Co tu dużo mówić, George Lucas wie, jak zrewolucjonizować filmowy światek od strony efektów specjalnych. Dlatego zapewne musi on być bardzo zazdrosny, że to James Cameron nakręcił pierwszy prawdziwy film w technice 3D. Ale przecież nic straconego, to dopiero pierwsze koty za płoty. Jeśli Avatar odniesie sukces, ruszy lawina. A jeśli wierzyć plotkom ze stajni Lucasa, ruszy gigantyczna lawina!
Owszem, twórca Gwiezdnych Wojen planuje przekonwertować sagę do 3D i wypuścić ją jeszcze raz w kinie, ale nie to jest tak ekscytujące (albo dobijające - zależy jak się patrzy). Wiarygodne źródło (jak je określił serwis MarketSaw) z otoczenia Lucasa podaje, że reżyser planuje stworzyć trzecią trylogię *Star Wars *w technice 3D!
Ochłonęliście? No to lecimy dalej. Nowe Gwiezdne Wojny - świetnie, ale co lepsze, według plotki George Lucas nie reżyserowałby ich, lecz spokojnie siedziałby sobie na krześle producenta. Źródło wymienia za to takie nazwiska jak Steven Spielberg i Francis Ford Coppola, a wszem wobec wiadomo, że to jego bliscy przyjaciele.
Fiu, od razu mi ciśnienie skoczyło. Mimo że ostatnia (w sensie powstania) trylogia Star Wars pozostawia momentami wiele do życzenia, z niewątpliwą przyjemnością zobaczyłbym części VII-IX. Tym bardziej, gdyby George Lucas był tylko producentem. Z całym szacunkiem dla niego, wyobraźnię chłop ma niesamowitą, ale reżyserem jest po prostu słabym.
Zatem pozostaje jedno pytanie: czy to sen, który staje się jawą, czy tylko okrutna plotka, która szybko się rozpłynie?
Foto: SiliconValleyWatcher
Źródło: MarketSaw