AliBadi - koszulki z DLC. Płatne dodatki wkraczają do świata mody. I do naszego życia

AliBadi - koszulki z DLC. Płatne dodatki wkraczają do świata mody. I do naszego życia
Adam Bednarek

13.11.2014 08:08, aktual.: 10.03.2022 10:49

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nie lubisz DLC? W takim razie powinieneś życzyć… wszystkiego najgorszego AliBadi. Ubrania z tej kolekcji to zapowiedź tego, że płacić będziemy za wszystkie drobne dodatki. Nie tylko w świecie gier.

AliBadi to projekt kolekcji, którą wesprzeć można na portalu wspieram.to, czyli polskim Kickstarterze. Mówiąc w skrócie to coś w rodzaju… gry z mikrotransakcjami, tyle że w świecie mody. Rzecz jasna zamiast gry mamy koszulkę, ale za to tu i tu są dodatki, za które trzeba płacić:

Wybierasz bazowy produkt t-shirt, spodnie czy bluzę. Wybierasz jedną z kilku kolekcji dodatków. W ramach każdej z kolekcji masz do wyboru od kilku do kilkudziesięciu możliwości. Materiały w kotki, czaszki, cekiny czy milutkie materiały ala kocyki.

Nie mam pojęcia, czy twórcy marki AliBadi grają, ale mam wrażenie, że ich pomysł jest żywcem wzięty ze świata gier. Tyle że przerobiony i dostosowany do świata mody.

Obraz

AliBadi - koszulka jak gra z DLC

No bo to wszystko brzmi znajomo, prawda? Mamy szkielet - w tym przypadku jest to koszulka, ale przyzwyczajeni jesteśmy do gry. Możemy korzystać z podstawowych pakietów, ale możemy też dokupić sobie różne dodatki, wzbogacające rozgrywkę. A w AliBadi: kieszonki, naszywki i tym podobne drobiazgi.

Na wspieram.to AliBadi radzi sobie tak sobie. Owszem, autorzy projektu dostali ponad dwanaście tysięcy od dziewięciu (!) osób, ale na realizację potrzebują 22 100 zł, a do końca zbiórki pozostało już tylko trzy dni.

Być może przeszkodą jest cena? Początkowy zestaw kosztuje 125 zł. Takie World of Tanks czy League of Legends, które na mikrotransakcjach zarabiają miliony, są przecież darmowe, a płatne dodatki kosztują niewiele. Dzięki temu w 2013 roku pierwsza gra na mikrotransakcjach zyskała 624 mln dolarów, a druga 372 mln dolarów.

Obraz

AliBadi to więc ciekawa próba powtórzenia tego sukcesu, ale niezbyt dobrze przemyślana. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby kolejne były bardziej doskonałe, bo jeszcze bardziej będą przypominać gry free-to-play.

Mikrotransakcje podbiją... wszystko?

Bo czemu nie? Skoro jesteśmy w stanie wydać np. 4 dolary na nową zbroję dla wirtualnego konia albo 5 zł na lepszą broń, to czemu mielibyśmy nie zapłacić 10 zł za logo na koszulkę? Albo inny wzorek na bluzie?

Mikrotranskacje wcale nie muszą być domeną gier. Przecież zanosi się na to, że już niebawem krzykiem technologicznej mody staną się modułowe smartfony, jak Project Ara. Tu też bardzo łatwo o jakąś odmianę mikrotransakcji lub płatne dodatki. Zaczynasz z podstawowymi funkcjami, a kolejne sobie dokupujesz, jeśli są ci potrzebne.

Mam wrażenie, że grupa osób z różnych branż już kombinuje, jak podobne mikrotransakcje wcisnąć do ich produktów. Co za tym idzie, będzie ich więcej w grach. Skoro w życiu płacimy za jakieś dodatki, to dlaczego mielibyśmy nie robić tego w grach? I na odwrót - jeśli wydaję kasę na wirtualną lufę lub giwerę, to czemu nie dokupić sobie kieszonki do koszuli?

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)