Do fanowskich produkcji podchodzę zazwyczaj z dużym dystansem. Podziwiam ludzi, którym chce się tworzyć własne, filmowe wersje przygód ulubionych postaci z gier, ale najczęściej ich umiejętności techniczne nie dorównują zapałowi i dobrym chęciom.
Film „Croft” to wśród fanowskich produkcji wyjątek i nie miałbym nic przeciwko temu, by kolejne dzieło jego twórców zobaczyć na dużym ekranie. Trochę w tym przygód Rambo, trochę Igrzysk Śmierci, ale ogląda się naprawdę dobrze! Zobaczie sami: