Broń na pokładzie samolotu to bez wątpienia poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów. Niestety, służby porządkowe traktują zakaz wnoszenia broni zbyt dosłownie. Kanadyjczyk wracający z Anglii musiał wybierać: albo zabawka, albo on.

bETdqIad

Broń na pokładzie samolotu to bez wątpienia poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów. Niestety, służby porządkowe traktują zakaz wnoszenia broni zbyt dosłownie. Kanadyjczyk wracający z Anglii musiał wybierać: albo zabawka, albo on.

[blo-link-inner href="http://gadzetomania.pl/15692,nowy-sposob-przemytu-ziola-katapulta-wideo"]Nowy sposób przemytu zioła: katapulta [wideo][/blo-link-inner]

Ken Lloyd podczas wizyty w Royal Signals Museum w bazie wojskowej Blandford Camp. Niewielki żołnierzyk wyposażony był w oczywiście w miniaturową replikę broni. Karabin SA80 o oszałamiającej długości 7 centymetrów wzbudził zainteresowanie służb na lotnisku Gatwick.

bETdqIaf

Ochroniarze poinformowali Kanadyjczyka o zakazie wnoszenia broni palnej na pokład samolotu. W dość dramatycznej sytuacji, jedynym sposobem na zachowanie pamiątki z wycieczki było przesłanie "karabinu" pocztą. Po pięciu dniach, przesyłka dotarła do pana Lloyda.

Komentujący całe zajście rzecznik Royal Signals Musem ucieszył się, że Kanadyjczykowi nie sprzedano miniaturowego czołgu. Ciekawe czy musiałby go wysyłać do domu w specjalnym kontenerze...

Źródło: boingboing

Komentarze (0)
bETdqIbb