Wolverine wyciekł do sieci

Wolverine wyciekł do sieci02.04.2009 11:00
1304421
1304421
Ireneusz Podsobiński

Prima Aprillis minął, więc to, co jeszcze wczoraj można było uznać za żart, dzisiaj już takim nie jest. Tak się akurat złożyło, że 1 kwietnia, na miesiąc przed oficjalną premierą, do sieci wyciekła robocza wersja (tzw. workprint) filmu X-Men Geneza: Wolverine. Choć jest to materiał niedopracowany (m.in. z brakującymi niektórymi efektami cyfrowymi, jak i dodatkowymi scenami), wiele osób się tym nie przejmuje, a nawet chwali, iż byli pierwsi. I tutaj ku zaskoczeniu wszystkich wkraczają fani Wolverine'a, którzy tępią lanserów.

Prima Aprillis minął, więc to, co jeszcze wczoraj można było uznać za żart, dzisiaj już takim nie jest. Tak się akurat złożyło, że 1 kwietnia, na miesiąc przed oficjalną premierą, do sieci wyciekła robocza wersja (tzw. workprint) filmu X-Men Geneza: Wolverine. Choć jest to materiał niedopracowany (m.in. z brakującymi niektórymi efektami cyfrowymi, jak i dodatkowymi scenami), wiele osób się tym nie przejmuje, a nawet chwali, iż byli pierwsi. I tutaj ku zaskoczeniu wszystkich wkraczają fani Wolverine'a, którzy tępią lanserów.

Niektóre serwisy internetowe (np. Ain't It Cool News) usuwają pierwsze recenzje filmu. Ktoś inny rozprzestrzenił w sieci plotkę, że piracka kopia posiada wirusa. Czyżby nastąpiła zmiana w świadomości Internautów? Bo najwyraźniej przecieki na etapie post-produkcji nadal są popularne. Zastanawiam się tylko, po co tak ryzykować? W 2003 roku 2 tygodnie przed premierą wypłynęła robocza wersja filmu Hulk, aczkolwiek sprawcę wykryto. Fox zaś obiecuje, że aktualna sprawa również zostanie rozwiązana.

"Uprzedzamy fakty i markujemy nasze materiały, byśmy mogli zidentyfikować osoby, które udostępniają i ściągają kopię filmu. Będą prowadzone sprawy przeciwko źródłowi przecieku, jak również każdej kolejnej osobie udostępniającej plik. FBI i MPAA aktywnie włączyły się w śledztwo."

anti-piracy-measure
anti-piracy-measure

Brzmi groźnie, choć obecnie studio nie wie, kto dopuścił się przecieku. Nie wiadomo zatem, czy był to pracownik Foxa, czy osoba trzecia. Jak dla mnie sprawa jest prosta - pracownik Foxa, który mógł udostępnić workprint osobie trzeciej.

Z drugiej strony nie rozumiem takiego wielkiego halo wokół tej sprawy. Cały czas mówi się o stratach, ale nikt nie zastanowił się nad jednym. Jeśli ktoś zdecydował się na seans niedopracowanej wersji, czy poszedłby on na film do kina, gdyby nie wyciekł wcześniej do sieci? Bardzo w to wątpię.

Foto: Imperial - Cinepix

Źródło: Variety

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)