Przeliczanie czasu gry na złotówki jest głupie, ale... w Polsce inaczej się nie da

Zdjęcie kobiety pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie kobiety pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek

15.10.2014 07:39, aktual.: 15.10.2014 07:54

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nie zapłacisz dużo za grę, która trwa krótko, nawet jeśli jest tak dobra, jak Zaginięcie Ethana Cartera? To głupie podejście, ale… jednak cię rozumiem. Nie możemy sobie pozwolić na chwilową rozrywkę.

Adrian Chmielarz od dawna powtarzał, że debiutancka gra jego nowego studia będzie krótka i on woli w taki sposób opowiadać historię. Nie dziwię mu się więc, że wkurzał się, gdy recenzenci i gracze wytykali The Vanishing of Ethan Carter to, że trwa mniej niż pięć godzin.

Długość gry jest nieważna?

Bo jakie to ma znaczenie? Wszyscy piszą - świetna historia, ładna grafika, ale… krótko, więc ocena w dół lub akapit marudzenia. Wyobrażacie sobie, że powstaje gra, która ma okropną oprawę, fatalny gameplay, zawiesza się, wyrzuca do pulpitu, nie ma ani jednej pozytywnej cechy, ale za to grać można nawet przez sto godzin - i właśnie dlatego dostaje ocenę wyżej?

Obraz

Skoro taka sytuacja byłaby absurdalna, to dlaczego przelicznik godzin na złotówki stosuje się przy grach dobrych? Sam miałem wątpliwości, czy patrzenie na licznik w takim Ground Zeroes to dobre rozwiązanie. Tak, przyznaję, zmieniłem zdanie.

Bo wszystkie dobre gry są drogie, nawet te bardzo krótkie. A skoro tak, to któraś musi odpaść, gdy już dotrzemy do kasy. I nie dziwię się, że krótkie są odstrzeliwane, chociaż mają swoje zalety.

Obraz

Tak, rozumiem, że dla niektórych 3 godziny przed monitorem to w sam raz, bo przecież na głowie dzieci, rodzina, inne przyjemności. Rozumiem też, że kupując jedną-dwie gry aż tak bardzo nie odczuwa się różnicy w cenie.

Ale jeśli mówimy o osobach, które grają częściej, to już pojawia się problem. Bo taka trzy czy czterogodzinna gra jak Zaginięcie Ethana Cartera nie kosztuje 20, 30 czy nawet 50 zł. Kosztuje 80 zł.

Czyli tylko trochę mniej niż FIFA 15, Obcy: Izolacja, Śródziemie: Cień Mordoru czy np. nadchodzące także na peceta Lords of the Fallen. Wszystkie te gry są trochę droższe, ale oferują więcej zabawy. Na tak samo dobrym poziomie. I choć to różne gatunki, to mamy gwarancję, że nie wyrzucimy pieniędzy w błoto.

Ocena - jeśli przyjmiemy, że nota ma pełnić taką funkcję - zachęca lub zniechęca do zakupu. Dlaczego więc nie premiować tych, którzy za niewiele większe pieniądze dają dużo więcej czasu spędzonego przy tytule? Jeśli mamy dwie dobre gry, choć z różnych gatunków, ale “obiektywnie” na podobnym poziomie, to “bardziej opłaca” się wziąć… dłuższą.

Niestety, musimy myśleć logicznie. I musimy kalkulować, co jest korzystniejsze dla nas i… dla portfeli. Dlatego recenzenci o tym piszą, dlatego gracze chcą o tym czytać. Twórców może to wkurzać, ale w kraju, w którym za gry mało kto płaci więcej niż sto złotych miesięcznie, nie da się inaczej.

MGS: Ground Zeroes - płatne demo?

Jeśli przez trzy miesiące wychodzi mnóstwo hitów, które łącznie kosztują grubo ponad trzy tysiące, to oczywistym jest, że niewielu stać na to, by od razu zagrać we wszystkie. Zresztą mało kogo stać na to, by zagrać w jednym miesiącu w pięć nowych gier. Ba, dwie to już za wiele. Trzeba więc wybrać jedną, najlepszą.

Dłużej = korzystniej

I długość musi być brana pod uwagę. Bo jeśli weźmiesz tę najkrótszą, to nieważne, jak będzie dobra, wyjdziesz na tym gorzej. Niestety.

Krytykowanie przelicznika “złotówki na godziny” miałoby sens, gdyby krótki tytuł był naprawdę tani. Kiedy różnica jest niewielka, wypominanie długości i jej wpływ na ocenę musi być zauważony.

Mimo że jest głupi i prowadzi do absurdalnych wyliczeń. Ale dopóki gry będą drogie, inaczej się nie da. Też chciałbym myśleć wyłącznie o jakości, nawet starałem się to robić, ale póki co to jednak niemożliwe. W teorii też mówię "tak" krótkim grom. Chcę ich bronić. Ale przy kasie górę bierze rozsądek.

Przynajmniej w naszym kraju. Bo oczywistym jest, że w Anglii, Stanach czy Niemczech krótka gra za 20 dolarów czy euro będzie bardziej przemawiać do klienta. Skoro dla nich premierowa cena nie jest wygórowana, to tym bardziej nie odczują obniżonej.

A my? No cóż, nie mamy wyjścia. I dlatego u nas przelicznik będzie miał się dobrze. Niestety.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (20)