać rozmachu. Jeżeli mam książkę napisaną, poprawioną, złożoną i gotową do druku, to byłbym wariatem gdybym w jakiś sposób jej nie wydał.

Obraz
© (Fot. PolakPotrafi.pl)

Bez sukcesu na PolakPotrafi książka raczej nie trafi do księgarń, ale dzisiejsza technika powoduje, że będę mógł ją wydać w wersji elektronicznej albo w postaci druku na życzenie. Być może wydam kilka drukowanych egzemplarzy dla siebie, znajomych i kilku ulubionych księgarń, ale bez sukcesu zbiórki książka nie trafi w wersji drukowanej do większości księgarń.

Sądząc po wynikach zbiórki, jej cel może być zagrożony. Istnieje jakiś plan awaryjny?

Na finiszu zbiórki wyciągamy ostatnie asy z rękawa, sięgamy do sponsorów strategicznych i rzutem na taśmę próbujemy zdobyć dodatkowe fundusze. Jeśli się nie uda, książka nie trafi do księgarń, ale to nie znaczy, że nie będziemy chcieli jej wydać. Wariantem rezerwowym jest wydanie elektroniczne lub druk na specjalne zamówienie, ale wtedy książka będzie znacznie droższa.

Plan przewiduje wydanie 26 tomów sagi. To zamknięty cykl, czy w przypadku zainteresowania czytelników istnieje możliwość, aby go w którąś stronę rozwinąć?

26 tomów jest przygotowanych od A do Z, ale w opowieści są dwa momenty, które w razie dużego zainteresowania pozwolą rozszerzyć ją o kolejne serie tomów.

Jaka jest struktura całego cyklu? Czy jeśli ukaże się w całości, trzeba będzie czytać go chronologicznie, czy może czytelnik odnajdzie się w nim również, gdy przygodę z „Kryształami…” zacznie od dowolnego tomu?

Nie sposób czytać osobno każdy tom. W powieści nastawiłem się na wartką akcję, która nie znudzi czytelnika. Z drugiej strony nastawiłem się na przekazanie ogromnej ilości informacji o świecie, opowieści o krainach, czy potworach, czyli tworzenie fundamentu pod grę.

Obraz
© (Fot. PolakPotrafi.pl)

W powieści zaszyłem również dużo tajemnic, intryg i zawiłości pomiędzy postaciami. Tak jak w „Grze o tron” kluczowe są właśnie te intrygi – dlaczego ktoś powiedział coś wiele rozdziałów wcześniej okaże się jasne dopiero za jakiś czas. Ponieważ całą fabułę mam rozpisaną, to mam możliwość zawarcia w treści wskazówek i poszlak, zapowiadających wydarzenia z kolejnych tomów. Czytając sagę niechronologicznie czytelnik straci możliwość zapoznania się z tymi detalami i intrygami.

Uniwersum „Kryształów czasu” wydaje się niezłym materiałem na grę komputerową. Jest szansa, że fani systemu kiedyś się jej doczekają?

Od razu przyznam, że jest to moje marzenie, choć raczej dopiero po wydaniu powieści. Rozmawiamy z różnymi twórcami, szukam firmy, która byłaby w stanie zrobić komputerową grę bitewną, będącą przeniesieniem klasycznej planszówki, nad która obecnie również pracujemy. Mamy w sumie trzy projekty do gier i chciałbym, aby jedna z nich była podobna do wydanego niedawno „Talizmanu”.

Porzućmy na chwilę teraźniejszość i puśćmy wodze fantazji. Jak twórca „Kryształów wyobraża sobie ich przyszłość?

Są dwie drogi – sukcesu i porażki. Zacznijmy od porażki. Jeśli książka okaże się fatalna i czytelnicy nie będą nią zainteresowani – bo przecież zawsze może się tak okazać – pozostaje mi w ramach wolnego czasu dopisywać sobie kolejne tomy i w ramach wolnego czasu wydawać je sobie elektronicznie. Zamierzam żyć długo, więc przez 30 albo więcej lat może uda się wydać całość.

Obraz
© (Fot. PolakPotrafi.pl)

A wersja optymistyczna? Może udana ekranizacja?

Książka jest pisana w taki sposób, że da się ją przerobić na film o bardzo szybkiej akcji, jak w „Szklanej Pułapce” czy „Kodzie Leonarda da Vinci”. Wyszła kiedyś seria książek Harry’ego Harrisona „Stalowy Szczur” i tam akcja jest tak szybka, że gdy na pierwszej stronie bohater okrada bank, to na trzeciej jest już na innej planecie.

