Polacy chcą lecieć na Marsa i nigdy nie wrócić. Jakie są ich motywacje?

Strona głównaPolacy chcą lecieć na Marsa i nigdy nie wrócić. Jakie są ich motywacje?
14.04.2014 11:57
Tak ma wyglądać kolonia na Marsie
Tak ma wyglądać kolonia na Marsie
Źródło zdjęć: © Fot. Mars One
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Wśród osób, które zgłosiły się do misji kolonizacyjnej Marsa, znajdują się Polacy. Czego szukają na Czerwonej Planecie? Czegoś nowego, intelektualnej przygody, krajobrazów, których nie mogą zobaczyć teraz, miejsca, gdzie pieniądze nie są najważniejsze.

Holenderski projekt Mars One, w którym ma szansę wziąć udział dziewięcioro Polaków, zakłada wysłanie pierwszych ludzi na Marsa w 2025 roku. Powstanie kolonia, która stopniowo będzie zasiedlana przez kolejnych ludzi. Docelowo na Czerwonej Planecie ma zamieszkać kilkaset osób, na osiedlu, które wygląda tak jak to ze zdjęcia powyżej. Zanim uczestnicy będą mogli wziąć udział w wyprawie, przejdą trening polegający na zamieszkaniu na pustkowiu w Chile, gdzie mają zostać stworzone warunki podobne do marsjańskich.

Ci, którzy polecą, zdają sobie sprawę z tego, że to wycieczka w jedną stronę, bez większej szansy na powrót. Dlaczego chcą zostawić wszystko? Z dwojgiem przyszłych uczestników misji rozmawiali dziennikarze RMF FM.

Przygoda, jaką mało kto może się pochwalić

Maciej Józefowicz z Warszawy mówi, że zgłosił się, bo chce przeżyć przygodę swojego życia i jednocześnie coś, czym niewiele osób może się pochwalić. Ma nadzieję, że będzie to coś unikatowego i że wspaniałe krajobrazy wynagrodzą mu spartańskie warunki, w których będzie musiał żyć.

Jak będzie wyglądał dzień? Józefowicz zakłada, że będzie wypełniony pracą naukową, badaniami, które będą mieć na celu przystosowanie Marsa do zasiedlenia przez setki tysięcy ludzi. Liczy też na to, że jednak nie będzie to bilet w jedną stronę; że technologia się rozwinie i kiedyś będzie można podróżować w obie strony.

381427388363783914
Źródło zdjęć: © Mars One

Miejsce, gdzie pieniądze nie mają znaczenia

Na Marsa ma też lecieć Aleksandra Granat z Sosnowca, którą trochę przeraża sama podróż, ale myśl o życiu na innej planecie już nie. "Nie zmęczyło mnie życie na Ziemi, tylko ludzie, którzy tu są, dla których liczy się tylko pieniądz. A tam, w miejscu, gdzie nikogo wcześniej było, życie będzie najważniejszą wartością" – mówi w rozmowie z RMF-em.

Pani Granat wybiera się na Marsa, mimo że ma rodzinę. Jak mówi, dzieci zaakceptowały to, co zamierza zrobić, ale mąż "zaczyna się trochę niepokoić". I trudno mu się dziwić, w końcu to wyprawa, z której żona raczej nie wróci. A i odwiedziny możliwe nie będą.

Takich wywiadów pewnie będzie jeszcze wiele, większość z dziewiątki Polaków, którzy zapowiadają, że chcą mieszkać na Marsie, prawdopodobnie nigdy tam nie poleci. Na razie rozmowy z nimi czyta się trochę jak zwierzenia dawnych emigrantów, podróżujących do Nowego Świata. To też były długie i niebezpieczne podróże w poszukiwaniu czy to przygody, czy po prostu lepszego życia.

Tylko czy skromne życie na Marsie rzeczywiście będzie lepsze od ziemskiego?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (10)