Niemcy zakazują facebookowego Lubię to! Czy to już paranoja?

Niemcy zakazują facebookowego Lubię to! Czy to już paranoja?
20.08.2011 15:22
Niemieccy urzędnicy nie przepadają za Facebookiem (Fot. GlobalVoicesOnline.org)
Niemieccy urzędnicy nie przepadają za Facebookiem (Fot. GlobalVoicesOnline.org)

Wiele urzędów i instytucji korzysta z Facebooka, mimowolnie promując – za publiczne pieniądze – komercyjny, prywatny projekt. Problem został zauważony m.in. w jednym z niemieckich landów. Jak Niemcy postanowili rozwiązać tę sytuację?

Wiele urzędów i instytucji korzysta z Facebooka, mimowolnie promując – za publiczne pieniądze – komercyjny, prywatny projekt. Problem został zauważony m.in. w jednym z niemieckich landów. Jak Niemcy postanowili rozwiązać tę sytuację?

Władze niemieckiego landu Szlezwig-Holsztyn wypowiedziały wojnę Facebookowi. Wszystkie publiczne urzędy, które prowadziły w serwisie Marka Zuckerberga swoje strony, mają je bezzwłocznie zamknąć.

Z działających na terenie landu serwisów mają również zniknąć przyciski „Lubię to!”. W uzasadnieniu decyzji, Thilo Weichert, specjalista z instytucji zajmującej się ochroną danych stwierdził, że popularne „lajkowanie” to w praktyce przesyłanie przez serwisy internetowe informacji, dotyczących mieszkańców landu, poza granice kraju.

Thilo Weichert (Fot. Wikimedia Commons/Nicor/Lic. CC by-sa)
Thilo Weichert (Fot. Wikimedia Commons/Nicor/Lic. CC by-sa)

Działanie takie łamie niemieckie prawo, a zatem przycisk „Lubię to!” ma zniknąć ze stron do końca września. Administratorzy, którzy nie podporządkują się tej decyzji, narażają się na karę do 50 tys. euro.

Warto przypomnieć, że nie są to pierwsze problemy Facebooka w Niemczech. Kilka tygodni temu urzędnicy z hamburskiego urzędu do spraw ochrony danych orzekli, że jedna z funkcji serwisu społecznościowego – rozpoznawanie twarzy - również jest sprzeczna z niemieckim prawem.

Facebook został zobowiązany do wyłączenia tej funkcji na terenie Niemiec i do skasowania wszystkich, zebranych za jej pomocą informacji o niemieckich obywatelach.

W styczniu tego roku w podobny sposób rozprawiono się z automatycznym rozsyłaniem zaproszeń do Facebooka – funkcją, którą serwis proponował nowym, rejestrującym się użytkownikom.

Choć z punktu widzenia wygody internautów i skuteczności komunikacji decyzje niemieckich urzędników można uznać za kontrowersyjne, sprawa ta przedstawia się zupełnie inaczej, gdy za nadrzędny cel przyjmiemy ochronę prywatności i poważne traktowanie obowiązującego w danym kraju prawa.

Ciekawe, czy kiedykolwiek doczekamy się równie zdecydowanych działań ze strony polskich urzędników?

Źródło: Huffington Post

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)