Resident Evil 4.5? Test wersji demo

Resident Evil 4.5? Test wersji demo
07.12.2008 23:52
Resident Evil 4.5? Test wersji demo
Igor Chrustek
Igor Chrustek

Marginalnym przypadkiem jest okoliczność, kiedy recenzent postanawia pisać test wersji demonstracyjnej gry. W przypadku piątej części Resident Evil po prostu musiałem zrobić wyjątek. Już zapewne wiecie, jak zassać demo RE5, nie będąc obywatelem Japonii. W przypadku produkcji firmy Capcom nie było innego wyjścia, jak zastosować taki podstęp. Jak wrażenia? Wielki entuzjazm minął po kilkukrotnym ukończeniu tego, co oferuje demo. Abstrahując od tego, że nie jest to finalna wersja, zdecydowanie grze czegoś brakuje. Czy to już koniec świetności jednej z najlepszych serii w dziejach gier wideo?

Marginalnym przypadkiem jest okoliczność, kiedy recenzent postanawia pisać test wersji demonstracyjnej gry. W przypadku piątej części Resident Evil po prostu musiałem zrobić wyjątek. Już zapewne wiecie, jak zassać demo RE5, nie będąc obywatelem* Japonii*. W przypadku produkcji firmy Capcom nie było innego wyjścia, jak zastosować taki podstęp. Jak wrażenia? Wielki entuzjazm minął po kilkukrotnym ukończeniu tego, co oferuje demo. Abstrahując od tego, że nie jest to finalna wersja, zdecydowanie grze czegoś brakuje. Czy to już koniec świetności jednej z najlepszych serii w dziejach gier wideo?

Wielką pomyłką by było przytoczenie i ocena samej fabuły. Wersje demo rządzą się swoimi prawami. Capcom uraczyło graczy dwoma dostępnymi poziomami, które nie są ani za krótkie, ani zbytnio wydłużone. Jak na mój gust, jest idealnie, by przekonać się, co może zaoferować pełna wersja gry. Największym novum w serii jest tryb co-op dla dwóch graczy - w singlu na dzielonym ekranie, lub też via Xbox Live/PSN. Samo menu jest sztandarowym przykładem szpetoty w dziedzinie gier wideo. Jednak to nie ono świadczy o jakości* gameplay'u.*

Z łezką w oku powitałem starych znajomych: Chrisa Redfielda oraz uwielbianego pana z worem na głowie, chcącym napsuć graczowii krwi za pomocą piły spalinowej. Piąta część poprowadzi gracza do źródeł wirusa T. Miejscem akcji jest spalona słońcem *Afryka *i jej rdzenni mieszkańcy, którzy zapomnieli o dobrych manierach, porzucili swe domostwa i zamierzają pokazać białasom, gdzie ich miejsce. By do tego nie dopuścić, w ręce głównych bohaterów wpada całkiem pokaźny, jak na demo, arsenał. Granaty, karabin snajperski, karabinek MP-5, pistolet i nóż potrafią skutecznie poprawić nastrój każdemu, kto kilka ładnych lat czekał na kolejne spotkanie z ofiarami Umbrella Corp.

380872082009243370

*Capcom *wprowadziło do swej gry kilka zmian. Najważniejszą z nich jest ekwipunek, który eksplorujemy w czasie rzeczywistym. Koniec z bezstresowym używaniem apteczek, czy ekwipowaniem nowej pukawki. Zmiana spodoba się tym, którzy narzekali na niski poziom trudności w poprzednich częściach. Deweloper nie usunął chyba najbardziej denerwującego rozwiązania, jakie pojawiło się w serii. Mowa o niemożności poruszania się, w chwili, gdy chcemy oddać kilka celnych strzałów. Wieje archaizmem. Na szczęście znalazła się osoba, która osłoni nas w razie potrzeby.

Sama idea, która po raz pierwszy pojawiła się w RE Zero niespecjalnie przemawia do mnie. Ciągłe dbanie o to, czy nasz towarzysz/-ka ma odpowiednią ilość amunicji, apteczek, czy samej broni potrafi irytować. Na całe szczęście *AI *ponętnej laseczki stoi na dość wysokim poziomie. Wprawdzie zdarza się, że kierowana przez komputer postać zajdzie graczowi drogę, czy wejdzie wprost przed lufę pistoletu. Coś za coś.

380872082009439978

W zamian za to Capcom stworzyło, od strony wizualnej, absolutnie najpiękniejszą grę akcji, jaką miałem kiedykolwiek okazję podziwiać. Jakość tekstur, ostrość, pieczołowicie wykonane postaci, czy wreszcie efekty graficzne potrafią skutecznie konkurować z graficznymi gigantami na rynku gier - Metal Gear Solid 4, czy Gears of War 2. Dziecięca radość pęka jak mydlana bańka. Gra bowiem oferuje interakcję z otoczeniem na poziomie RE4 - jest biednie. Piątka nie pozbyła się błędów poprzedniej odsłony. Wciąż mamy do czynienia z nogami przelatującymi przez mur podczas tygrysiego skoku przez okno. *Capcom *powinno nad tym jeszcze popracować. Na chwilę obecną odnoszę wrażenie, że gram w czwórkę, tyle, że w nowym opakowaniu.

Od właściwej oceny gry powstrzymam się do moemtu premiery.* Resident Evil 5* zapowiada się na naprawdę dobrą grę. Jednak, patrząc przez pryzmat wersji* demo*, Capcom ma wciąż pełne ręce roboty. Napaleni na eksterminację afrykańskich Zombie niedzielni gracze pewnie jednogłośnie ogłoszą RE5 grą roku. Fani serii i starzy wyjadacze poczują, że prócz nieziemsko pięknej oprawy wizualnej, gra oferuje t y l k o tyle samo co czwarta część. Tak doświadczony developer, jak* Capcom* powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że kto stoi w miejscu, ten tak na dobrą sprawę się cofa. Dodatkowy tryb *co-op to za mało, by gra mogła stanąć w szranki z czołowymi produkcjami na PS3 i Xboksa 360. *

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)