Potęga strachu, czyli co ma wspólnego 11 września z wypadkami drogowymi

Strona głównaPotęga strachu, czyli co ma wspólnego 11 września z wypadkami drogowymi
11.09.2013 13:00
Ataki na World Trade Center (Fot. Flickr/Lil' Mike/Lic. CC by)
Ataki na World Trade Center (Fot. Flickr/Lil' Mike/Lic. CC by)
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Po 11 września Amerykanie zaczęli bać się samolotów i zamieniać loty na podróże autem, w związku z czym... więcej osób zaczęło ginąć w wypadkach drogowych. O potędze strachu przed ryzykiem ciekawie pisze Bruce Schneier, amerykański kryptograf i spec od bezpieczeństwa teleinformatycznego.

Po 11 września Amerykanie zaczęli bać się samolotów i zamieniać loty na podróże autem, w związku z czym... więcej osób zaczęło ginąć w wypadkach drogowych. O potędze strachu przed ryzykiem ciekawie pisze Bruce Schneier, amerykański kryptograf i spec od bezpieczeństwa teleinformatycznego.

Niebezpiecznik wygrzebał artykuł Bruce'a Schneiera z "Forbesa", w którym autor pisze o potędze strachu przed ryzykiem w kontekście 11 września.

Jaka jest szansa, że zginiesz w wypadku lotniczym?

Schneier nie odkrywa Ameryki, ale ujmuje to, co już wiemy, w ciekawy sposób: otóż po zamachach na World Trade Center Amerykanie zaczęli zamieniać podróże samolotowe na samochody. W efekcie w miesiącach po 11 września 2001 roku wzrosła liczba wypadków drogowych. Ludzie, którzy chcieli uniknąć śmierci w samolocie, ginęli na drogach.

I choć brzmi to absurdalnie i przerażająco, nie ma w tym nic zaskakującego. Wiecie, jaka jest szansa, że zginiemy w wypadku lotniczym? 1 do 11 mln (95,7% osób biorących udział w katastrofach lotniczych je przeżywa). Dla porównania szansa, że zje nas rekin, wynosi 1 do 3,7 mln. A szansa, że zginiemy w wypadku drogowym, to 1 do 5 tys. Jak to ujęli dziennikarze Discovery: "Jest dużo większe prawdopodobieństwo, że umrzesz w drodze na lotnisko, niż lecąc samolotem".

Niebezpiecznik wyszukał jeszcze inne statystyki, na przykład dotyczące najczęstszych przyczyn śmierci (choroby serca i rak). Inna ciekawostka: rodzice boją się, że dzieci zostaną porwane, więc przestrzegają je przed rozmawianiem z nieznajomymi. Tymczasem porwania dzieci zdarzają się bardzo rzadko. Za to w USA statystycznie każdego dnia ginie dwoje dzieci, które wpadają do basenów. W Polsce dzieciom najbardziej zagrażają urazy i zatrucia.

Strach się bać

Bruce Schneier dowodzi w swoim artykule, że paranoja nie prowadzi do niczego dobrego – jeśli gdzieś eliminujemy ryzyko, pojawia się ono na innym polu. Niemal zawsze, kiedy zwiększamy bezpieczeństwo, są jakieś koszty (na przykład pozbywamy się wolności).

Dzięki zaawansowanym technologiom nauczyliśmy się eliminować zagrożenia, które kiedyś wydawały się nie do przejścia. Jesteśmy bogatsi, bezpieczniejsi, żyjemy dłużej. Zdobycze technologiczne sprawiają, że przestajemy się bać kolejnych zagrożeń, takich jak niegdyś groźne choroby.

Z drugiej strony pojawiają się inne strachy. Źle oceniamy ryzyko, mamy tendencje do wyolbrzymiania tego, co dziwne, nietypowe i rzadkie, za to bagatelizujemy to, co powszechne, zwyczajne i często spotykane. Boimy się więc zamachów terrorystycznych czy latania samolotami, podczas gdy za rogiem czają się potencjalnie większe zagrożenia.

Z tego, co pisze Schneier, każdy może wysnuć takie wnioski, jakie tylko chce. Że gatunek ludzki napędza paranoja. Że statystyki są bez znaczenia, skoro nasze strachy i tak są głównie irracjonalne. Że być może nie powinniśmy pozbywać się wolności w imię złudnego bezpieczeństwa. Jak sądzicie?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)