Absurdy Korei Północnej, o których nie wiedzieliście

Strona głównaAbsurdy Korei Północnej, o których nie wiedzieliście
18.05.2013 15:30
Absurdy Korei Północnej, o których nie wiedzieliście
Mariusz Kamiński
Mariusz Kamiński

Wiele już napisano o reżimie, który mniej więcej co dwa lata przypomina o sobie, wymachując tekturową rakietą z równie tekturową głowicą jądrową. Są jednak rzeczy, które przepadły w szumie informacyjnym, a które wprawią w osłupienie niejednego obserwatora wydarzeń na Półwyspie Koreańskim i dziejów KRLD.

Absurdy Korei Północnej, cz. 1Powód wizyty Dennisa Rodmana

Teraz już wiemy, dlaczego Dennis Rodman poleciał do Korei Północnej. Nie dlatego, żeby odwiedzić starego przyjaciela Kima, ale żeby odwiedzić starą przyjaciółkę Marysię. Marihuana jest w KRLD całkowicie legalna i można ją uprawiać bez żadnych ograniczeń. Ludność obszarów rolniczych doskonale zna benefity wynikające z palenia konopi i wykorzystuje je.

Co ciekawe, konopie indyjskie nie są tam w jakikolwiek sposób sklasyfikowane. Ot, roślinka jak każda inna. Nie używa się jednak jej w, popularnej w niektórych grupach społecznych innych części świata, roli "śmiechowej". Odmiana rosnąca na półwyspie jest stosunkowo słaba i pomaga jedynie w odpoczynku po ciężkim dniu pracy.

Uchodźcy... do Korei Północnej

Nie trzeba nikogo przekonywać, że naturalnym kierunkiem migracji ludności jest kierunek od "zła" do "dobra". Czasami jednak ideologia i wódka miesza na tyle w głowie, że wektor się zmienia i ludzie pędzą ku złemu.

Tak też postąpił James Dresnok, który był sfrustrowanym żołnierzem amerykańskim stacjonującym przy granicy KRLD. Miał "dosyć dzieciństwa, małżeństwa, wojska, wszystkiego" i stwierdził, że lepsze życie czeka go w Korei Północnej. Jak pomyślał, tak w 1962 r. wkroczył na pole minowe i na paluszkach pomknął w kierunku komunistycznego raju. Tam spotkał się z Larrym Allenem Abshierem, Jerrym Parrishem i Charlesem Robertem Jenkinsem.

I tak oto we czwórkę znaleźli się po złej stronie mocy. Teraz drobna uwaga; jestem pewien, że ci panowie żyją tam jak pączki w maśle. Są cennym produktem propagandowym, a o takie rzeczy się dba. Panowie przeszli co prawda mały kryzys i w 1966 r. chcieli się ubiegać o azyl w ambasadzie Rosyjskiej, ale numer nie przeszedł. Koniec końców Dresnok dokonuje żywota w KRLD i ponoć cierpi na nieuleczalną chorobę.

Mamy wasz statek i co nam zrobicie?!

Korea Północna jako jedyny kraj ma w swym porcie zaaresztowany okręt U.S. Navy. Przejęcie jednostki nastąpiło w 1968 r. USS Pueblo znajdowało się na wodach międzynarodowych i nic nie zapowiadało kłopotów.

Nagle pojawiły się komunistyczne torpedowce, MiG-i latały aż po horyzont, a łódź znalazła się w ewidentnym potrzasku. A trzeba przyznać, że nie była to byle jaka łódź. USS Pueblo, choć niepozorny, to okręt wywiadowczy wyładowany cenną elektroniką i informacjami, które mogły poważnie zaszkodzić w niepowołanych rękach. Załoga natychmiast znalazła się w obozach pracy po przebyciu ścieżki zdrowia i spędziła w nim ponad rok.

Po długich pertraktacjach, KRLD zdecydowało się wypuścić więźniów. Wielu z nich zeznało, że byli torturowani i przesłuchiwani bez możliwości snu. Nie poddali się jednak i podczas niewoli na własny sposób walczyli z reżimem. Poniższe zdjęcie pochodzi z filmów propagandowych KRLD i przedstawia więźniów. Zerknijcie na ekspozycję środkowego palca u dwóch osób! Komuniści nie zaznajomieni z gestem nie zauważyli imperialistycznych treści we własnych publikacjach.

398259389490610336

Absurdy Korei Północnej, cz. 2Jaki znowu komunizm??

Ciągle nazywam Koreę Północną reżimem komunistycznym, a przecież to jest nieprawda. KRLD nie jest komunistyczna! W 2009 r. usunięto z konstytucji tego kraju (cud, że ten twór ma konstytucję) wszelkie wzmianki o komunistycznym charakterze panującego ustroju.

