Zostawcie 4:3 w spokoju! Zmiana formatu na 16:9 to jak poprawianie Mona Lisy

Kadr z filmu Videodrome, Universal Pictures
Kadr z filmu Videodrome, Universal Pictures
Michał Puczyński

09.08.2016 12:41, aktual.: 10.03.2022 09:33

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nawet jeśli nowe jest lepsze, to nie oznacza, że stare nadaje się już tylko na śmietnik. Niestety, ale inaczej sądzą osoby odpowiedzialne za reedycje starych, kultowych seriali i filmów w wysokiej rozdzielczości. Wymuszona zmiana formatu obrazu to najgorsze, co można zrobić klasyce kina i telewizji.

Na pewno znacie ludzi, którzy na telewizorze 16:9 absolutnie wszystko będą oglądać w 16:9. Jeśli nie są to natywne proporcje obrazu (aspect ratio), to go sobie po prostu rozciągną. I będą woleć takie rozwiązanie od 4:3, czyli formatu znanego ze starych telewizorów CRT.

To pewnie ci sami ludzie, którzy kręcą filmy komórką trzymaną pionowo. Nie rozumiem ich i nie chcę rozumieć, ale najwyraźniej stanowią tak dużą grupę, że to z myślą o nich tworzy się reedycje klasyków. Zawsze w 16:9.

Czasem 16:9 nie ma sensu

Teoretycznie zmiana formatu to nie problem. Wiele seriali oryginalnie nakręcono w szerokim kadrze i potem przycięto do telewizyjnych proporcji. W praktyce jednak...

Buffy: postrach wampirów
Buffy: postrach wampirów© 20th Century Fox

Tak wygląda kadr z pierwotnej wersji „Buffy: Postrach wampirów” i reedycja 16:9. Już pomijając bezsensowną zmianę kolorystyki, która wersja wydaje wam się lepiej wykadrowana? Ta ze śmiesznie wystającą z dołu głową aktora, czy ta z jego popiersiem? Nowa edycja ma masę dziwnie wykadrowanych ujęć, z niepotrzebną pustą przestrzenią nad bohaterami, czy przeciwnie: ujęć zbyt „ciasnych”. Jej pojawienie się wywołało niemały skandal w internetowej społeczności fanów.

Buffy: postrach wampirów
Buffy: postrach wampirów© 20th Century Fox

Poprzedni przykład pokazywał przycięcie obrazu do 16:9 z oryginalnego 4:3, czyli cięcie czegoś, co już przycięto. Teoretycznie możliwe było poszerzenie pierwotnego kadru, ponieważ Buffy kręcono na większej klatce. Dlaczego więc tego nie zrobiono? Pewnie dlatego, że poza kaszetami widniał jakiś sprzęt albo widać było rękę asystenta produkcji. Tak jak w ujęciu powyżej, które poszerzono do oryginalnych rozmiarów, a w którym z lewej strony w kadr wchodzi reflektor oświetlający plan.

Lepiej poszło kadrowanie The Wire, w którym z podobnymi wpadkami uporano się za pomocą komputerowego retuszu. Sami twórcy przyznają jednak, że ujęcia komponowano z myślą o 4:3 i w 16:9 nie robią już takiego wrażenia. Za przykład podają poniższe.

The Wire - oryginał 4:3
The Wire - oryginał 4:3© HBO
The Wire - reedycja 16:9
The Wire - reedycja 16:9© HBO

Zmiana proporcji obrazu to nie zawsze zbrodnia

Od każdej reguły jest wyjątek. Także i kadrowanie z 4:3 do 16:9 może mieć sens. Tak było w przypadku serialu „Z archiwum X”, który w wydaniu HD wygląda wręcz obłędnie i wiernie względem oryginału, a zmiana formatu tylko poprawia wrażenia płynące z oglądania.

