TOP 5 "naukowych" legend miejskich

Strona głównaTOP 5 "naukowych" legend miejskich
12.09.2010 20:37
To nie włosy i paznokcie się wydłużają, lecz ciało nieco się kurczy.
To nie włosy i paznokcie się wydłużają, lecz ciało nieco się kurczy.
Tomasz Miller
Tomasz Miller

Osiągnięcia współczesnej nauki nie bez słuszności budzą szacunek. Powoduje to jednak, że zwroty w rodzaju "Naukowcy udowodnili..." bądź "Badania naukowe potwierdzają..." same z siebie mają niezwykle przekonywujący wpływ, a mity brzmiące "uczenie" są nadzwyczaj trwałe. Oto 5 bodaj najpowszechniejszych z nich.

Człowiek wykorzystuje najwyżej 10% swojego mózgu

Idea, jakobyśmy w ciągu całego naszego życia robili użytek jedynie z co dziesiątego neuronu jest bardzo stara - sięgająca nawet XIX wieku. Obecnie często towarzyszy jej stwierdzenie, że gdybyśmy byli w stanie zrobić użytek z pozostałych 90% możliwości mózgu, bylibyśmy superinteligentni, obdarzeni doskonałą pamięcią, a może nawet zdolni do telepatii i telekinezy.

Niestety, idea ta jest całkowicie fałszywa. Najprawdopodobniej wyrosła ona z błędnej interpretacji wyników wczesnych badań aktywności neuronów, które wskazywały, że w danym momencie nie więcej niż 10% z nich jest pobudzonych. Współczesne techniki obrazowania dowodzą jednak, że choć mózg nie pracuje przez cały czas na pełnych obrotach, większa jego część jest aktywna 24 godziny na dobę (również w czasie snu) i nie ma takiej części, która pozostawałaby w ciągu dnia nieaktywna (poza przypadkiem osób z poważnymi uszkodzeniami mózgu).

Włosy i paznokcie rosną człowiekowi nawet po śmierci

To stosunkowo szeroko rozpowszechniony mit. Doskonale znany był już w zamierzchłych czasach i być może zrodził, a już z pewnością podsycał pogłoski o niespokojnych umarłych, w jakiś przerażający sposób wciąż żywych, a do tego szponiastych.

W rzeczywistości mamy tu do czynienia z rodzajem złudzenia optycznego. Ciało po śmierci ulega stopniowemu odwodnieniu. Skóra zapada się, odsłaniając ukryte dotąd pod jej powierzchnią części paznokci i włosów. To nie one się wydłużają - jedynie ciało wokół nich się kurczy. Jako że na co dzień nie jesteśmy przyzwyczajeni do widoku odwadniających się zwłok, postrzegamy ten efekt raczej jako wzmożony wzrost paznokci i włosów zmarłego.

Zlewy, półkule i siła Coriolisa

Za spiralne skręcenie huraganowych chmur odpowiada siła Coriolisa. Ale z wodą w zlewie niewiele jest ona w stanie zrobić...
Za spiralne skręcenie huraganowych chmur odpowiada siła Coriolisa. Ale z wodą w zlewie niewiele jest ona w stanie zrobić...

Chyba najpowszechniejszym "naukowym" mitem jest ten głoszący, iż w związku z ruchem obrotowym Ziemi, wiry wodne, jakie niekiedy tworzą się w zlewach są zawsze skręcone przeciwnie do kierunku ruchu wskazówek zegara na półkuli północnej oraz w przeciwną stronę na półkuli południowej. Moc tej pomyłki jest tak wielka, że wkradła się ona nawet do niektórych podręczników fizyki (nawet akademickich!), a w krajach równikowych popularne są pokazy przekraczania równika ilustrowane dziurawymi miskami z wodą.

Prawdą jest, że tzw. siła Coriolisa, która działa na obiekty poruszające się w układzie obracającym się, daje się zauważyć na Ziemi. Wpływa na ruch wielkich mas powietrza, wywołuje spiralne skręcenie huraganowych chmur, a artylerzyści muszą brać na nią poprawkę, obliczając trajektorię pocisków. Działa również na wodę zmierzającą do ujścia zlewu, jednak jej wpływ jest znikomy w porównaniu z działaniem innych czynników, takich jak ukształtowanie dna zlewu, zawirowania obecne w dopiero co wlanej wodzie, a nawet nierównomierny rozkład temperatury wody.

Na początku XX w. austriacki fizyk Otto Tumlirz rzeczywiście wyizolował wpływ siły Coriolisa na wodę uchodzącą ze zlewu. Jego zlew stanowił jednak płaskodenny, ponadtysiąclitrowy zbiornik umieszczony w pomieszczeniu o ustabilizowanym rozkładzie temperatury, a sam eksperymentator po wypełnieniu go wodą dał cieczy 24 godziny na "uspokojenie się".

