Wzruszająca historia: syn gra na Xboksie, ścigając się z duchem zmarłego ojca

Zdjęcie graczy pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie graczy pochodzi z serwisu Shutterstock
Łukasz Michalik

22.07.2014 17:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W jaki sposób cyfrowy świat może nam pomóc zachować pamięć o naszych bliskich? Zamiast wirtualnych cmentarzy czy należących do zmarłych kont w serwisach społecznościowych najlepszą pamiątką może okazać się gra.

Cyfrowe zmartwychwstanie

Gry wideo nie zawsze są po prostu zwykłą rozrywką. Dla niektórych osób mogą okazać się niezwykle cenną pamiątką. W dyskusji na temat duchowego wymiaru gier swoją opowieścią podzielił się jeden z użytkowników YouTube’a, który doświadczył czegoś niezwykłego za sprawą starego Xboksa.

Historię tę, opisaną pierwotnie pod jednym z filmów na YouTube, znalazł i rozpowszechnił Jason Kottke. Jej bohater wspomina:

Gdy miałem 4 lata, tato kupił Xboksa. Ten pierwszy, wytrzymały i toporny model z 2001 roku. Mieliśmy wiele zabawy grając razem w różne gry aż do jego śmierci dwa lata później. Nie mogłem dotknąć tej konsoli przez następnych 10 lat, ale gdy to w końcu zrobiłem, zauważyłem coś.

Zwykliśmy grywać w RalliSport Challenge – dość niesamowitą jak na czas, w którym powstała. I gdy zacząłem grać, spotkałem… ducha. Dosłownie. W czasie wyścigu najszybszy przejazd jest bowiem zapisywany. Tak, zgadliście – duch taty wciąż jeździ po tym torze.

Więc grałem i grałem dopóki nie byłem w stanie pokonać ducha, aż pewnego dnia wyprzedziłem go i zatrzymałem się tuż przed metą, aby mieć pewność, że go nie skasuję.

Rallisport Challenge review for Xbox

Nie taki diabeł straszny...

Trudno mi wyobrazić sobie emocje, jakie towarzyszyły odkryciu, że w starej konsoli kryje się niezwykła pamiątka po zmarłym ojcu. Pamiętacie, jak wiele miesięcy temu rzeczniczka praw obywatelskich postanowiła przypomnieć o swoim istnieniu i przedstawiła propozycję, by brutalne gry sprzedawać jak alkohol – po okazaniu dowodu osobistego?

działanie gier na człowieka TVP

Choć zgadzam się z opinią, że niektóre gry nie nadają się dla najmłodszych graczy, moją uwagę wzbudziło coś innego – jak łatwo zagrać widzom na emocjach i pokazać gry jako coś niebezpiecznego, zgubnego dla psychiki graczy.

Opowieść o spotkaniu w świecie gry nieżyjącego od lat ojca wydaje mi się świetną kontrą dla tamtego materiału. Wzruszającą historią pokazującą, że nie wszyscy szukają w grach ujścia dla swoich niskich instynktów i możliwością pokazania osobom, czerpiącym wiedzę o świecie z programów telewizji publicznej, że nie każdy stereotyp związany z grami jest słuszny. Ale wiecie co? Mogę się założyć, że tego Piotr Kraśko nie pokaże.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (9)