Z archiwum X po odświeżeniu
Z archiwum X po odświeżeniu© 20th Century Fox

W tym przypadku ogromną różnicę robi jednak mały szczegół. X-files już w 1993 r. kręcono pod 16:9. Jeśli wydawało wam się, że serial wygląda zadziwiająco „kinowo” na tle innych produkcji z telewizyjnych z tamtych lat, to zasługa właśnie tego podejścia. Scenarzysta i reżyser Chris Carter przewidywał nadejście ery szerokich ekranów TV, a do dyspozycji miał spory budżet. Jeden odcinek rozgrywającego się w biurach czy mieszkaniach X-files kosztował więcej niż odcinek pokazującego antyczny świat Herkulesa.

Jest też kilka innych wyjątków w świecie kina. Horror s-f Hardware na DVD pojawił się w 4:3, czyli w formacie sprzed wykadrowania 16:9 na potrzeby kin. Niekiedy bowiem twórcy używają pełnej klatki, a dopiero potem przycinają górę i dół. Kompozycja 4:3 w takim przypadku wciąż ma sens.

Terminator 2 został wręcz nakręcony z myślą o trzech wersjach jednocześnie: 2,35:1, 16:9 i 4:3. Każda z nich pokazuje elementy sfilmowanego ujęcia, których nie widać w pozostałych. Na przycięciu żadna z wersji tak naprawdę nie „traci”.

Dodatek z płyty bonusowej T2, pokazujący, jak kadrowano wersje 2,35:1 i 4:3
Dodatek z płyty bonusowej T2, pokazujący, jak kadrowano wersje 2,35:1 i 4:3© Terminator 2 DVD Bonus Disc, Artisan Pictures

Kto za to odpowiada?

Zmiana proporcji w sumie nie jest niczym dziwnym. Kiedy pojawiły się kolorowe telewizory, zaczęto kolorować czarno-białe filmy. Efekt był nienaturalny, a w przypadku kryminałów znikała cała maestria gry światła i cienia. Gubił się klimat i wizualny zamysł oryginału. Rzecz była bez sensu, ale ludzie ją akceptowali – bo przecież nie po to wykosztowali się na drogi kolorowy telewizor, żeby oglądać coś w czerni i bieli.

Dziś to samo obserwujemy w związku ze zmianą formatu ekranu. Decyzję podejmują jednak nie reżysery filmów lub seriali, a osoby odpowiedzialne za marketing. Twórcy nie podchodzą z entuzjazmem do reformatowania dzieł, które powstały z myślą o 4:3.

Czy kolorowa Casablanca jest lepsza?
Czy kolorowa Casablanca jest lepsza?© Warner Bros.
  • Są sceny, które wyraźnie zyskują w HD i widescreenie, ale są takie, które tracą. Nawet z najlepszym kadrowaniem, retuszem i manewrowaniem, niektóre rzeczy nie wyglądają zbyt dobrze – przyznał niegdyś David Simon, twórca serialu The Wire. - To nieuniknione. Nowa wersja wykorzystuje aspect ratio, które po prostu nie było zamierzone ani nie służyło twórcom, kiedy pracowała kamera, a ujęcie było kadrowane.

Dla przeciętnego widza to pewnie sprawa tak błaha, że nieistotna. Dla fana jednak, a także dla osób, które po prostu lubią kino lub telewizję i chciałyby zobaczyć oryginalną wizję twórców, to już spory problem. Zresztą - kiedy sam twórca twierdzi, że zmiana formatu jest zbędna i pogarsza sprawę, to chyba nie wypada się z nim nie zgodzić.

Ale co zrobić, gdy nie ma się wyboru, bo do sklepów trafiła tylko wersja z niewłaściwym formatem obrazu? Nie kupować. Pisać do wydawców. Bo co by było, gdyby ktoś postanowił przepisać „Władcę pierścieni” i wycofać ze sprzedaży oryginał, argumentując, że użyty w nim język jest już trochę archaiczny? Nie poprawiajmy dzieł sztuki. To nie wypada.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)