Wilk syty i owca cała. Czas na mięso bez zabijania

Strona głównaWilk syty i owca cała. Czas na mięso bez zabijania
03.10.2013 13:29
bigdanblogger.blogspot.com
bigdanblogger.blogspot.com
Olga Drenda
Olga Drenda

Mięso z laboratorium i drukarki 3D: mniej zanieczyszczeń, mniejsze zużycie energii, zero cierpienia. Pierwszy hamburger z komórek macierzystych został już zjedzony. Czy nadchodzi żywieniowa rewolucja?

Mięso z laboratorium i drukarki 3D: mniej zanieczyszczeń, mniejsze zużycie energii, zero cierpienia. Pierwszy hamburger z komórek macierzystych został już zjedzony. Czy nadchodzi żywieniowa rewolucja?

Zdrowe mięso, które powstaje w sterylnych warunkach i nie wymaga zabijania. Taka wiadomość może ucieszyć wielu: od zwolenników etycznego traktowania zwierząt, przez wszystkich, którzy zastanawiają się, jak rozwiązać problem głodu na świecie, po przeciętnego konsumenta produktów mięsnych, zmęczonego chorobą wściekłych krów, pryszczycą i wołowiną, która okazuje się zrobiona z konia.

Przeciętny mieszkaniec świata zachodniego, w którym zróżnicowanych produktów żywnościowych jest pod dostatkiem, nie potrzebuje wcale mięsa, aby jeść zdrowo i do syta. Jednocześnie ten sam konsument jest przyzwyczajony do mięsnej diety, uważa, że służy mu ona, lub wybiera ją, bo mu smakuje. Choć wegetarianizm jest coraz popularniejszy, z wyżej podanych przyczyn najprawdopodobniej nie zostanie opcją żywieniową numer jeden. Wyzwanie dla świata to zatem, całkiem dosłownie, człowiek syty i owca cała: jak etycznie i bez szkód dla środowiska produkować mięso?

Co za dużo, to niezdrowo

raw.info
raw.info

Do pragmatyków, którym kwestie etyczne są obojętne, mogą przemówić argumenty praktyczne. Przemysłowa hodowla zwierząt produkuje ogromne ilości gazów cieplarnianych – dotyczy to zarówno nawożenia pól, na których rosną zboża na paszę, jak i milionów ton odchodów (trzykrotnie więcej, niż pozostawiają po sobie ludzie). Z tych ostatnich pochodzi nie tylko metan, ale również antybiotyki czy metale, które trafiając do wody, zatruwają ją.

Do tego wyroby mięsne dostępne w masowej sprzedaży (bo przeciętny klient nie wybiera sprawdzonych, lecz drogich produktów z małych farm) wzbogacone są o bukiet antybiotyków i hormonów. Gdy dodamy do tego głośne ostatnio oszustwa producentów i dystrybutorów – choćby wołowinę, która okazuje się koniną nieznanego pochodzenia – konsumpcja mięsa staje się czynnością wysokiego ryzyka.

Mięso z laboratorium

390131812590497525

W produkcję wartego ponad 300 tysięcy dolarów dania zainwestował Sergey Brin z Google'a. Ta kwota oszałamia, jednak naukowcy z uniwersytetu Maastricht prowadzący badania nad mięsem in vitro przekonują, że w miarę umasowienia ceny będą spadały. Przewidują też, że w połowie stulecia mięso z komórek macierzystych będzie powszechnym pożywieniem – rosnącą liczbę ludzi na Ziemi trzeba będzie wyżywić, a takie rozwiązanie wydaje się najbardziej ekonomiczne, zdrowe i przyjazne dla Ziemi. Co prawda na razie mięso in vitro wymaga użycia antybiotyków, jednak dzięki sterylnym warunkom, w jakich powstaje, jest - ogólnie rzecz biorąc - zdrowsze.

Andras Forgacs, przedsiębiorca z Missouri, znalazł jeszcze inne rozwiązanie: tkankę można wydrukować w 3D. Jego firma, Modern Meadow, prowadzi badania nad mięsem i innymi produktami odzwierzęcymi, przy powstaniu których nie zginęło żadne żywe stworzenie. Wie, co mówi – jest współzałożycielem Organovo, firmy, która wykorzystuje druk 3D do hodowli tkanek na potrzeby medycyny (np. w przeszczepach). O perspektywach na przyszłość opowiadał w wykładzie dla TED:

Co zjemy za 50 lat?

Pozostaje zatem ewentualny opór samego rynku. Od czasu do czasu pojawiają się głosy sceptyków, którzy deklarują, że od „sztucznie wyprodukowanego” mięsa wolą trzymać się z daleka (na swoje kanapki z szynką zapewne polują z dzidą). Może powinni zadać sobie pytanie, czy dopompowany hormonami kurczak, który przez całe życie nie widział słońca, ma jeszcze coś wspólnego z naturą?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)