10 powodów, dla których warto oglądać "Doktora Who"

Choć jest emitowany od 50 lat i ma ponad 800 odcinków, nie ma powodu się go bać. Za "Doktora Who" prędzej czy później zabrać się trzeba, bo inaczej po prostu za dużo stracicie. Ten serial to świetna przygoda, niesamowity świat, w którym jest wszystko, znakomici aktorzy, piękne dziewczyny i dużo dobrego, brytyjskiego humoru.

"Doctor Who"

"Doctor Who" (BBC One)

1. Bo to świetne połączenie science fiction z przygodą

Nie bez powodu w Wielkiej Brytanii "Doktora Who" ogląda się całymi rodzinami. Ten serial to nie tylko fantastyczny świat, w którym mnóstwo jest elementów science fiction – podróże w czasie, dalekie planety zamieszkałe przez dziwne stwory, niezwykłe technologie dostępne tylko Władcy Czasu – ale też wielka przygoda. Dzieci po prostu muszą uwielbiać Doktora, a dorośli, oglądając jego przygody, mogą znów poczuć się jak dzieci. Granice wyobraźni nie istnieją, Doktor może znaleźć się wszędzie, w każdym miejscu i czasie. Może poślubić królową Elżbietę, rozmawiać o życiu z Van Goghiem i uratować dziwacznych mieszkańców dalekiej planety przed zagładą.

2. Bo to najdłużej emitowany serial science fiction w historii

W listopadzie "Doktor Who" obchodził 50. rocznicę istnienia – i m.in. właśnie to wydarzenie spowodowało, że zainteresowało się nim mnóstwo nowych osób. Czy jeśli coś jest emitowane od 50 lat, może być złe? Na to pytanie każdy musi już sobie odpowiedzieć sam, ale do mnie takie science fiction jak najbardziej przemawia.

Na serial składa się ponad 800 odcinków, z których część zaginęła. Stare odcinki, emitowane między rokiem 1963 a 1989 , to Classic Who, nowe, emitowane po roku 2005, to New Who. Podobnie jak większość fanów, widziałam tylko nowe, co znaczy, że przede mną jeszcze bardzo dużo Doktora.

3. Bo jest mnóstwo bezpretensjonalnego humoru

Co kilka lat zmienia się Doktor – i każdy z nich jest inny. Charakterystyczny, zabawny, lekko szurnięty na swój sposób. Dialogi iskrzą się od humoru, który jest lekki, przyjemny i potrafi rozładować sytuację w najbardziej zaskakujących momentach (np. kiedy Doktorowi właśnie coś grozi).

4. Bo ten świat jest po prostu niezwykły

Doktor Who jest kosmitą z dalekiej planety, który podróżuje przez czas i przestrzeń ze swoimi ziemskimi towarzyszami statkiem kosmicznym w kształcie niebieskiej budki policyjnej, zwanym TARDIS. W kolejnych sezonach spotykają go takie przygody, że głowa mała. Zmaga się ze swoimi śmiertelnymi wrogami (przede wszystkim Dalekami), spotyka postacie historyczne, zalicza zwyczajne ziemskie wesela, zaprzyjaźnia się i zakochuje. I ma gadżety, które potrafią go uratować w każdej sytuacji, przede wszystkim śrubokręt soniczny.

Zobacz również: Gadżetovlog o reality TV

5. Bo aktorzy są wspaniali

Wszyscy! Moją przygodę z serialem zaczynałam od Matta Smitha, potem poznałam Christophera Ecclestona i Davida Tennanta. Każdy z nich jest zupełnie innym Doktorem, a jednocześnie mają ten wspólny zestaw cech, który o byciu Doktorem stanowi. W tym roku poznamy nowego Doktora, którego gra Peter Capaldi (pamiętacie, jak rzucał słowem na "F" w "The Thick of It"? Świetny facet!). Na razie nie wiemy o nim wiele, pojawił się w serialu dosłownie na 20 sekund. Ale jestem pewna, że to będzie doskonały Doktor.

6. Bo Doktor ma fajne towarzyszki

Śliczne, mądre i ciekawe świata. Czego chcieć więcej?

7. Bo kiedy zmienia się Doktor, łatwiej się włączyć

Zaczyna się nowa przygoda, pojawiają się nowe wątki, a także nowy zestaw zachowań, dziwactw, powiedzonek itp. Jeśli nie podobają Wam się odcinki z Ecclestonem, a chcecie zacząć oglądać serial, najłatwiej to zrobić, kiedy zmienia się Doktor. Oczywiście, wciąż nie wszystko będziecie rozumieć, bo ten świat jest szalenie rozbudowany, ale przynajmniej będziecie śledzić od początku historię tego jednego Doktora.

8. Bo nie brak tu wielkich emocji

Nie bez powodu Internet zalewają GIF-y z Doktorem, nie bez powodu fani pisali, że płakali, kiedy odchodził Matt Smith. Twórcy serialu potrafią nam zapewnić szaloną zabawę, ale potrafią też wywołać wielkie emocje. Są odcinki, kiedy drżymy o Doktora i jego towarzyszy, są też odcinki, kiedy rzeczywiście można płakać. Nagromadzenie emocji w serialu jest ogromne.

9. Bo serial pisze Steven Moffat, ten od "Sherlocka"

A u Moffata, wiadomo, każdy odcinek musi być blockbusterem. Jedni fani uwielbiają ten typ serialu, inni go nienawidzą. Ale jeśli lubicie "Sherlocka", powinniście polubić i "Doktora Who". Moffat ma swój styl, potrafi inteligentnie prowadzić fabułę, potrafi zaskakiwać i – patrz punkt 8 – wywoływać wielkie emocje.

10. Bo jeśli teraz zaczniecie, będziecie mieć co robić przez najbliższe lata

800 odcinków! Taak, to nie jest typowy brytyjski serial…

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Star Trek obnażony! Szukamy logiki w nowych filmach science-fiction Dla odważnych: najdziwniejsze gadżety erotyczne na świecie Orgazmem w histerię, czyli krótka historia wibratora Bluetooth ZX Spectrum. Kultowy sprzęt powraca jako... bezprzewodowa klawiatura Książka "Wiedźmin"? Niedługo nikt nie będzie o niej pamiętał Chcesz darmowej reklamy w Sieci? Żartuj! Postanowienia noworoczne: nie zachowuj szczęścia dla siebie, dziel się nim z innymi! 10 rewelacyjnych gier, które chyba już nigdy się nie ukażą Wpadka u Samsunga! Znany reżyser ucieka ze sceny Sprzedaj mi swoją biedę [Gadżetomaniak w podróży] Komentarze pod produktami można skasować. I tak nie są nam potrzebne Naj 2013: gadżety, odkrycia, memy, książki, filmy i seriale oraz porażki Nie pamiętasz, ile wypiłeś? Shot Time ci przypomni "Ściągnij moją twórczość nielegalnie, pozwalam!". Darmowy i głupi sposób na promocję Fascynujący, symetryczny film. Można go oglądać od końca! Najlepszy film SF, jaki widziałem w tym roku Oszołomiony Sub-Zero. Oto katastrofalne skutki zaniechania fatality! Kultowe gadżety sprzed ponad pół wieku: Syrena, radio Szarotka, skuter Osa i inne Czy e-sport to sport? Najlepszy kalendarz na 2014 rok. Tylko dla dorosłych, choć bez gołych babek Takahiro Jyumonji – tak tańczy szybkonogi Japończyk. Poziom Azjata Drang nach osten [Gadżetomaniak w podróży] Dlaczego kobieta to zło wcielone (na przykładzie Smerfetki)