9 technologii z filmów SF, które najpewniej nigdy nie staną się rzeczywistością

9 technologii z filmów SF, które najpewniej nigdy nie staną się rzeczywistością
Łukasz Wieliczko

09.08.2012 22:00, aktual.: 14.01.2022 09:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Kto z nas nie marzy o teleportacji? Kto nie chciałby cofnąć czasu, czytać w cudzych myślach? Świat znany z książek i filmów science fiction oferuje wiele fascynujących technologii. Technologii praktycznych, efektownych, czasem nawet efekciarskich. Technologii, które prawdopodobnie nigdy nie powstaną.

Miecze świetlne

Obraz

Hasło „efekciarskie” najbardziej pasuje właśnie do tej pozycji: miecze świetlne, nieodłączny element każdej części sagi Gwiezdnych wojen, tradycyjna broń rycerzy Jedi. Co jest z nimi nie tak? Dlaczego nie ma ich w ofercie handlarzy bronią i nie wyparły jeszcze z rynku nieśmiertelnych kałasznikowów? Sprawa jest prosta – nie mogą istnieć.

Dwa lata temu przeprowadzono szczegółowe badania dotyczące tej kwestii (pisaliśmy o tym

Marzy o niej każdy pasażer zatłoczonego autobusu w zakorkowanym centrum miasta. Teleportacja. Niezwykła zdolność do zmieniania żywej lub martwej materii w energię, wysłania jej do celu i tam powrotnej materializacji, czyli błyskawicznego przenoszenia się z miejsca na miejsce. Piękne, ale niemożliwe.

Ktoś może powiedzieć, że w skali kwantowej się udaje, ale przesłanie wiązki kilku fotonów to nie to samo co teleportacja całego ludzkiego ciała... Szczególnie że w wersji znanej ze Star Treka, aby ciało pojawiło się w docelowym miejscu, musi zostać najpierw zdematerializowane w Transporterze, czyli... umrzeć. Nawet przy wzroście postępu technologicznego... czy ktoś kiedyś na to się odważy? Zobaczymy. My pewnie już nie. Zainteresowanych tematem zachęcam do lektury tego wywiadu.

Wehikuł czasu

Zgodnie z teorią względności Alberta Einsteina tempo upływu czasu jest zależne od materii i energii, które tworzą czasoprzestrzeń. Zdaniem słynnego amerykańskiego fizyka Michio Kaku z teorii tej można wysnuć wnioski, że podróż w czasie jest możliwa. Zarzut Stephena Hawkinga, „dlaczego więc nie spotykamy turystów z przyszłości?” kwituje hipotezą, że być może są niewidzialni.

Być może. Być może i podróże w czasie będą możliwe. Ale sam Kaku przyznaje, że potrzebna do tego byłaby energia gwiazdy lub nawet czarnej dziury. A więc? Czarna dziura. A przecież w Lemowskich "Dziennikach gwiazdowych" wystarczał chronocykl, który przypominał miotłę z kierownicą rowerową...

Prędkość nadświetlna

Stałym motywem filmów science fiction jest podróż z prędkością nadświetlną. Brzmi dobrze, może nieco gorzej niż teleportacja, ale wciąż imponująco. Jakie są jednak szanse na realność takiego zjawiska? Obecnie znikome. Dlaczego? Należy odwołać się do pojęcia tachionu – znanej choćby ze wspomnianej serii Star Trek hipotetycznej cząstki elementarnej, poruszającej się z prędkością większą niż prędkość światła, na której istnienie nie ma żadnych dowodów.

Co jest nie tak z tachionami z teoretycznego punktu widzenia? Otóż teoretycznie są... sprzeczne, opierają się na zasadzie paradoksu kauzalnego. Fizycy nazywają to „gwałtem przyczynowości”. Gdyby przyjąć istnienie tachionów, należałoby założyć, że możliwa byłaby sytuacja, że gdy dla jednego obserwatora pewne zdarzenie poprzedzałoby inne zdarzenie, to dla drugiego obserwatora ta kolejność byłaby odwrotna.

Hmm... Jaśniej? Nie może być prawdziwa sytuacja, kiedy jeden z obserwatorów opowiadał, że auto zostało zatrzymane przez policję po przejechaniu na czerwonym świetle, a drugi upierał się, że było na odwrót - najpierw policja zatrzymała samochód, a potem przejechał on na czerwonym świetle.

