Opaska dla osób, które piją i jadą potem
Noszona na nadgarstku opaska firmy Milo Sensors mierzy zawartość związków chemicznych w organizmie, analizując wydzielany pot. Do poprawnego pomiaru konieczne jest korzystanie z jednorazowych kartridżów, które dotykają skóry i umożliwiają kontrolowanie poziomu alkoholu przez dwanaście godzin bez przerwy. W trakcie działania ich powierzchnia ulega utlenieniu – stąd konieczność wymiany.
Użytkownik może ustalić „alarmujący” poziom alkoholu, po przekroczeniu którego opaska zaświeci się lub zacznie wibrować. Dokładne informacje o pomiarze są przesyłane do współpracującej z opaską aplikacji na smartfony.
Pomiar bez wzbudzania podejrzeń
Według producenta alkomat przyda się nie tylko ze względu na dokładność pomiaru. To świetny sposób na sprawdzanie trzeźwości bez „dmuchania w balonik”, które niektórych mogłoby zawstydzić. Poza tym opaska jest wygodna, wykonana z miękkiego, elastycznego materiału, a przy tym całkiem elegancka.
Przede wszystkim jednak PROOF trzyma się ręki, więc nie ryzykujemy, że wypuścimy ją z dłoni, jeżeli wypracujemy o ćwierć promila za dużo. Akumulator na jednym ładowaniu wytrzymuje do czterech dni.
Kiedy i za ile?
Opaska ma trafić na rynek jeszcze w tym roku. Cena na razie nie jest znana, ale spekuluje się, że wyniesie ok. 100-150 dolarów, a więc powyżej 400 zł. Niestety jeszcze nie wiadomo, czy powstaną internetowe rankingi rekordzistów. Ciekawostka: podobno na pomysł stworzenia PROOF jej twórcy wpadli przy piwie.
Na koniec, żeby oddać posłowi Łatasowi sprawiedliwość: po wstępnym zasłanianiu się jabłkami przyznał się do winy i zrzekł immunitetu. Otrzymał zakaz prowadzenia pojazdów na rok i zapłacił 8 tys. zł na rzecz organizacji dobroczynnej.