W ramach wymiany słownikowo-mentalnej zastąpiono te rzeczy nową i znacznie mniej obarczoną doktryną "Dżucze". Od 1972 r. panującym odlewem umysłowym podług którego kształtowano umysły obywateli był marksizm-leninizm. Jak wiadomo, ilość zła związana z tym typem (bez)myślności wystraszyła nieco towarzyszy i powiał wietrzyk zmian. "Dżucze" to rozległy model funkcjonowania państwa, ale mówi on przede wszystkim o samowystarczalności i pełnej samodzielności w koegzystencji z innymi krajami. Taaak...

Rok pański sto drugi

Wspomniana wcześniej ideologia "Dżucze" przewraca do góry nogami praktycznie wszystkie aspekty życia. Wszelkie wymysły kapitalizmu i imperializmu muszą zostać wyplenione, choćby wydawały się zupełnie nieszkodliwe i neutralne światopoglądowo.

Padło także na kalendarz gregoriański, którego powszechne uznawanie przez zgniły świat zachodu budziło podejrzenia. Wprowadzono więc nowy system, a linią startu były urodziny Kim Il Sunga, czyli coś koło 1912 r. Rok ten nazywany jest Dżucze 1. Jak widać na zdjęciu powyżej, nie udało się całkowicie wyplenić wrogiego modelu. Oba systemy funkcjonują więc równolegle, zachowując nawet klasyczne miesiące i dni.

Narodowy może się schować

Jaki kraj powinien zorganizować mistrzostwa w piłce kopanej? Najlepiej taki z wielgachnym stadionem! Może być ciężko, bo taki stadion posiada KRLD i raczej nie kopie się na nim piłki w barwach międzynarodowych. Stadion im. 1 Maja w Pjongjangu mieści na swych trybunach 150 000 ludzi. Całe moje rodzinne miasto Płock mogłoby na niego wejść, a jeszcze by zostało miejsce na okoliczne wsie!

Owszem, jest jeszcze Strahov Stadium, ale tam z 220 000 usiądzie jedynie 50 000 osób, więc nie warto wspominać. A zatem, stadion im. 1 Maja ukończono w 1989 r., czyli wtedy, gdy Stadion Narodowy i niedochodowe koncerty Madonny jeszcze się nikomu nie śniły. Od tego czasu próbowano go kilka razy podpalić w ramach zamachów, a na co dzień służy do organizacji tańców synchronicznych i pokazów niemultimedialnych.

Absurdy Korei Północnej, cz. 3Jednorożec był tu

O tej sprawie już pisaliśmy, więc krótko. W listopadzie 2012 r. archeolodzy KRLD odkryli jaskinię jednorożca należącą do króla Tongmyong, założyciela imperium Koreańskiego. Odkrycie ogłoszono w instytucie DPRK, więc wydarzenie miało swój ciężar gatunkowy.

Napis nad jaskinią mówi jak jest: "Jaskinia jednorożca". Pochodzi z czasów królestwa Koryo, czyli z lat 918-1392. Szczątków jednorożca nie wykryto, więc kpiny z tego faktu są raczej nie na miejscu. Podśpiewywać się można z faktu, że król Tongmyong w podręcznikach do historii faktycznie miał jednorożca i trzymał go w owej jaskini. Trochę jak nasz Smok Wawelski, nie sądzicie?

Obszar 51

Kwestia klas jest niezmiernie żywotna w ustroju Dżucze. Jako że dążymy do zniesienia klas, musi ich być kosmicznie dużo, żeby walka mogła trwać a rewolucja się toczyć. W Korei Północnej jest aż 51 klas ludzi.

System nazywa się Songbun i obejmuje każdy możliwy aspekt przeszłości i teraźniejszości obywatela. Pochodzenie, historia, zachowanie, majątek, pracowitość, etc. Na podstawie tegoż statusu serwuje się jedzenie, możliwość kształcenia i pracę. No i oczywiście reguluje akces do partii komunistycznej.

Miasto widmo

Przemysł propagandy, aby być skuteczny, musi być nie tylko masowy, ale i masywny. Na jego potrzeby wybudowano więc miasto widmo - Kijongdong. Całkowicie puste, bez żywej duszy za rogiem. Znajdują się tam między innymi żłobki, szpitale, przychodnie i farmy.

Celem miasta jest nakłonienie do ucieczki z kapitalistycznej części półwyspu i osiedlenie się w mlekiem i miodem płynącej KRLD. Środkiem pomocniczym są potężne głośniki z których do 2004 r. sączyła się czerwona propaganda, ale prawdopodobnie wysokie rachunki za prąd uciszyły irytującą audycję. Głośniki wznowiły jednak działalność i obecnie możemy usłyszeć różnej maści opery i pieśni folkowe.

Jak się pewnie domyślacie, skuteczność działań tej niezwykłej infrastruktury była właściwie żadna.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)