Błogosławieństwem naszych czasów jest to, że robienie obrzydliwych zdjęć nie niesie za sobą żadnych konsekwencji. Kiedyś w aparacie był film, zdjęcia trzeba było wywoływać, a zatem zastanawialiśmy się co najmniej kilka razy zanim zarejestrowaliśmy coś na kliszy. Dziś kilka albo nawet kilkanaście giga ramu w każdym smartfonie czeka na wypełnienie zdjęciami. Również tymi bardzo złymi.
Jedyny problem to fakt, że nie są one namacalne. Choć z drugiej strony, czy to problem? Namacalne zdjęcie możecie komuś pokazać, wręczyć, nakleić na lodówkę. Ale w jaki sposób zbierzecie pod nim lajki, komentarze? Jak niby ktoś miałby je dalej udostępnić?
Nie mam pojęcia, ale jeżeli, mimo to, chcecie, żeby Wasze zdjęcie stało się namacalne szybko i bez wizyty w punkcie foto - polaroid ma dla Was propozycję. Do życia jest ona zupełnie niepotrzebna, ale czy nie o to właśnie chodzi w gadżetach?