Pozostaje mi zachęcić do samodzielnego popróbowania z kilkoma zlewami i różnymi sposobami ich napełniania. Happy mythbusting!

EDIT: Mnie udało się już przy pierwszym zlewie, gdy za trzecim razem wir przy odpływie kręcił się w stronę przeciwną do tej z pierwszych dwóch prób.

W czasie huraganu należy uchylić okna

Huragan jest w stanie zrywać dachy. Uchylanie okien jeszcze mu w tym pomaga.
Huragan jest w stanie zrywać dachy. Uchylanie okien jeszcze mu w tym pomaga.

Obserwując jak podczas huraganu z domu zrywany jest dach, można dojść do wniosku, że przyczyną tego zjawiska jest duża różnica między ciśnieniem wewnątrz budynku a tym panującym na zewnątrz. Dom dosłownie eksploduje niczym przesadnie nadmuchany balon. Po świecie krąży w związku z tym rozwiązanie, w myśl którego należy zostawić przynajmniej niektóre okna uchylone, aby umożliwić wyrównywanie się ciśnień.

Niestety, choć opisany powyżej teoretyczny mechanizm zrywania dachów został już zdyskredytowany, związana z nim rada jest wciąż często stosowana. Tymczasem okazuje się, że korzystanie z niej nie tylko nie chroni budynku, ale wręcz ułatwia huraganowym wichrom jego zniszczenie. Gdy żywioł wtłacza przez uchylone okna powietrze, ciśnienie wewnątrz domu zwiększa się, zamiast się zmniejszać. Gdy dodamy do tego wichry przetaczające się nad dachem, ten ostatni, niczym samolotowe skrzydło, zostaje uniesiony się do góry (por. rysunek).

Nie jest to jedyny mit narosły wokół ochrony przeciwhuraganowej. Po więcej - odsyłam do podanego poniżej źródła.

Pod koniec 2012 r. czeka nas globalna katastrofa lub wręcz koniec świata

Koniec świata - czy tym razem rzeczywiście nastąpi?
Koniec świata - czy tym razem rzeczywiście nastąpi?

O tym chyba każdy słyszał, i to wielokrotnie. Jak podobno przepowiedzieli Majowie/Nostradamus/Apokalipsa św. Jana/I Cing/kosmici drogą channelingu dnia 21 grudnia 2012 r. (a według niektórych 12 grudnia - 12.12.2012 łatwiej zapamiętać) wydarzy się coś, co zmieni świat. Na temat tego, co to będzie, istnieje bardzo wiele teorii. Jako że artykuł dotyczy mitów "naukowych", pomińmy tu inwazję kosmitów, paruzję i duchową przemianę ludzkości w duchu New Age.

Po zmierzającym ku zagładzie świecie krążą rzekome alarmujące doniesienia o dużej planecie Marduk/Nibiru/X, która w owym feralnym roku zderzy się z Ziemią lub przejdzie w jej pobliżu. "Ma być widoczna gołym okiem już pod koniec tego roku!" głoszą corocznie pojawiające się informacje. Istotnie, mówią astronomowie, skoro impakt ma nastąpić już za niewiele ponad 2 lata, tak duże ciało powinno być już doskonale widoczne z Ziemi. Jednak poza zdjęciami krążącymi po sieci, planety Nibiru nigdzie nie widać.

Inne teorie mówią o nagłym przebiegunowaniu pola magnetycznego Ziemi, być może zainicjowanym przez potężne maksimum słoneczne przypadające na drugą połowę roku 2012. Hipoteza te nie ma jednak żadnych podstaw naukowych. Pole magnetyczne Ziemi istotnie zdaje się słabnąć, ale dotychczasowe zamiany biegunów (a było ich w historii naszej planety wiele) rozgrywały się na przestrzeni od dziesiątek do tysięcy lat. Co więcej, najbliższe maksimum słoneczne nastąpić ma, według przewidywań naukowców, dopiero w roku 2013 i będzie najpewniej dość przeciętne.

Nie ma chyba sensu rozwodzić się nad hipotezą "zmutowanych neutrin" przedstawioną w filmie "2012" R. Emmericha, bo jest ona tak niedorzeczna, że aż zapewne miała taka być. Bezpodstawne są również scenariusze wiążące koniec świata w roku 2012 z Wielkim Zderzaczem Hadronów. Ten ostatni ma bowiem być przez cały ten rok wyłączony i poddany rozbudowie.

Nie jestem prorokiem i nie wiem, co nastąpi, a co nie nastąpi za dwa lata w grudniu. Wiem jednak, iż ustalenia współczesnej nauki nie dają żadnych przesłanek po temu, aby dawać wiarę którejkolwiek z szalejących po sieci apokaliptycznych wizji.

Źródło: snopes.com

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)