Coraz powszechniejsze wykorzystanie bezzałogowych aparatów latających (BAL) sprawia, że próby ich przejęcia lub zakłócenia lotu będą zdarzały się coraz częściej. Pół roku temu ofiarą Iranu padł amerykański, supernowoczesny RQ-170 Sentinel. Niedawno w podobny sposób „porwano” kolejnego BAL-a. Tym razem sprawcami okazali się studenci.
Ofiarą porwania tym razem okazał się BAL, należący do amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Grupa studentów pod kierownictwem profesora Todda Humphreysa z University of Texas zastosowała metodę podobną do tej, wykorzystanej przez Persów.
Mechanizm uprowadzenia bezzałogowego aparatu latającego w obu przypadkach był zbliżony. Konieczne jest ustalenie częstotliwości, na jakiej drone kontaktuje się z bazą a następnie zagłuszenie tej komunikacji. Utraciwszy kontakt, BAL wykonuje to, co zostało wcześniej przewidziane na taką ewentualność, czyli automatycznie wraca do bazy, określając swoje położenie na podstawie GPS-u.
Kluczem do sukcesu jest wówczas zagłuszenie komunikacji z satelitami systemu GPS i podesłanie własnych, odpowiednio spreparowanych koordynatów. W rezultacie system nawigacyjny drone’a stwierdza, że aparat znajduje się np. nad własną bazą i zaczyna lądować – w taki właśnie sposób supernowoczesna broń dotarła bez żadnego uszczerbku na lotnisko w Iranie.
Choć opis brzmi trywialnie, zrobienie tego w praktyce trywialne nie jest, ale – jak się okazuje – jest wykonalne. Warto jednak pamiętać, że maszyna „porwana” przez studentów korzystała z nieszyfrowanej, cywilnej wersji GPS-u. Nie zmienia to jednak faktu, że osoby nieuprawnione uzyskały możliwość modyfikowania parametrów lotu statku powietrznego.
Zdaniem prof. Humphreysa powodzenie eksperymentu powinno zwrócić uwagę na coraz większe niebezpieczeństwo wykorzystania BAL-a przez terrorystów. Jego zdaniem w ciągu 5-10 lat w powietrzu znajdzie się 30 tys. bezzałogowych aparatów latających, z których każdy może zostać użyty w roli latającego pocisku. To, co niewielkim kosztem udało się studentom, może przecież zostać powtórzone przez kogoś, mającego znacznie mniej pokojowe zamiary.
Źródło: Popular Science • Niebezpiecznik • RT