Sprzęt elektroniczny za złotówkę? Nie, TanieAukcje.com to zwykły przekręt

Zdjęcie sfrustrowanej internautki pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie sfrustrowanej internautki pochodzi z serwisu Shutterstock
Marta Wawrzyn

09.02.2015 12:03

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jeśli natraficie w Internecie serwis aukcyjny, gdzie wszystko kosztuje złotówkę i do końca aukcji zostało najwyżej kilka minut, możecie być pewni, że to oszustwo. I to często bardzo sprytne.

Jakub Wątor, spec od wyszukiwania internetowych przekrętów, ostrzega w swoim blogu przed kolejnymi cwaniaczkami, którzy próbują nabijać polskich internautów w butelkę. Oszukańcza strona nazywa się TanieAukcje.com i nietrudno ją pomylić z prawdziwym serwisem aukcyjnym.

Sprzęt za złotówkę? Takie rzeczy się nie zdarzają

TanieAukcje to naprawdę sprytne oszustwo. Po pierwsze, osoba niezaznajomiona z tego typu przekrętami bardzo łatwo może się nabrać, bo na pierwszy rzut oka wygląda to po prostu jak dar z niebios. Wystawiony jest sprzęt elektroniczny, ceny są szalenie atrakcyjne, a zegary pokazują, że do końca aukcji zostało kilka minut albo najwyżej godzina.

Obraz

Co się stanie, jeśli klikniecie "Licytuj"? Serwis zmusi Was do założenia konta i będziecie mogli rozpocząć licytacje. Problem w tym, że będziecie licytować w nieskończoność. Teoretycznie taką licytację wygrywa ten, kto podbije stawkę jako ostatni. Jeśli więc zegar pokazuje, że do końca zostało mało czasu, wydaje się, że nietrudno jest zostać tym ostatnim. Niestety, w praktyce okazuje się, że stawka ciągle jest podbijana – zwykle o 10 czy 20 groszy, a do zegara doliczane jest kilkanaście sekund. I tak w kółko. Kupienie czegokolwiek jest niemożliwe.

Na czym polega oszustwo? Na tym, że kiedy już zaczniecie licytować, niełatwo będzie się wycofać. Bo tutaj sam udział w licytacji jest płatny. Wątor pisze, że aby móc w ogóle licytować, użytkownik musi wykupić BID-y, czyli swego rodzaju żetony uprawniające do gry. Jeden BID pozwala podbić stawkę raz. Cennik jest absurdalny, bo jeden BID kosztuje ok. 50 groszy i potrzebny jest po to, aby podbić cenę o 10 czy 20 groszy. Oczywiście można podbijać bardziej, ale byłoby to bez sensu, skoro każdy chce kupić sprzęt za możliwie najniższą cenę. Efekt? Zanim człowiek się zorientuje, że to oszustwo, może wydać kilkadziesiąt złotych na same BID-y.

Obraz

Spółka na Cyprze i absurdalny regulamin

Przed takim przekrętem można się ustrzec, przeglądając uważniej stronę, na której się znaleźliśmy. TanieAukcje z daleka pachną oszustwem. Niełatwo dokopać się do jakichkolwiek informacji, kto to wszystko organizuje. Nie ma telefonu kontaktowego, danych firmy, formularza kontaktowego, niczego. A firma, która za tym stoi - Auctions Holding – oczywiście nie ma siedziby w Polsce, tylko na Cyprze.

Jakub Wątor przejrzał też uważniej regulamin TanichAukcji i znalazł w nim sporo punktów, które zwyczajnie łamią polską ustawę o prawach konsumenta. Co w zasadzie jest bez znaczenia, bo i tak w tym serwisie nic nie kupicie. Będziecie tylko oglądać zegar, do którego ciągle będzie doliczanych kilkanaście sekund, dzielących Was od laptopa za złotówkę. Im szybciej zrezygnujecie z licytacji, tym lepiej dla Was, bo wydacie mniej na BID-y. Dłuższa zabawa w kotka i myszkę z oszustami nie ma żadnego sensu, niezależnie od tego, ile pieniędzy wyłożycie, oni i tak wygrają.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (16)