Statki generacyjne

Spotykamy się z tym zjawiskiem na przykład u Roberta Heinleina i Larry’ego Nivena. Statek-arka, bo tak bywa też nazywany, to hipotetyczny statek kosmiczny podróżujący na wielkich odległościach międzygwiezdnych z prędkością mniejszą od prędkości światła. Ponieważ przewidywany czas podróży jest bardzo długi (liczony w dziesięcioleciach, a nawet stuleciach), statek musi być samowystarczalnym habitatem, w którym podróżują całe wielopokoleniowe rodziny, swego rodzaju arką odwzorowującą ziemskie warunki w przestrzeni kosmicznej.

Dlaczego trudno wyobrazić sobie ich powstanie? Pierwsza rzecz – skala. Stworzenie takiego giganta, który byłby w stanie zapewnić nie tylko przestrzeń dla kolejnych pokoleń rodzin, ale też zaopatrzyć ich w prowiant, jest z perspektywy dzisiejszej nauki niemożliwe. Podobnie jak wystrzelenie takiego giganta w kosmos i stworzenie odpowiedniego napędu.

Antygrawitacja

Obraz

Antygrawitacja to pomysł, który jako pierwszy zaproponował Herbert George Wells w swojej powieści "Pierwsi ludzie na księżycu" z 1901 roku. To oddziaływanie analogiczne do grawitacji, lecz powodujące odpychanie zamiast przyciągania mas. Często bywała wybierana przez różnych twórców jako zasadę działania napędów futurystycznych statków kosmicznych. Antygrawitacja jest sprzeczna z teorią Einsteina, a jednak wielu, jak choćby Jewgienij Podkletnov, wciąż próbuje udowodnić możliwość jej istnienia. Czy Einstein mógł się mylić?

Osobiste pole siłowe

Pole siłowe obiektu jest możliwe, a jeśli jeszcze nie jest, to będzie. Ale co z ludzkim, osobistym polem siłowym? Tu pojawia się problem. Istotą pola siłowego jest albo pochłanianie, albo odbijanie ogromnej ilości przychodzącej energii. Aby zapobiec przedostawaniu się energii poza tarczę pola, należałoby się odwołać do zasady elektromagnetyzmu. Ale... jest jeden problem. Siła elektromagnetyczna działa tylko w przypadku naładowanych obiektów, a ludzie są elektrycznie obojętni.

Wybudzenie z hibernacji

Z krioniką, czyli głębokim ochładzaniem ciał ludzi i zwierząt, których współczesna medycyna nie jest w stanie utrzymać przy życiu, i przechowywaniem ich w temperaturze ciekłego azotu (-196 °C), z nadzieją na przywrócenie do życia, kiedy medycyna wystarczająco się rozwinie, wiąże się jeden problem.

To słowo „czy”. Czy medycyna rozwinie się wystarczająco? Wystarczająco do czego? Do tego, by wznowić funkcje życiowe. Problemem do dziś nierozwiązanym pozostaje przechowywanie ciała tak, by zapobiec obumieraniu komórek mózgowych. Nie wymyślono jeszcze, jak to zrobić. Podobnie nie ma pomysłu na regenerację mózgu.

Kopia zapasowa

A gdyby tak stworzyć cyfrową kopię zapasową naszego mózgu? Gdyby technologia poszła na przód tak, że informacja biologiczna dałaby się transponować na cyfrową? Nawet jeśli, to jak egzystować mogłyby jednocześnie dwa ...te same umysły, dwie te same osobowości? Sprawa wykracza poza kwestie czysto fizyczne, sięgając problemów etyki i ...teologii.

Nieśmiertelność?

Wszystkie powyższe przykłady są niemożliwe. Niemożliwe z perspektywy nauki, dla nas, pewnie dla naszych dzieci, tu i teraz i w najbliższej przyszłości. Ale walka z fizyką, taką jaką znamy, na pewno będzie trwać. I jak uważa wspomniany Michi Kaku, technologiczny entuzjasta, nie musi to być walka pozbawiona szans na zwycięstwo. Nie wygramy tylko jednej walki - walki ze śmiercią. Wszechświat, począwszy od swojego powstania, nieuchronnie dąży do końca. I żadna z technologii nie jest w stanie zapewnić naszemu gatunkowi nieśmiertelności.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)