Do tej pory helikopter na baterie kojarzył nam się przede wszystkim ze zdalnie sterowanymi zabawkami. Dopiero teraz udało się skonstruować machinę, która dzięki energii elektrycznej wznosiła się w powietrze razem ze swoim pilotem. Poznajcie Pascala Chretiena i jego wynalazek.
Francuz dokonał czegoś, czego nie był w stanie zrobić znany producent Sikorsky Aerospace. Zaprojektował, zbudował a następnie wzbił się w powietrze elektrycznym helikopterem, który nie był podłączony do żadnego zewnętrznego zasilania.
Z pomocą francuskiej firmy Solution F, Chretien poświęcił 12 miesięcy na budowę i testowanie elektrycznego śmigłowca. Największym wyzwaniem było odpowiednie wykorzystanie niewielkiej ilości energii dostarczanej przez baterię. Urządzenie musiało być na tyle nieduże, żeby nie dokładać wagi, a jednocześnie na tyle stabilne, aby maszyna mogła się wznieść w powietrze.
W czasie pierwszego publicznego lotu Francuzowi udało się utrzymać w górze przez 2 minuty i 10 sekund na wysokości ok. 1 metra. Wyczyn wydaje się mało imponujący, jednak trafia do ksiąg rekordów jako pierwszy, załogowy, niezasilany z zewnątrz lot elektrycznego helikoptera. Chretien nie zamierza jednak spoczywać na laurach - już planuje poprawę maszyny, która być może już wkrótce wzniesie się na wysokość 4 metrów.
Poniżej możecie zobaczyć szczegółową galerię przedstawiającą maszynę, dumnego konstruktora oraz uchwycony moment "lotu".
Źródło: gizmodo.com • gizmag.com