To się nazywa cenzura! 150 osób przetrząsa 3 mln wpisów na "chińskim Twitterze"
Chińczycy nie mogą używać Facebooka ani innych zachodnich społeczności, ale mają niezwykle popularny serwis mikroblogowy Sina Weibo. Jeśli wydaje Wam się, że cenzura nie jest w stanie kontrolować wszystkiego, to się mylicie. Może. Nawet jeśli to oznacza, że trzeba codziennie przejrzeć miliony wpisów.