To mi się szalenie podobało, że akcja mknie tak fajnie, że aby zrozumieć, pobawić się światem, że czytelnik nie zdąży się znużyć. Podobny system starałem się zastosować u siebie. Jeśli książka odniesie sukces, a ja będę bogaty, to będę mógł poświęcić więcej czasu na pisanie, a wtedy kolejne części mogą powstawać nie co pół roku, ale znacznie szybciej.

Jak szybko pisze się taką powieść? Trzeba czekać na natchnienie, jakieś męki twórcze?

Jestem w stanie napisać około 20 stron w ciągu dnia. Mówię o idealnych warunkach, gdy mam spokój, natchnienie i najlepiej, aby ktoś jeszcze pisał, jak mu dyktuję. Wolę dyktować i patrzeć, jak ktoś pisze. Przy 700-stronicowych tomach, gdy podzielimy tę objętość przez 20, wychodzi w optymalnych warunkach trochę ponad miesiąc wytężonej pracy.

To jednak dopiero początek, później trzeba książkę przetestować i sprawdzić. W przypadku „Kryształów” to jest 13 etapów, przypisanych do różnych osób – redaktorki, korektorki, mnie, testerów sprawdzających to, jak wciągająca jest książka czy testerów, weryfikujących warstwę merytoryczną.

Skomplikowana fabuła sprawia, że zanim zabiorę się do pisania musze przeczytać co najmniej rozdział wstecz. To nie jest tak, ze siadasz i piszesz dalej. Musisz wrócić do poprzednich stron i wejść w akcję. To powoduje, ze nie sposób pisać książki w sytuacji, gdy nie mam spokoju przez kilka godzin. Czasem rozruch polega na tym, ze czytam 3-4 godziny, idę spać na godzinę, dwie, po czym siadam by przez noc pisać jak najęty. Mam tę wadę, ze sypiam po 3 godziny dziennie od 30 lat. Gdyby nie ona, tej książki by nie było. Większość rzeczy mogę pisać w spokoju po nocach.

Obraz
© (Fot. PolakPotrafi.pl)

Skąd w ogóle wziął się pomysł na rasę rozumnych jaszczurów? To jakieś nawiązanie do teorii spiskowej o rządzących Ziemią reptilianach?

[śmiech] Jestem starym typem biologa naukowca, który jest profesjonalnym entomologiem, zoologiem i ichtiologiem i spędził studia biologiczne ucząc się o różnych istotach, a do tego ma pokaźną bibliotekę, traktująca o wszelkich zwierzętach, a w szczególności o gadach.

Jestem też z zamiłowania herpetologiem, czyli takim gościem, który hoduje gady. Przechadzający się u mnie po korytarzu półtorametrowy zwierzak nie jest rzadkością, podobnie jak pływające w kuchni w specjalnych terrariach żółwie.

W świecie erpegów wszyscy kochają ludzi. Ludzie, ludzie, ludzie. Grasz ludźmi w świecie ludzi opanowanym przez ludzi, gdzie 90 procent postaci to ludzie. Doszło do tego, że grając w D&D zakładaliśmy Stowarzyszenie Ochrony Orków, bo zabijało się je tak łatwo, ze stawały się niezwykle rzadkie. Świat Kryształów Czasu został pomyślany tak, by był światem orków a nie ludzi.

Obraz
© (Fot. A. Szyndler)

Czemu służy to postawienie na głowie gatunkowych stereotypów?

Dlaczego kogoś ma zainteresować kolejna książka, w której ludzie po raz kolejny walczą z orkami? W „Kryształach” wymyśliłem tyle ras, że walki są mniej stereotypowe I nie chodzi tu tylko o rozumne jaszczury, co o zróżnicowanie pokazanego świata. Książka się obroni.

Nie jestem weteranem polonistą, który nie popełni w tekście żadnej gafy, ale mam swój styl, który lubię i stosuję i na przykład lubię wplatać w tekst zagadki, które nie dość, ze są trudne, to pozostają w tekście książki bez odpowiedzi.

Kiedy będziemy mogli się o tym przekonać?

22-26 października tego roku podczas Międzynarodowych Targów Książki. Jeśli zbiórka na PolakPotrafi zakończy się sukcesem, na stoisku wydawnictwa Paladynat zaprezentuję pierwszy tom Sagi. Zdradzę przy okazji, że przygotowując książkę do wydania, obojętnie papierowego czy elektronicznego, przygotowujemy się również do wydania audiobooka.

Plany są zatem ambitne. Pozostaje mi życzyć, aby jak najwięcej z nich udało się zrealizować. A w imieniu własnym i Czytelników serdecznie dziękuję za czas poświęcony na tę rozmowę.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (7)